Podcast Ukojenie
S1O6: Kobieta i wampir emocjonalny – o toksycznych relacjach (część 1)
Transkrypcja odcinka
[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Bennewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera-Bennewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją
Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Dzień dobry, Aniu.
[Mówca 2]
Witaj, Macieju.
[Mówca 1]
Anna Jera.
[Mówca 2]
I Maciej Bennewicz w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
W Fundacji Instytutu Kognitywistyki. Zapraszamy Cię na kolejny odcinek. Ukojenia, no jak
ukojenia, to dzisiaj temat kobieta i wampir.
Bo bierzemy tutaj na warsztat tematy również trudne, niekiedy kontrowersyjne i tych
kontrowersji się nie boimy, ponieważ jesteśmy twórcami i wyznawcami psychologii
doświadczeń subiektywnych. Mówimy o tym, psychologia to nauka o Twojej głębi, o Twojej
duszy, duchowości. Nadajemy tej duchowości znaczenie poprzez słowa, poprzez logos, czyli
psychę i logos, dusza i słowa, ale to znaczenie, które nadajemy jest zawsze subiektywne, jest
Twoje.
Możemy powiedzieć, człowieka się nie da tak naprawdę sklonować. Doniesienia biologiczne
mówią o tym, że fizycznie rzeczywiście można człowieka sklonować, czyli z jego własnych
komórek wyprodukować jego duplikat, ale duplikatu naszej historii, umysłowości, przeżyć
emocji, zrobić się nie da, ponieważ każda chwila, którą przeżywamy jest przeżywana
indywidualnie, osobiście. Niemniej mówimy tu o pewnych mechanizmach, modelach i też
powiedzmy o tym wyraźnie, może trzeba, żebyśmy to powtarzali, naszym zdaniem psychologia,
psychologia akademicka, eksperymentalna, kognitywistyka to nie są najświętsze prawdy.
To są paradygmaty, dogmaty, będziemy o tym mówili, ale są to obszary, o których możemy
powiedzieć, to są modele, które pozwalają nam drugiego człowieka jakoś poznać, zobrazować,
ale modele, które także się zmieniają. Im więcej wiemy o człowieku działającym w
społeczeństwie, w kulturze, człowieku myślącym, czującym, przeżywającym, tym bardziej te
modele są dokładne, tym bardziej się one też zmieniają.
[Mówca 2]
Tak i to niesłychanie ważne, bo my często zakładamy, że jesteśmy tym czy innym, bo ktoś nam
przykleił tą etykietę, łatkę, czyli często słyszę, ja jestem ADHD-owcem, ja jestem DDA, a to jest
znacznie głębsze, dlatego że my w taki sposób przejawiamy siebie, ale to nie znaczy, że tym
jesteś, bo my jesteśmy czymś więcej. I to wynika właśnie z tych dogmatów, poglądów.
[Mówca 1]
Teraz popularne są, tak, no ja mam ADHD, ja jestem w zakresie spektrum autyzmu, popularne,
ale niestety etykietujące. Nie jesteś tylko tym, nie jesteś diagnozą.
[Mówca 2]
Jesteś czymś więcej.
[Mówca 1]
Jesteś czymś więcej, czymś głębiej i czymś inaczej. Jesteś osobą na swój subiektywny, ludzki
sposób, inną, indywidualną. No i powiedzmy też, też będziemy do tego wracać, że od razu tu
powiedzmy mocno, drugiego człowieka nie można zrozumieć.
Często wygłaszamy taki apel, zrozum mnie. Czy ty mnie rozumiesz? Czemu ty mnie nie
rozumiesz?
Ja chciałbym być rozumiany. Nic więcej nie oczekuję od tego związku, tylko tego, żeby być
rozumianym. Nie można drugiego człowieka zrozumieć.
Z tej prostej przyczyny, że jeśli masz trochę inną wadę wzroku, inne okulary, to inaczej widzisz tę
przestrzeń.
[Mówca 2]
Jakbyśmy się zamienili okularami, ja w twoich nic nie zobaczę, a ty w moich też nie.
[Mówca 1]
Inaczej rozpoznajesz kolory, inaczej doświadczasz barw, dźwięków, dotyków, przestrzeni.
Innymi słowy, mówiąc do człowieka możemy się zbliżyć, możemy go spotkać, możemy
próbować rozpoznać jego zachowania, nawyki, reakcje.
