Podcast Ukojenie

S1O9: Silny bez krzywdy – nowa definicja siły

Transkrypcja odcinka

[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Bennewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera–Bennewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją
Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Ukojenia. Jesteśmy w gościnnym studio Marcina Widawskiego. Przypomnę, że to nie jest
stolarnia, tylko specjalne deseczki.
Czy to są deseczki? To są deseczki? Nie, to są jakieś takie dźwigary.
Nie wiem jak to nazwać, które mają rozpraszać dźwięk. A dzisiaj w Ukojeniach Anna Jera i Maciej
Bennewicz.
[Mówca 2]
I będziemy swoim głosem i opowieściami koić nasze dusze, nasze serca. A dziś porozmawiamy
o sile.
[Mówca 1]
Sile bez krzywdy. Silny bez krzywdy. Mężczyzna silny bez krzywdy.
Kobieta silna bez winy. To też tytuł naszych książek, do których możecie zajrzeć. Tytuły naszych
książek w jakimś stopniu też o tym.
A dzisiaj ukojenia. Taka przestrzeń dla ciebie. Przestrzeń refleksji.
Obecności. Obecności ze sobą i wewnętrznego azylu. Ukojenia to pomysł, który realizujemy już
od jakiegoś czasu.
No właśnie po to, że my Polacy, my Polki potrzebujemy naszym zdaniem ukojeń, spokoju.
Wewnętrznego wyciszenia. Mamy tak rozedrgany świat, rozedrgane emocje.
Jesteśmy często zaprasowani, zagonieni, że potrzebujemy ukojenia. My wiemy to od naszych
klientów i pacjentów z coachingu czy z psychologii doświadczeń subiektywnych, którą się
zajmujemy, że ludzie nie przychodzą po mądrości, porady, skonfrontowanie się ze swoimi
sprawami. Ludzie potrzebują ukojeń i te ukojenia są też dla ciebie.
Więc dzisiaj o sile. Czym naprawdę jest bycie silnym, Anno?
[Mówca 2]
No i właśnie bycie silnym, czyli odnosimy się do męskości i mamy mnóstwo takich społecznych
mitów. Co to znaczy być mężczyzną? Czyli mężczyzna ma być ten, który nigdy nie płacze, czyli
nie okazuje emocji właściwie.
No bo jak się mazgaisz, to będzie z ciebie baba. I to jest niestety bardzo krzywdzące dla
mężczyzn, bo ich odcina odważnego komunikatu, który płynie od naszego ducha, no bo od
naszego ciała, bo emocja też jest przejawiana przez ciało. Więc odcinamy się od ważnej
informacji.
[Mówca 1]
Nie płacz, poradź sobie, weź się w garść.
[Mówca 2]
Bądź silny, czyli bądź dzielny, czyli tłum emocje.
[Mówca 1]
A silna kobieta? Co to znaczy w naszej kulturze silna kobieta?
[Mówca 2]
Często mówi się babochłop, bo jest silna. Albo często o silnej kobiecie mówi się, że ona nie
potrzebuje pomocy, bo jest taka silna, że zawsze sobie poradzi. Często te silne kobiety tak
bardzo muszą być silne, że dźwigają cały ten swój świat i nie proszą o pomoc.
[Mówca 1]
Silne kobiety są zamknięte, introwertyczne. Ostatnio czytałem o takich badaniach, których wziął
16 tysięcy polskich kobiet. I polskie kobiety mówią przede wszystkim, że są zmęczone.
Pragnieniem polskiej kobiety jest wyspać się, mieć chwilę dla siebie, chwilę nie myśleć.
Pragnieniem polskiej kobiety jest, żeby ktoś mi zrobił jedzenie. Wracamy do tego, że mówimy o
tym.
Ja mam taką tezę, że polska kobieta jest w takim szpagacie, w rozkroku. Jedną nogą stoi w XIX
wieku, a drugą w XXI. W XIX wieku, bo musi być w patriarchalnym świecie, ugotować, wyprać,
zrobić zakupy, zająć się dziećmi.
Czyli podejmować te wszystkie klasyczne dla XIX wiecznej kobiety zadania. A XXI wiek mówi,
jesteś wolna, pracuj, rób karierę.
[Mówca 2]
Osiągaj sukcesy.
