Podcast Ukojenie

S1O4: Poczucie wartości – dlaczego wciąż czujemy się niewystarczający?

Transkrypcja odcinka

[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.

[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.

[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Benewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera Benewicz.

[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją
Instytutu Kognitywistyki.

[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.

[Mówca 1]
Dzień dobry, witaj. Anna Jera.

[Mówca 2]
I Maciej Benewicz, witaj.

[Mówca 1]

Podcast Fundacji Instytutu Kognitywistyki w studio Marcina Widawskiego, który nas tu miksuje i
w ogóle jest mistrzem ceremonii podcastowej. Pozdrawiamy cię, Marcin, gdzieś tu jesteś. I nasz
misio, misio Sunday.
Sunday to miś niedziela, tylko że niedziela jest rodzaju żeńskiego, a on jest jednak chłopakiem.
Miś taoistyczny, czyli miś w równowadze, miś zen, miś spokoju i równowagi. No i dzisiaj nasz
misio taoistyczny zaprasza nas do tematu poczucie wartości.
Czy ty czujesz się wartościowa? Masz poczucie wartości? To jest taki temat banalny, tak?
Mam poczucie wartości, nie mam poczucia wartości. O, mam zachwiane poczucie wartości. Ktoś
mi odebrał poczucie wartości.
No właśnie, masz poczucie wartości?

[Mówca 2]
Dziś już tak?

[Mówca 1]
Dziś już tak.

[Mówca 2]
Ale to nie było tak, że to była podróż do świadomości swoich zasobów, bo poczucie wartości
wiąże się też ze świadomością, co ja mam, kim jestem, co jest we mnie mocne, na czym mogę
budować, między innymi. Ale też po prostu siebie polubiłam i to jest niesłychanie ważne.
Poczucie wartości zaczyna się…

[Mówca 1]
Od polubienia?

[Mówca 2]
Od polubienia siebie, od miłości do siebie.

[Mówca 1]
No to na razie jesteśmy w tak zwanej tautologii, czyli niejasne wyjaśnia się przez niejasne. Bo co
to znaczy polubić siebie, jaki to ma związek z wartością?

[Mówca 2]
No kiedy nie lubisz siebie, to negujesz, podważasz wszystkie sukcesy, wszystko, co robisz, bo po
prostu siebie nie lubisz. W prostych rzeczach, zrobisz coś, nie wiem, herbatę i ktoś powie, o jaka
pyszna herbata, ale kiedy siebie nie lubisz, to możesz mieć wątpliwość, czy to naprawdę jest
pyszna herbata, ale już na pewno sobie tego nie powiesz. Jak mi świetnie to wyszło, bo siebie
nie lubisz, nie potrafisz tego zauważyć, nie potrafisz tego docenić.
I to jest niesłychanie ważne, że my mamy takie poczucie, że to byłoby egoistyczne, tak,
powiedzieć o sobie, o świetnie mi to wyszło.

[Mówca 1]
No to jest jeszcze gorzej. A, muszę wyjaśnić, co to znaczy. Jeszcze gorzej.
Moje powiedzonko.

[Mówca 2]
Znane z kursu od naszego studenta, absolwenta.

[Mówca 1]
Tak, jeszcze gorzej oznacza, jeszcze mocniej, jeszcze wyraziście, jeszcze dobitniej. To jest takie
powiedzonko, którego ja się nauczyłem od pewnego busmana na Zalewie Zegrzeńskim. Tu pod
Warszawą mamy taki zalew dwóch rzek, które się spotykają Bóg i Narwi, robi się duży zalew i
tam jest mnóstwo różnych tam marin, portów i przystań.
I tam funkcjonował jakiś czas temu taki bossman, który mówił Panie Macieju, piątek przyjadą te
ludzie z Warszawy i ciągle jest tłok, hałas, problemy z parkowaniem i ciągle ktoś ode mnie coś
chce. Janusz, Panie Januszu, a sznurek, a obcążki, a coś tam. Ale potem jest jeszcze gorzej,
sobota, po prostu się więcej zwali i każdy mnie tam ciągle ciąga, a tutaj się wanta poluzowała, a
tutaj bojkę trzeba znaleźć.
Ale potem to jest jeszcze gorzej, bo jest niedziela i wszyscy zaczynają wyjeżdżać, wszyscy się
spieszą, wszyscy muszą w piersi wyjechać i są trąbienia, stłuczki, a jeszcze trzeba zrefować te
żagle. Panie Macieju, ale najgorszy to jest poniedziałek, bo wtedy cisza, spokój.

[Mówca 2]
I nikogo nie ma.