[Mówca 2]
I do tego służą nam modele.
[Mówca 1]
Ale nie możemy drugiego człowieka zrozumieć, bo nie możemy nigdy wejść w jego skórę.
Dokonać procesu interpretacji rzeczywistości jego wzrokiem, jego spojrzeniem, jego historią,
jego pamięcią. Słowem spotkanie z drugim człowiekiem to jest spotkanie właśnie, a nie
rozpoznawanie, poznawanie czy rozumienie absolutnie drugiego człowieka.
[Mówca 2]
No i ten wstęp był nam też potrzebny, ponieważ my będziemy mówić dzisiaj o kobiecie i
wampirze.
[Mówca 1]
Kim jest wampir?
[Mówca 2]
I wampir, czyli można powiedzieć tutaj też użyjemy pewnej etykiety, pewnej nazewnicy, chociaż
metaforyczna, nie? Bo ona będzie w psychologii czy w psychiatrii.
[Mówca 1]
Ale zakorzenione w kulturze. Mamy tyle książek, filmów o wampirach, o dobrych wampirach,
złych wampirach, napastliwych wampirach, mamy komedię o wampirach. Bo wampir w naszej
kulturze stał się archetypem, czyli takim pra, pra, pra symbolem właśnie czego?
[Mówca 2]
Kogoś, kto czerpie z twojego źródła energii, kto wykorzystuje drugiego człowieka do swoich
celów. Wampir to osoba, która będzie, można powiedzieć, manipulować sytuacjami w taki
sposób, żeby zawsze to jego było ważniejsze, jego było to lepsze. On ma ten patent na prawdę,
on ma ten patent na słuszność, na to, co jest dobre i co nie jest dobre.
Na zdrowie.
[Mówca 1]
Przepraszam, tak. Oj, to mi się kręci w nosie.
[Mówca 2]
To między innymi w ten sposób będziemy rozumieć.
[Mówca 1]
Będziemy używać tych nazw, właśnie nie etykiet, bo dzięki tym nazwom możemy przybliżyć się
do pewnych postaci czy stylów funkcjonowania. Więc kobieta i wampir, kobieta spotyka
wampira, czyli możemy powiedzieć spotyka psychopatę, narcyza, socjopatę, manipulanta.
Rozkodujmy te pojęcia, które też ostatnio fruwają często w prasie i w internecie.
Psychopata?
[Mówca 2]
Ktoś, kto odcina się od emocji, ktoś, kto nie ma, znaczy on ma wgląd, taka osoba ma wgląd w
emocje, czyli potrafi je nazwać, ale ma stosunkowo niski próg lęku, więc nie boi się oceny
społecznej i przekracza różne granice. Takie, których my byśmy, empatyczne osoby, w ogóle się
nie spodziewają, że taka granica może zostać przekroczona. Bo empatyczna osoba potrafi wejść
w buty drugiego człowieka, ale odczuwa lęk, czyli potrafi się utożsamić.
Psychopata też to potrafi zrobić, czyli potrafi rozpoznać emocje drugiej osoby, ale nie odczuwa
lęku, więc przekracza granicę, bo się nie boi.
[Mówca 1]
Często psychopata pochodzi z rodziny, która była traumatyzująca, czyli ma takie nawarstwienie
sytuacji bolesnych i trudnych, że żeby się bronić jako dziecko, musiał nauczyć się okrucieństwa,
rozpoznawania emocji innych ludzi, ale nie empatyzowania z nimi.
[Mówca 2]
Bo to było zbyt bolesne.
[Mówca 1]
Bo to było zbyt bolesne. Nie mogę współodczuwać, nie mogę czuć emocji, nie mogę się do nich
przyznawać, więc wyparcie emocji jest tak silne, że ktoś taki staje się zimny, czyli nieczuły, a
czasami okrutny. Socjopata?
[Mówca 2]
Ktoś, kto nie jest w stanie funkcjonować społecznie dobrze. Czyli najczęściej to osoba, która
wyrastała w rodzinie dysfunkcyjnej, czy gdzieś wyalienowanej, wyobcowanej na różne sposoby,
bo to nie zawsze oznacza wyjazd do innej kultury na przykład. Czasami to oznacza tak bardzo,
jesteśmy zamknięci, hermetyczni na przykład z powodu zmiany wiary, że to nas wyklucza z tej
społeczności, w której żyliśmy do tej pory.