[Mówca 1]
Osiągaj sukcesy, rób karierę.
[Mówca 2]
Rozwijaj się, edukuj się. A doba ma 24 godziny.
[Mówca 1]
Tak, tymczasem siła jest, no czym jest siła naszym zdaniem? Do czego byśmy zapraszali naszych
słuchaczy, nasze słuchaczki? Do jakiej siły?
[Mówca 2]
Trochę mówiliśmy już o tym, że siłę w aspekcie psychologicznym i też duchowym potrzebujemy
postrzegać jako zdolność do adaptacji do zmieniających się okoliczności. Kiedy nas coś
załamuje, zapadamy się w siebie, to dlatego, że nie potrafimy znaleźć rozwiązania na
doświadczenie, które nas spotkało. Nie potrafimy sobie poradzić z czymś.
I często nie idziemy od razu po pomoc, bo sądzimy, że powinniśmy temu podołać, że
powinniśmy to dźwignąć, a jak nie dźwigasz, to znaczy, że jesteś słaby, słaba.
[Mówca 1]
Czyli mamy magiczne słowo rezyliencja, które oznacza elastyczność, sprężystość, dostosowanie.
Czyli siła to by była zdolność do dostosowywania się do zmieniających się warunków i taka
sprężystość, czy ja się potrafię odbić?
[Mówca 2]
Od doświadczenia, które było obiektywnie wymagające, trudne, nieprzyjemne.
[Mówca 1]
Czyli na tyle jestem silny, silna, na ile potrafię elastycznie zmieniać swoje sposoby działania? Na
ile potrafię się odbić od sytuacji, która będzie dla mnie niekorzystna? Na ile potrafię zrobić unik?
[Mówca 2]
No właśnie, a czy unik nie jest przypadkiem słabością? Przecież potocznie tak byśmy powiedzieli.
Czy unikanie nie jest przejawem mojej słabości?
[Mówca 1]
Ja często mówię, jeśli idziesz ulicą z dzieckiem wieczorem i widzisz, że dwóch podpitych
dżentelmenów idzie naprzeciwko ciebie, dżentelmenów w cudzysłowie i kopią między sobą
pustą puszkę po piwie i zachowują się agresywnie, to przechodzisz na drugą stronę ulicy.
[Mówca 2]
Nie trzeba się konfrontować.
[Mówca 1]
Wtedy konfrontacja będzie czymś niebezpiecznym. My też czasami pracujemy dla biznesu,
zdarza nam się pracować dla polskich przedsiębiorców, dla zagranicznych korporacji i tam
często pojawia się taki mit rywalizacji, walki. Target, dowieźć wynik, musisz zwyciężać, musisz
się konfrontować z konkurencją.
No i wtedy pojawia się ten niestety syndrom wypalenia, ponieważ ludzie na takiej silnej
konfrontacji, na tym adrenalinowym spidzie są w stanie funkcjonować rok, dwa, ale jeśli ten styl
funkcjonowania poprzez walkę i rywalizację jest im obcy, no a na dłuższą metę musi być
wypalający, bo my potrzebujemy równowagi pomiędzy mobilizacją a uspokojeniem, no to
mamy mechanizm wypalający. Dlatego mamy na przykład w wielu firmach czy w wielu
przedsiębiorstwach tak bardzo dużą fluktuację kadr. Ludzie po prostu nie wytrzymują takiego
napięcia.
[Mówca 2]
Tak, bo się wypalamy. Wypalamy się, bo tracimy sens, a tracimy sens dlatego, że nasze wysiłki,
czyli nieustanna mobilizacja sprawia, że nasze wysiłki nie uzyskują satysfakcjonującego,
zadowalającego nas poziomu, bo ciągle podkręcamy tą śrubkę.
[Mówca 1]
I my to nazywamy mikrourazami psychicznymi. My jesteśmy w stanie długo znosić przeciążenia
i mikrourazy psychiczne, ale jeśli ich jest dużo, no to one powodują…
[Mówca 2]
Stale w określonym czasie.
[Mówca 1]
Skumulowany stres, który będzie się przeradzać na przykład w reakcje psychosomatyczne, czyli
potem mamy syndrom wypalenia zawodowego, jakieś zespoły lękowe, jakieś zespoły
depresyjne. Co to są mikrourazy psychiczne?