Zamykamy się, bo czujemy się zagrożeni, nie pozwalamy na przykład naszym dzieciom
kontaktować się z innymi otoczeniami, bo ta hermetyczność nas zamyka i wtedy jesteśmy
wyalienowaną rodziną i w takiej rodzinie wyrastamy, więc jesteśmy socjopatyczni, bo nie
potrafimy odnaleźć się, nie mamy tej elastyczności, rezyliencji, która pozwala nam w różnych
środowiskach spotykać się, odnajdywać, rozumieć.
[Mówca 1]
Odnajdywać się w kulturze, w społeczności, być elastycznym.
[Mówca 2]
W relacjach.
[Mówca 1]
No i tu pasuje też taki koncept wybitnego socjologa Emila Durkheima, który mówi anomia.
Anomia to jest taki moment, kiedy ludzie, rodziny, dorośli nie znajdują w instytucjach
społecznych, w instytucjach państwowych, w swoim świecie odpowiedzi na pytanie jaki jest sens
życia. Co stanowi o wartości życia.
Zostają w pewnym sensie pozostawieni sami sobie. My mamy w Polsce trochę anomiczne
rodziny i anomiczne społeczeństwo, ponieważ od wielu, wielu, wielu lat różne instytucje
państwowe, społeczne, publiczne, religijne nie transmitują jasnego przekazu pod tytułem jak
żyć. Czyli jaki sposób życia, jakie funkcjonowanie na co dzień będzie świadczyć o tym, że jesteś
na dobrej drodze, że jesteś wartościową istotą.
Spora część Polek i Polaków żyje osamotniona. W związku z tym nie ma dobrej płaszczyzny,
dzięki której może odnaleźć siebie jako człowieka. I dzieci wychowywane w takich środowiskach
mogą stać się dziećmi wyalienowanymi, czyli źle przystosowanymi.
Mogą stawać się dziećmi w anomii, czyli w takim nierozumieniu co nadaje znaczenie i sens życia
istocie ludzkiej. A przez to mogą być socjopatyczne, czyli negujące prawo, moralność, etykę,
zasady. To często odbija się także na przykład w procesach wyborczych, kiedy społeczności czy
ludzie, którzy są anomiczni i wyalienowani, nie ufają instytucjom państwowym.
W związku z tym będą je negować, będą się od nich odpychać, będą na przykład naruszać
zasady społeczne, również zasady prawne. No i tak, więc psychopata, socjopata.
[Mówca 2]
No i zostaje nam narcyz. Narcyz, czyli postawa, która rodzi się czy powstaje, właściwie
należałoby powiedzieć, bardziej by to pasowało, na skutek nadopiekuńczości naszego
środowiska wychowawczego, czyli naszej rodziny, rodziców lub braku opieki, braku takich ram i
reguł, czyli wszystko wolno temu dzieciakowi. Wszystko jest dozwolone albo bardzo mało jest
wolno, bo różne rzeczy są kontrolowane przez nadopiekuńczość, czyli żeby ci się nie wydarzyło.
[Mówca 1]
Rodzina, która nie tworzy zasad i dziecko zostaje, wszystko jest bezkrytycznie traktowane. I on
nagle wchodzi w świat mając poczucie, że jest królewną czy królewiczem, że wszystko mu
wolno. Albo dziecko, które jest poddane presji i rodzina, rodzice, środowisko mu mówi, to masz
zrobić, taki masz być, takie masz studia skończyć, takim powinieneś być człowiekiem.
To jest obowiązek.
[Mówca 2]
A wszystko dla twojego dobra.
[Mówca 1]
Tak jest i krawat zawsze musi być własnoręcznie wiązany i pochodzi z Londynu. No dobrze, więc
mamy te postacie, mamy oczywiście też postać taką lżejszą manipulanta. To jeszcze powiedzmy,
jak my rozumiemy różnice między wpływem społecznym a manipulacją?
[Mówca 2]
Wpływamy zawsze poprzez swoje istnienie, poprzez swoją obecność. Biorę kolor, który mamy
na sobie, będzie wpływał społecznie.
[Mówca 1]
Wpływam na ciebie moją marynarką?
[Mówca 2]
Wpływasz na mnie swoją marynarką. Albo to, że ją masz, albo że jej nie masz, też będzie
tworzyło ten wpływ społeczny. Czyli my czytamy te różne sygnały.
I to jest wpływ społeczny, najprościej mówiąc. A manipulacja będzie już świadomym używaniem
różnych atrybutów po to, żebyś ty zrobił to, co ja bym chciała. Czyli tak będę używać informacji,
różnych atrybutów, żeby ty nieświadomy uległ mojej presji, uległ tej nieświadomej presji.
No bo ja nie robię tego w taki oficjalny sposób, żeby czasami podaję sprzeczne komunikaty i
wywołam wtedy w tobie ten dysonans poznawczy. Super, bo już wtedy mogę zacząć
manipulować faktami, żeby ci tutaj zaindukować odpowiednie informacje.
[Mówca 1]
I o czym powiemy teraz najpierw? Czy o grach, które prowadzi wampir, czy o tym, że właśnie
idzie sobie po tym świecie dziewczyna, idzie do jakiegoś klubu, albo do jakiejś pracy.
[Mówca 2]
I spotyka.
[Mówca 1]
I spotyka wampira. To o czym mówimy? Co powoduje, że dziewczyna fajna, sympatyczna, miła i
dobrze wykształcona ładuje się w związek z wampirem, czy powiemy o tym, jak wampir gra?
[Mówca 2]
To trudne pytanie. Trochę powiedzieliśmy o samym wampirze, to żeby gdzieś wyrównać, to
może powiedzmy o drugiej stronie. Bo wampir zawsze działa w bipolarności, czyli spotyka drugą
osobę, która jest w pewnym sensie karmą wampira, czyli jest tym pokarmem, zasilaczem, tą
baterią.
Dlaczego tak się dzieje? No dlatego, że jest gotowa na wampira. Dlaczego jest gotowa na
wampira?
Najczęściej są to osoby bardzo, bardzo empatyczne. I to je często zwodzi, bo wampir stosuje
różne gierki, różne manipulacje, które sprawiają, że taka kobieta wykształcona, mądra ulega.
[Mówca 1]
Czyli wampir, mężczyzna, wampir jest graczem.
[Mówca 2]
Jest graczem, tak.
[Mówca 1]
Jeden z autorów i badaczy zjawiska właśnie takich uzależnień mówi, jeśli wchodzisz na jakąś
imprezę, na jakieś przyjęcie, na jakąś domówkę i nagle zauważasz tylko jednego faceta.
[Mówca 2]
I wokół niego dużo energii skupionej innych ludzi.
[Mówca 1]
To najprawdopodobniej to jest wampir. Ponieważ te narcystyczne cechy, po pierwsze,
przyciągają ludzi, bo taki ktoś jest wyrazisty, mocny, gestykuluje, czasami świetnie wygląda, jest
dbały, jest taki trochę przekraczający bariery, jest często zabawny.
[Mówca 2]
Ona będzie dusza towarzystwa.
[Mówca 1]
Buduje taką aurę wyjątkowości i przyciąga energetycznie inne osoby. No a osoby empatyczne
chętnie reagują na tego typu zaproszenie.
[Mówca 2]
Tak, bo odczytują tę energię, bo mają stosunkowo… Empatyczne osoby trochę są jak taki
skaner. Doskonale odczuwają emocje innych, więc odczuwają tę emocję…
[Mówca 1]
Osoby o cechach psychopatycznych, co też jest dość dobrze przebadany temat, czyli właśnie
takich psychopatyczno-narcystycznych, częściej właśnie narcystyczne i psychopatyczne niż
socjopaci, wybierają pewne takie mocne, wyraziste zawody, gdzie jest jednak ta siła, rywalizacja,
przemoc, walka. Więc możemy sobie wyobrazić, że częściej spotkamy osoby narcystyczne i
psychopatyczne wśród dyrektorów, właścicieli dużych przedsiębiorstw, różnych ryzykownych
zawodach. Z całą pewnością możemy takie osoby znaleźć wśród dziennikarzy, prawników,
lekarzy.
W takich zawodach, gdzie jest ta walka, gdzie jest prestiż, gdzie trzeba nieustannie rywalizować,
bo to też daje taki społeczny pomost do funkcjonowania z tym swoim dysfunkcyjnym modelem
osobowościowym. W ten sposób to skuteczniej po prostu działa.
[Mówca 2]
No ale też empatyczne osoby reagują, bo wampir potrafi się przeistoczyć i nagle być
biedactwem, które wymaga opieki. Czyli potrafi też zmieniać tą swoją biegunowość. Nie zawsze
jest superbohaterem, czasami jest super zranionym.