[Mówca 2]
To wszystkie te przeciążenia, bagatelizowanie siebie, kiedy moment, kiedy nieustannie siebie
mobilizujemy, że o Boże, musisz dać radę, musisz znowu wstać, o Boże, znowu poniedziałek,
znowu musisz dawać radę. Czyli nie reaguję na to, co daje mi moje ciało jako informację, jesteś
zmęczona. Bagatelizujemy to zmęczenie, nieustannie siebie podkręcając kolejnymi kawami,
których pijemy bardzo dużo, albo innymi używkami, które mają mobilizować naszą
neurobiologię do tego, żeby funkcjonować.
[Mówca 1]
Czyli nazwijmy te mikrourazy. Nieprzyjemna rozmowa z klientem, agresywne zachowanie szefa
kierownika.
[Mówca 2]
Ale przecież to nasza codzienność, nie?
[Mówca 1]
Niewyspanie, impreza mocno zakrapiana alkoholem albo innymi jakimiś stymulatorami, po
której pojawia się detoksykacja, czyli popularny kac. Mikrourazy to są różnego rodzaju kłopoty.
Tutaj niezapłacony rachunek, tutaj jakieś niedokończone zadanie, tutaj jakiś mandat nagle,
który wpadł ni stąd, ni zowąd i jest 300 zł w budżecie do wyjęcia.
Mikrourazy, jeśli tych mikrourazów mamy wiele…
[Mówca 2]
Czasami zwykła sprawa potrafi nas pogrążyć, typu zepsuła mi się pralka, nie?
[Mówca 1]
I moment, którego doświadczył jeden z naszych klientów, wyjeżdża z garażu, no bo musi rano
odwieźć dziecko do szkoły, a młodsze do przedszkola. Nie zauważył, że dziecko nie domknęło z
samochodu, wyrwał drzwi. Nie domknęło drzwi, wyrwał drzwi i to jest…
Kolaps. Element spustowy, tak? Właściwie drzwi w samochodzie służbowym, no można to
zgłosić, jest ubezpieczenie, to się naprawi.
To nie jest jakaś katastrofa, ale to wyrwanie drzwi. Kolaps, upadek. Dlaczego?
No bo to był ten moment, kiedy dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie, urwały się
drzwi i klient wszedł w tak zwaną reakcję depresyjną. Smutek, bóle, bóle fantomowe, poczucie
bezradności, takie poczucie fiaska, taki bilans. Zrobi się z tego bilans życiowy.
[Mówca 2]
Bilans negatywny.
[Mówca 1]
Bilans negatywny.
[Mówca 2]
Czyli będziemy mówić tu o takim stanie emocjonalnego wyczerpania. Ja już nie mam
pojemności w sobie, żeby się sobą zaopiekować, bo też nie mamy takich nawyków, żeby się
opiekować, zaopiekować się sobą, tylko nieustannie siebie musztrujemy do tego, że mamy
stawać do kolejnych zadań.
[Mówca 1]
I to jest właśnie to, co słyszymy. Często w jakichś poradnikach, książkach, u innych, z całym
szacunkiem podcasterów, zastopuj, weź się w garść, zmobilizuj się, zbuduj sekwencję swojego
szczęścia.
[Mówca 2]
Osiągaj cele.
[Mówca 1]
Osiągaj cele. Daruj sobie to poczucie klęski, ale zmobilizuj się. A my mówimy coś innego.
Oczywiście, powtarzamy to też za wielkimi mistrzami, między innymi za Garlem Gustawem
Jungiem i za Kazimierzem Dąbrowskim, polskim psychiatrą. Pozwól sobie na przeżywanie i
powiedz sobie, mam trudny dzień, to jest trudny moment. To był dla mnie kłopot, ale potem to
zintegruj.
Zintegruj, to znaczy odpowiedz sobie na pytanie, z czego mnie to uczy? Jakie ja mam z tego
wnioski? Jak mogę dzięki temu funkcjonować lepiej?
Na co potrzebuję zwrócić uwagę? Jakie wnioski mogę, interesujące, wyciągnąć z tego
doświadczenia, które było dla mnie niemiłe? Ale pozwól sobie na doświadczenie smutku, żalu,
złości, zamiast blokować, puść to.