[Mówca 1]
No tak, ale to zaraz do tych gier wampira wrócimy, ale jeszcze powiedzmy o tym, co powoduje,
że kobiety, bo mówimy tutaj o kobiecie i wampirze, kobietach, że one się zgodzą na taki związek
i wchodzą w taki związek. Ja myślę, że oprócz tej empatii jest jeszcze kwestia gorszej, niższej
samooceny.
[Mówca 2]
Czyli braku poczucia własnej wartości.
[Mówca 1]
I nawet jeżeli ktoś rozpoznaje i ma wątpliwości co do takiej narcystycznej osoby, to ona się
wydaje atrakcyjna, ciekawa, zachęcająca.
[Mówca 2]
Inspirująca.
[Mówca 1]
Więc to jest ten motyw, który pojawia się też baśniowo i archetypicznie. I Kopciuszek znalazł
swojego księcia. Historia o Kopciuszku to jest historia o dziewczynce, która jest tą sierotą, tym
gorszym dzieckiem.
Mówi się nawet brzydko kocmołuchem. Ona siedzi przy piecu, jest brudna, niedomyta.
[Mówca 2]
Ciężko pracuje.
[Mówca 1]
Ciężko pracuje, jest zaniedbana. I ona nagle poprzez magiczne zabiegi zyskuje ten blask
Kopciuszka. Ten blask pięknej damy.
Ale my nic nie wiemy o jej walorach społecznych czy psychicznych. Ona ciągle gdzieś tam w
sobie ma tego Kopciuszka, bo przecież wraca po tym balu do tej kuchni i tam znowu jest tą
biedną, brudną, niechcianą, zepchniętą na drugi plan dziewczynką. Ona nie ma w sobie takiej
siły budowania sukcesu.
Jest wybierana przez mężczyznę. I ten mechanizm Kopciuszka taki archetypowy jest często
mechanizmem zapoczątkowującym relację, że dziewczyna, która źle siebie ocenia, ma poczucie
mniejszej wartości, ma poczucie jakichś deficytów, czuje się wybrana. I to już często wystarcza
do tego, żeby wyjść w taki związek.
Nikt mnie nie zechce, jestem za stara, jestem zbyt brzydka, jestem zbyt jakaś tam. Czasami
dochodzi do tego taki motyw nieudanego związku. Mam dziecko albo jestem z dziećmi, to tym
bardziej to jest traktowane przez dziewczynę, kobiety jako obciążenie.
No bo już mam dziecko, to kto mnie zechce z dzieckiem. I to bywa często płaszczyzna do tego,
żeby zdecydować się na związek z wampirem. A wampir wybiera sarenki.
[Mówca 2]
Czyli kogoś, kto jest gotowy na wampira, kto jest gotowy dawać.
[Mówca 1]
Tak, sarenki to też brzmi trochę etykietująco, ale właśnie takie sarenki trochę zranione.
Ponieważ wampir, jak każdy drapieżnik, poluje na istoty, które szybko może podporządkować,
zniewolić, które szybko może zdobyć. No więc tak, upolował sarenkę, która czuje się niepewna,
zraniona i pojawia się coś, co się nazywa syndromem sztokholmskim.
To się zaczęło w 1973 roku, kiedy Jan Erik Olsson napadł na bank i uwięził sześć osób w skarbcu
tego banku. Przez sześć dni trzymał zakładników. Tam był jeszcze ze swoim kumplem, jakim
klarkiem Olssonem.
I nagle okazało się, że te sześć osób uwięzione, zniewolone, sterroryzowane przez tych dwóch
bandytów, ku zaskoczeniu wszystkich, zaczęło tych sześciu zakładników, zaczęło bronić tych
oprawców, odmawiali współpracy z policją. Po uwolnieniu nie chcieli składać zeznań i nawet
zaczęli zbierać pieniądze na prawników na to, żeby tych bandytów bronić w sądzie. I według
opisów tej historii nawet jedna z kobiet zakochała się w jednym z tych napastników.
To zresztą jest częsty mechanizm. Dramatyczni, potworni mordercy i przestępcy siedzący np. w
amerykańskich więzieniach z wyrokami dożywocia.