Co się dzieje, kiedy my blokujemy swoją emocję i mówimy, nie, nie wolno się złościć, nie wolno
się smucić. Weź się w garść, nie płacz. Co się dzieje z nami?
[Mówca 2]
Oczywiście wchodzimy w mechanizm tłumienia. Kiedy tłumisz, to swoją energię przekładasz, czy
przykładasz do tego, żeby przycisnąć tą pokrywkę. Im bardziej my próbujemy to stłumić, zakryć,
to oczywiście gdzieś musi wywalić, mówiąc kolokwialnie.
Gdzieś ten zawór w końcu puści. I czasami reagujemy nieadekwatnie w związku z tym do
sytuacji, w której się znaleźliśmy, bo nam się skumulował stres, napięcie i nasza złość nie jest w
związku z tą sytuacją, którą przeżywamy, ale jest przeżywaniem wszystkich złości, które
doświadczyliśmy, ale wcześniej sobie skumulowaliśmy na przykład.
[Mówca 1]
Bo jesteśmy od dzieciństwa niestety przyuczani tłumienia. Czyli popraw się, uspokój się, usiądź
prosto. Twoja wina, twoja bardzo wielka wina.
Nie wolno ci tak myśleć, to jest błędne uczucie. Dlaczego tylko jeden, dlaczego dwójka?
Powinieneś mieć trójkę.
Dlaczego tylko trójka? Powinieneś mieć piątkę. Jesteśmy od dzieciństwa nieustannie w naszej
kulturze, w naszym modelu wychowawczym tłumieni.
Więc przyuczamy się tłumienia. Mamy perfekcyjne mechanizmy wygaszania naszych emocji. A
to, co pozwala nam na bieżąco regulować nasze napięcia i nasze dążenia, to jest wewnętrzna
równowaga.
Dzięki czemu możemy mieć tę wewnętrzną równowagę? Dzięki temu, że ja się zatrzymam i
powiem, co ja teraz czuję.
[Mówca 2]
I tu jest ważny moment, ponieważ wiele z nas, dorosłych ludzi, nie potrafi nazwać, co właściwie
czuje. Czyli potrzebujemy wrócić do tego, co jest podstawą. I to właściwie powinno być po
edukacji już gdzieś uczone nas dzieci, żebyśmy my rozumieli, co my właściwie czujemy.
[Mówca 1]
Bo nie rozróżniamy. Czym jest uczucie od mojej myśli, od mojego zachowania, od tego, co ja
mam robić, od tego, co inni mówią. Często rozmowa z naszymi pacjentami czy klientami jest
taka.
No, co czujesz? Ja czuję, że ty myślisz o mnie źle. Co czujesz?
No, ja czuję, że ty chcesz, żebym ja powiedział. To jest czytanie w myślach. Oddzielam się od
ciebie.
Nie potrafię się skonfrontować z tym, co ja przeżywam, co ja czuję, tylko zastanawiam się, co ty
nad mój temat myślisz, jak ty mnie oceniasz.
[Mówca 2]
Bo jak świat mnie ocenia.
[Mówca 1]
Ale ty jesteś moim światem, bo jesteś moim rozmówcą, moją terapeutką, moją żoną, moją
matką, moją przyjaciółką. Więc kiedy patrzę na drugą osobę, to myślę sobie, o, co ona na mój
temat myśli. I nie mam kontaktu z własnymi uczuciami, tylko staram się odczytać oczekiwania
drugiego człowieka na mój temat.
Co ty myślisz? Jak ty mnie oceniasz? Co ty chcesz mi tu powiedzieć?
Kim powinienem być? O, teraz już będę grzeczny, teraz już będę silny, teraz już pokażę, teraz
co? Stłumiłem siebie.
Podporządkowałem zewnętrznej presji. Więc co teraz czujesz? I jak wrócić do tych uczuć?
Co zrobić?
[Mówca 2]
Jak wrócić do uczuć? Po pierwsze…
[Mówca 1]
Jak być z uczuciami? Jak się z nimi skontaktować?
[Mówca 2]
No właśnie, czyli to jest ta zdolność do akceptacji, że mamy różne uczucia. Czyli ten mit, że
wiesz, happy, bądź happy, bądź szczęśliwy, bądź radosny, to jest mit, bo przeżywamy bardzo
dużo różnych emocji, różnych stanów też. I w związku z tym nieustannie nie możemy być
szczęśliwi, ale kiedy coś nas zakłóca, czyli sprawia, że czuję smutek, to zamiast wypierać i tłumić
to, to zadaj sobie pytanie, a o czym mnie informuje?