Często dostają dziesiątki miłosnych listów i wchodzą w związki małżeńskie. Tak było z tym
słynnym, ale też potwornym Tedd’ym Bound’ym, który mordował swoje, znaczy był oprawcą i
mordował swoje ofiary, a jednocześnie zawarł związek małżeński i dziewczyna, z którą zawarł
związek małżeński, już będąc osądzonym w więzieniu, zaszła z nim w ciążę. Więc jest jakiś
pogrobowiec Teda Boundy’ego.
Syndrom sztokholmski, jak go wyjaśnisz? Dlaczego dziewczyny, mężczyźni, ludzie tkwią w
związkach, kiedy już wiedzą, że jest coś złego?
[Mówca 2]
To jest bardzo ciekawe. Ten mechanizm, który w nas ludziach działa, ale działa w ludziach
empatycznych, czyli tylko i wyłącznie empatyzujące osoby ulegają temu syndromowi
sztokholmskiemu, czyli temu współodczuwaniu, czyli widzę w tym drugim, który mnie krzywdzi,
też to ziarenko ludzkie, to ziarenko istnienia, które daje nadzieję, że ten człowiek się zmieni, że
ten człowiek będzie dobry, że ten człowiek będzie dobrze współdziałał ze mną.
[Mówca 1]
Coś jeszcze, oprócz tej empatycznej strony, że ja chcę zobaczyć tę ludzką twarz, to jest w sytuacji
bycia uwięzionym, czy właśnie takim zrepresjonowanym, jest ucieczka do przodu. Czyli nie
mogę zaakceptować sytuacji, w której czuję się okropnie, czuję się zniewolona, więc muszę, jak
w bokserskim klinczu, dążyć do zwarcia. Czyli paradoksalnie w przeciwieństwie swoich emocji i
doznań bolesnych, buduję relacje, no bo tak będzie dla mnie bezpieczniej.
Chcę zobaczyć właśnie ludzką, bezpieczną twarz w kimś, kto mnie zniewala, bo dzięki temu nie
będę czuł się tak okropnie, tak zniewolona. Tam jest też taki mechanizm kontrolujący,
kontroluje kontrolowanego, kontroluje kontrolującego. Czyli mogę być w związku, no nazwijmy
to, toksycznym czy wampirycznym, ponieważ paradoksalnie czując się zniewoloną ofiarą,
rozpoznając te wszystkie mechanizmy, kontroluje te sytuacje.
I to jest paradoks. To jest ten paradoks, który mówi często dziewczyny, kobiety, ale też
mężczyźni, wywodzący się z rodzin, gdzie był problem, gdzie była choroba alkoholowa, często
wchodzą w związki, gdzie znowu pojawia się choroba alkoholowa. Dlaczego?
No bo jest to znane, jest to rozpoznawalne. Jest to ścieżka, którą potrafię się poruszać, po której
potrafię się poruszać i mechanizm, który potrafię kontrolować. Czyli mamy zranioną
dziewczynę, która czuje się gorsza, która czuje się niepewna, która już wytworzyła pewne
mechanizmy na przykład, tak jak w dziedzictwie po chorobie alkoholowej, kontrolowania
swojego otoczenia, chodzenia po ścieżkach, które są bolesne, ale rozpoznawalne.
Czuje się wybraną, ma te wszystkie postracjonalizacje pod tytułem, on się zmieni, albo ja
zostanę starą panną, będę bezdzietną kociarą i tak dalej. Wszystkie koleżanki już mają dzieci, ja
jeszcze nie. A tu nagle mnie ten książę wybrał.
No i rozpoczyna się gra, która toczy się przez często wiele miesięcy, wiele lat, a na pewno jest na
początku. Jak wygląda ta gra?
[Mówca 2]
Na początku oczywiście, żeby ofiarę zdobyć, to trzeba ją ingrecjować, czyli podkreślać jej
atrakcyjność, wyjątkowość jej, atuty, które mi się zauroczył wampir. Oczywiście jest to gra, czyli
chodzi o to, żeby zdobyć zaufanie.
[Mówca 1]
Tylko ty, ty jesteś tak inteligentna i wyjątkowa.
[Mówca 2]
Na ciebie tyle lat czekałam, czekałem. Wampir, my tu mówimy kobieta i wampir, ale równie
dobrze to być może odwrotnie.
[Mówca 1]
Zrobimy osobny odcinek o mężczyźnie i wampirzyce.
[Mówca 2]
Bo to trochę inaczej. Nieznaczne różnice są. A kobieta słuchając tych opowieści o tym, jaka jest
wspaniała, a często w swojej rodzinie słyszała, jaka jest beznadziejna w środowisku, w którym
wyrastała.
[Mówca 1]
Że jest wyjątkowa, że jest niedoceniona.
[Mówca 2]
Tak, że świat jest głupi, że tego nie zauważył.
[Mówca 1]
Że nikt się na niej nie poznał.
[Mówca 2]
Tak, a on jeden widzi w niej to coś szczególne, to coś wspaniałe, co go tak do niej przyciąga,
więc buduje jej atrakcyjność. Oczywiście bardzo często też na tym swoją atrakcyjność buduje,
nie?
[Mówca 1]
No tak, no bo…
[Mówca 2]
Bo ja jestem ten mądrzejszy, który się poznał, że ty jesteś tak wyjątkowa.
[Mówca 1]
Poznał się na tobie i potrafi rozpoznać w tobie ten wyjątkowy walor. To jest też oklejanie
miłością. Czyli drobny bukiecik, śniadanko, wspólny romantyczny wyjazd.
Te romantyczne hile zbudowane z małych gestów, małych gadżetów tworzą atmosferę
absolutnej wyjątkowości i właśnie oklejania miłością. Czyli tylko ty, tylko dla ciebie jesteś
wyjątkowa. Podkreślam walory.
Taki wampir akcentuje te mocne strony, tak? No więc nagle ta dziewczyna czuje się zauważona,
kochana, wyjątkowa.
[Mówca 2]
Doceniona.
[Mówca 1]
No i że tak, wygrała milion w Totolotka, albo jak to się mówi, chwyciła Pana Boga za nogi. Nie
dowierza, że ten wspaniały lekarz, prawnik, inwestor, budowlaniec, czy kimkolwiek on jest,
zechciał się nią zainteresować, ale się zainteresował. On też ma przecież trudne życie, prawda?
On też jest po trudnych doświadczeniach, więc wreszcie ktoś się na mnie poznał. Nie
dowierzam. No i potem pojawia się ta pułapka wyłączności.
Tylko ja ciebie rozumiem, tylko na mnie możesz liczyć, tylko ja rozpoznaję ciebie, tylko ja jestem
twoim prawdziwym przyjacielem.
[Mówca 2]
Tak. I zaraz za tym pojawia się oczywiście kontrolowanie. No bo musi kontrolować, żeby ciągle
mieć władzę nad tą osobą, żeby nie stracić tego źródła energii.
[Mówca 1]
No i wreszcie się robi pewna dynamiczna i dramatyczna zmiana. Nagle pojawia się zupełnie inny
wątek. Jaki?
[Mówca 2]
No bo na skutek kontrolowania, nie zachowałaś się tak, jak ja oczekiwałem, to w związku z tym
musisz ponieść konsekwencje tego. Czyli zaczyna się pojawiać różnego rodzaju umniejszanie,
przemoc psychiczna, czasami też i fizyczna później pojawia się, ale nie tak od razu. Natomiast
zaczyna się robić coraz ciaśniej.
No bo to kontrolowanie wpływa na to, że jest nam coraz bardziej…
[Mówca 1]
To umniejszanie jest zbudowane na takiej bardzo mocnej pułapce. Jeśli odnosisz sukces, czy coś
ci tam wychodzi w życiu, to jest moja zasługa, bo ja się o ciebie troszczyłem, bo ci dobrze
poradziłem, bo ci dobrze załatwiłem, bo mnie posłuchałaś. Jeśli coś ci nie wychodzi, to to jest
twoja wina.
Bo mnie nie posłuchałaś, bo jesteś słaba, bo jesteś beznadziejna. I zawsze źle na tym
wychodzisz, o ile mnie nie słuchasz. A dobrze wychodzisz, o ile mnie posłuchasz.
Czyli to tworzy taką wewnętrzną kontrolę. Która sprawia, że właściwie cokolwiek by taka
dziewczyna nie zrobiła, to jest w pułapce, bo jej sukcesy to są jego zasługi, jej porażki to jest jej
wina.
[Mówca 2]
To jest jeszcze jeden ważny element, że taka osoba nie zauważa nawet, w którym momencie
poprzez to kontrolowanie zostaje odcięta od innych ludzi i jest całkowicie wyalienowana.