Co to za emocja i o czym mnie informuje? Co się wydarzyło?
[Mówca 1]
A jak dostrzeżyć tej emocji?
[Mówca 2]
No trzeba sobie zadać pytanie, co ja czuję.
[Mówca 1]
Jest jeszcze lepszy sposób, a mianowicie wróć do ciała.
[Mówca 2]
No oczywiście, bo ciało nas nie kłamie.
[Mówca 1]
Ciało zna odpowiedź. Wróć do ciała to jest najprostsza metoda. Na przykład dotknij swoich
kolan, swojej klatki piersiowej.
[Mówca 2]
Czyli przenieś uwagę na swoje ciało.
[Mówca 1]
Przenieś uwagę na swoje ciało, dlatego że nasz umysł, a głębiej mózg, czyli centralny,
ośrodkowy układ nerwowy i współdziałające układy mają do dyspozycji aż i tylko nasze ciało.
Czyli nasz mózg ma tam wszystkie te impulsy, transmisje, tworzy coś, o czym nie do końca
wiemy jeszcze. Czym to jest?
Czyli nasz umysł, ciebie, mnie, tożsamość i ten umysł, żeby się kontaktować ze sobą samym i ze
światem ma ciało. W związku z tym do ciała przekazuje impulsy. W związku z tym ciało zna
odpowiedź, bo ciało nagle czuje, że ja mam sucho w gardle, albo drżą mi nogi, albo zaciskam
pięści.
Wróć do ciała. Czyli co czuję? A jeśli jestem w stanie sobie powiedzieć co czuję, mogę sobie
powiedzieć, czego teraz potrzebuję.
Czego potrzebuję? O, czy potrzebuję już nadal zasuwać, czy wypić kolejnego energetyka, czy
może wyjść na balkon, wziąć oddech, zbudować odpężenie. Co mogę teraz sobie dać?
Do czego wzywa mnie moje ciało i mój umysł? I to jest zupełnie rewelacyjna metoda. Czyli wróć
do ciała.
Jak to zrobić? Dotknij się fizycznie. Poczuj, gdzie jest napięcie, bo to napięcie zawsze jest w
twoim ciele.
Napięcie, złość, smutek, pożądanie, pragnienie, rozgoryczenie, rozdrażnienie, oczekiwanie.
Wszystkie te stany są w twoim ciele. I teraz ciało zna odpowiedź.
Ta odpowiedź jest też transmitowana z powrotem do naszego umysłu. No i mogę sobie
odpowiedzieć. Tego właśnie pragnę.
Tego potrzebuję. Oddechu, łyku, kawy, bo mi zaschło w gardle. No a w takim razie, kiedy
potrzebna jest pomoc z zewnątrz?
Bo ja mogę identyfikować te swoje deficyty. Mogę pracować ze swoim własnym ciałem. Mogę
się z nim skontaktować i ono mi podpowie, co mam zrobić.
A kiedy jest potrzebna pomoc z zewnątrz?
[Mówca 2]
Kiedy nie potrafimy tego połączenia zbudować ze sobą, czyli kiedy nie znam siebie, to mogę
szukać tej pomocy na różne sposoby. Czyli czasami to są jakieś kursy szkolenia, jakieś książki,
które mnie zapraszają do przyglądania się sobie, bo no niestety w procesie wychowawczym my
często tracimy ten kontakt ze sobą. Potem w dorosłym życiu potrzebujemy go na nowo
nawiązać.
To myślę, że pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy, kiedy na pewno potrzebuję tej
pomocy i jakiego rodzaju, bo należy to rozróżnić, jakiego rodzaju pomoc mi jest w danym
momencie potrzebna i jak to rozpoznać, że właśnie to.
[Mówca 1]
Mamy takie pojęcie samouzdrawianie. Każdy człowiek ma w sobie zdolność samouzdrawiania.
[Mówca 2]
Zdecydowanie tak.
[Mówca 1]
To chociażby dlatego, że w powietrzu, na stołach, w toaletach, na talerzach jest miliardy bakterii
i wirusów, z którymi na co dzień nasze ciała sobie znakomicie radzą. Dzięki czemu? Bo między
innymi dzięki temu, że istnieje równowaga pomiędzy florą bakteryjną, która nam pomaga, a tą,
która nas atakuje.
Nasze mechanizmy obronne w naszym ciele działają na bieżąco. 24 godziny na dołe. No i
któregoś dnia pojawia się taki moment, że ten mechanizm samouzdrawiania szwankuje.
Dlaczego? No bo jest na przykład przeciążony. Jak zbyt dużo wrzucamy na jego barki
symboliczne.
Jeżeli źle się odżywiamy, jeżeli źle się wysypiamy, jeżeli mamy dużo mikrourazów, jeśli do tego
jaramy szlugi, pijemy alkohol, czyli robimy te wszystkie toksyczne rzeczy, no to ten nasz
organizm i mechanizm odtruwania autoimmunologii jest bardzo, bardzo przeciążony. No i to
jest moment, kiedy otwierają się tak zwane wrota zakażenia. Nagle nasz organizm nie radzi
sobie wpuszczać, zaczyna jakieś drobne ustroje, jakieś wolne rodniki zaczynają uderzać w nasze
zdrowe komórki.
To jest ten moment, kiedy mechanizm samouzdrawiania zostaje nadszarpnięty. I również ten
mechanizm samouzdrawiania dotyczy naszej psychiki. Radzimy sobie z wieloma
mikrouszkodzeniami psychicznymi, aż do momentu, kiedy te drzwi w samochodzie nie zostają
wyrwane.
I to jest moment, kiedy potrzebujemy zyskać energię z zewnątrz, czyli pójść do coacha, pójść do
life coacha, do terapeuty, do kogoś, kto może mi pokazać, w jaki sposób mam odbudować
swoją energię i swoją zdolność do samouzdrawiania.
[Mówca 2]
To myślę, że to bardzo obsłabia naszą zdolność do samouzdrawiania, to takie samobiczowanie,
czyli kiedy my jesteśmy ciągle niezadowoleni z siebie. Bardzo często towarzyszy nam Polakom
taki rys perfekcjonisty lub perfekcjonistki. I to też podkopuje te nasze siły i tworzy te mikrourazy
psychologiczne, ponieważ my, będąc ciągle niezadowolonym z siebie, nieustannie siebie
mobilizujemy do działania.
I nie potrafię uznać, że to jest wystarczająco dobre. Mówiliśmy też o tym, każdego dnia jesteś
najlepszą wersją siebie samej, każdego dnia podejmujesz najlepsze decyzje, jakie jesteś w stanie
w danym momencie podjąć. Dlaczego?
Dlatego, że masz takie, a nie inne doświadczenia, taką, a nie inną wiedzę i na podstawie tego
podjąłeś, czy podjęłaś decyzję. I teraz, kiedy my siebie kopiemy, bo jesteśmy w tym
perfekcjonistycznym rysie, ciągle z siebie niezadowoleni, to oczywiście osłabiamy swoje siły
uzdrowieńcze, swoją energię życiową, no bo nie ma zwrotnego tak zadowolenia z tego, co
zrobiłam. Oczywiście mogę wyciągnąć wnioski, mogę uznać, stać mnie na lepiej, mogę
następnym razem zrobić coś jeszcze lepiej, mogę w kolejnym doświadczeniu, w kolejnej sytuacji
wyciągnąć wnioski z tego, wynieść do nowego.
[Mówca 1]
No i jest jeszcze jeden czynnik, oprócz tego wszystkiego, o czym powiedzieliśmy, to jest
przebodźcowanie. Żyjemy w świecie bombardowania bodźcami.
[Mówca 2]
I informacjami.
[Mówca 1]
Czyli jedziemy tam pociągiem, autobusem, samochodem, bach, bach, bach, reklamy. Jesteśmy
przestymulowani wizualnie. Reklamy wypadły, otwieramy tablet, telefon, bach, bach, malutkie
filmiki.
Każdy z tych filmików, każda z tych reklam, każdy z tych billboardów, każdy element transmisji
telewizyjnej mówi, to jest najważniejsze, musimy przykuć twoją uwagę. Niestety zdarza się tak,
że w polskich rodzinach czwartym, piątym, trzecim mieszkańcem czy uczestnikiem życia
domowego jest telewizor. Spotykamy czasami też w życiu prywatnym takie rodziny, gdzie
telewizor chodzi na okrągło.
Jest czwartym, piątym mieszkańcem albo domownikiem. Chodzi na okrągło. Bach, bach, bach,
bach, informacje lecą z tego ekranu, ważne, nieważne.
Nawet czasami to tak wygląda, ludzie rozmawiają, jedzą jakąś kolację czy obiad i nagle, cicho,
cicho, cicho, bo tam coś jest, o, tam jest ważniejsze w telewizorze. Nie ty, żywy człowiek, córka,
syn, brat, ojciec. Cicho, bo tam coś jest.
To jest jeden element stymulacji. Drugi element stymulacji to jest nieustannie idą dźwięki.
Pozdrawiamy naszego tutaj Mistrza Machera Marcina Widawskiego.
My się z tym zgadzamy, mówi, jest za dużo dźwięków, jest za dużo muzyki, jest nieustannie
jesteśmy mobilizowani dźwiękami. Wchodzisz do fryzjera, muzyka, wchodzisz do hipermarketu,
muzyka, wchodzisz do taksówki, muzyka, wchodzisz do pociągu, pan speaker ci mówi, jaka jest
stacja, nieustannie są dźwięki. Jesteśmy przestymulowani z kolei dźwiękami no i oczywiście
mamy do tego stymulację naszych ciał, no bo nieustannie musimy się malować, robić sobie
fryzury, robić sobie jakieś tatuaże, więc nasza skóra, ciało jest też w nieustanej stymulacji, a jak
już masz te super ciuchy na sobie, to jeszcze musisz na to nałożyć kremy, dezodoranty i teraz ta
ilość bodźców powoduje, że my w ogóle nie mamy takiego ukojenia, wyciszenia.
[Mówca 2]
I nie mamy kontaktu ze sobą przez to też.
[Mówca 1]
W związku z tym, to co możesz zrobić już od razu, to jest 10 minut w ciągu każdego dnia bycia
bez bodźców. Wyłącz telefon, idź do lasu, idź do parku i skup się na zupełnie innych wrażeniach,
na przykład na wrażeniach dotykowych, czyli liście, trawa, kora drzewa. Skup się na zapachach,
czyli na tych bodźcach, które zazwyczaj są eliminowane, na prawdziwych naturalnych dźwiękach
lasu, parku, na prawdziwych naturalnych zapachach ziemi, przestrzeni, liści, trawy, na
prawdziwym naturalnym dotyku zieleni, bo jesteśmy zespoloną częścią natury.
I teraz, kiedy wracamy do tych naturalnych zapachów, dźwięków, barw, kształtów i jesteśmy w
ciszy, to to daje szansę na najprostszą i najlepszą medytację. Czyli nie musimy jeździć do Indii
czy na Goa, żeby tam medytować. Oczywiście tak też można.
Ale wystarczy pójść na 10 minut do lasu, na 10 minut do jakiegoś parku, ale w bardziej odludne
miejsce, nie tam, gdzie akurat odbywa się jakiś koncert albo jest plac zabaw, tylko właśnie w
odludne, w ciche miejsce i uruchomić te zmysły, które zazwyczaj są przestymulowane albo są
wyłączone. No i czas w takim razie na ukojenia. Co jeszcze możemy zrobić, żeby zbudować takie
głębokie ukojenie dla siebie, żeby budować w ten sposób inaczej niż do tej pory swoją siłę?
[Mówca 2]
Czy powiedzieliśmy o tym do tej pory, żeby wyjść z tego mechanizmu nieustannej presji na
siebie, czyli tego też perfekcjonizmu, który podkręca nam te śrubki, bo jesteśmy ciągle
niezadowoleni i w miejsce tego potrzebujemy nawiązać ten kontakt ze swoimi emocjami, ze
sobą. A żeby to zrobić, to też potrzebujemy tej przestrzeni, tej ciszy w sobie i stąd te 10 minut
przerwy. Czy coś jeszcze, co możemy zrobić?
[Mówca 1]
Ćwiczenie proste. Dłoń na sercu. Oddech.
Najlepszy, najspokojniejszy oddech to jest wdech przez nos.
[Mówca 2]
Wydech przez usta.
[Mówca 1]
Tak, poczuj przeponę. Wydech przez usta. Kiedy oddychamy tylko szczytami, to ten oddech jest
płytki.
Kiedy oddychamy głębiej, to przepona idzie w dół i wtedy też uruchamiamy dolne partie
naszego ciała. I możesz powiedzieć jestem tu. Jestem tu.
[Mówca 2]
Nic więcej.
[Mówca 1]
Jestem przy sobie. Jestem dzisiaj najlepszą wersją siebie. Jeśli zechcę, jutro mogę być lepszą.
Czyli jestem tu. Jestem przy sobie. Jestem ze sobą.
Jestem dla siebie. Jestem najlepszą wersją siebie dziś, teraz. Jeśli zechcę, mogę być lepszą.
I to jest niesłychanie ważne. Mówiliśmy o tym, będziemy jeszcze o tym mówić. Zawsze jesteś
najlepszą wersją siebie.
Nikt celowo, świadomie siebie samego i swojego świata i swojego życia nie sabotuje. I jeśli
nawet ktoś jest w jakimś sensie autodestrukcyjny, to to jest też jego sposób poradzenia sobie z
rzeczywistością. Ale większość z nas przez większą część życia stara się najlepiej jak może.
Dowód? Dowód jest najprostszy na świecie. Jak idziesz do hipermarketu, do sklepu
jakiegokolwiek i kupujesz tam jajka, masło, chleb, wodę, soki.
Potem przychodzisz do domu i otwierasz drzwi i włączasz prąd. To wszystko to. Prąd, jajka,
chleb.
Zamek do drzwi jest efektem pracy tysięcy ludzi. I każdy z tych ludzi, ten co zrobił ten zamek i
ten zamek zamontował, ten co to obsługuje te skomplikowane urządzenia, żebyśmy mieli prąd
tutaj. Ci co wyprodukowali jajka i masło, wykonywali swoją pracę najlepiej jak potrafili i wykonali
ją dobrze.
Bo masz super ser na swojej kanapce i świetną bułkę, która ci smakuje. I tak jest z każdym z nas.
Na 100% każdego dnia wykonujemy swoją pracę.
Czasami jest to 90%, czasami jest to 80%. Jesteśmy właśnie smutni, zmęczeni, ale jesteśmy
najlepszymi wersjami siebie, bo dzięki temu mamy całkiem sensowny świat, w którym
skomplikowane urządzenia nagrywają nasz dźwięk, inne skomplikowane urządzenia nagrywają
nasz lizerunek, mamy światło i możemy zjeść za chwilę zdrową, fajną sałatkę z warzyw, które
ktoś wyprodukował. Ktoś wymyślił, że można zrobić taką sałatkę.
Innymi słowy mówiąc, żyjemy w świecie, w którym tysiące, tysiące ludzi wykonuje swoją pracę
najlepiej jak potrafi i my z tego też korzystamy i my też dajemy siebie w najlepszy sposób swoim
dzieciom, swoim krewnym i swoim często anonimowym klientom, bo nie wiemy do kogo trafi
sałata, którą właśnie żeśmy zebrali w naszej szklarni. A zatem ukojenie, jestem tu, jestem przy
sobie, jestem ze sobą, jestem dla siebie, jestem najlepszą wersją siebie dzisiaj. Jeśli zechcę,
mogę być jeszcze lepszą wersją siebie jutro.
Ukojenia.
[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Bennewicz dziękujemy.
[Mówca 1]
Dziękujemy za dziś, zapraszamy na kolejny nasz podcast i oczywiście zapraszamy do tego, żeby
zasubskrybować nasze podcasty i słuchać tego, co mamy do powiedzenia, bo będziemy was
koić, jak to powiedzieć, koić i ukoiwać. Będziemy was koić, będziemy dawać ukojenia w
kolejnych spotkaniach.
[Mówca 2]
Do zobaczenia, do usłyszenia.
[Mówca 1]
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia, że jesteś z nami w czasie tych szczególnych,
osobistych rozmów.
[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek, zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i
dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie www.instytutbennewicz.pl
w zakładce podcast.
[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz
informacje o kursach.
[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować ukojenia,
zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.
[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.
[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.
[Mówca 1]
Do usłyszenia

Bądź na bieżąco z podcastem Ukojenie!