[Mówca 1]
I nikogo nie ma. No więc tak, jest jeszcze gorzej, bo to jeszcze gorzej z poczuciem wartości. Na
czym się konstruuje?
Na lubieniu? Na szanowaniu siebie?

[Mówca 2]
To też, ale to wynika z miłości do siebie. Ja wiem, że to brzmi górnolotnie. Ale kiedy siebie nie
kochasz, to pozwalasz przekraczać granice, to nie zauważasz, co w sobie masz dobre, bo ciągle
dewaluujesz swoją wartość.
Więc potrzebujemy nawiązać relacje ze sobą, siebie po prostu pokochać, zaakceptować.

[Mówca 1]
To jest jeszcze gorzej, bo ja ci teraz coś przeczytam w takim razie. Będziesz miłował Pana Boga
swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie
przekazanie jest to, będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
Nie ma innego przekazania większego od tych dwóch. Ewangelia według świętego Marka 12,
28, 31. Jedno z ciekawszych przesłań chrześcijaństwa i Ewangelii tak zwanych synoptycznych,
Ewangelia świętego Marka, słowa Jezusa Chrystusa.
Będziesz miłował Pana Boga swego, no to oczywiste. W religijności, w religii monoteistycznej
Bóg jest tym, kogo kochać trzeba, bo Bóg kocha ludzi i z miłości ich stworzył. Takie jest
przesłanie.
Ale drugie, będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Koniec, kropka. To jest głęboko
implikujące psychologicznie przesłanie, o którym często zapominamy.
Często katolicy czy chrześcijanie też o nim zapominają, rzadko się o tym słyszy. Co to znaczy
kochać kogoś jak siebie? To oznacza nie bardziej, nie mocniej, nie inaczej, nie według jakichś
przepisów, nie według ustalonych norm społecznych.
Tak jak siebie. Ale to oznacza coś jeszcze.

[Mówca 2]
Że musisz siebie kochać najpierw.

[Mówca 1]
Że musisz siebie kochać najpierw. Jeśli siebie nie kochasz, to projekcyjnie, poprzez mechanizm
rzutowania na innych swoich deficytów, również ich nie będziesz kochać. Projekcja, jak mówił
jeden z naszych mistrzów, jest bardzo podstawowym zachowaniem.
Nawet powiedział, że jakby zgasło światło i projekcja nasza świeciły, to w naszych miastach
byłoby jasno. Od projekcji, od tego, że my rzutujemy na innych swoje deficyty, swoje lęki, swoje
trudności i rzutujemy na innych również swoje pragnienia, tęsknoty. Czyli widzimy w innych to,
kim sami chcielibyśmy być albo to, czego nie lubimy w sobie.
No i paradoks polega na tym, że jeżeli projekcyjnie my sami siebie nie lubimy, nie mamy do
siebie szacunku, brakuje nam miłości, to ten brak miłości, te deficyty rzutujemy na innych. My
mówimy często, o kto się ścieniował.

[Mówca 2]
Tak, żargonowo tak mówimy. Ktoś się ścieniował. Najczęściej na to, co powiedzieliśmy albo co
zrobiliśmy.
Czyli cień to lęk. Ten nieaprobowany lęk o to, że jest tam coś nie tak. A on dotyczy tych treści
związanych z tym, że czegoś w sobie nie aprobuje, nie akceptuje, nie uznaje.
Nie kocham, czyli tego się wstydzę, ale to mi się nie podoba we mnie.

[Mówca 1]
Czyli reaguję na innych agresją, złością, lękiem, oceną, wtedy, kiedy jestem ścieniowany, czyli
kiedy we mnie odezwało się coś, co jest moim brakiem czy deficytem.

[Mówca 2]
Coś, czego nie uznaję w sobie albo nie lubię.

[Mówca 1]
I teraz rzucam ten cień na innych.

[Mówca 2]
Tak, bo tak jest łatwiej. To jest mechanizm, który nam pozwala ochronić.

[Mówca 1]
Ale jesteśmy na poczuciu wartości. Więc drugie przykazanie jest to, że będziesz miłował swego
bliźniego jak siebie samego. Co to znaczy kochać siebie?

[Mówca 2]
Kochać siebie to przede wszystkim też okazywać sobie szacunek. Jeśli nie potrafię sobie okazać,
to też mogę się wyuczyć pewnych wzorców zachowań, jak okazać komuś szacunek, ale to będzie
sztuczne, zewnętrzne. Więc kiedy mam szacunek do siebie, to znacznie łatwiej szanować mnie z
każdą żywą istotę.
Każdą przestrzeń, w której jestem. Bo mam szacunek do siebie i nie zgodzę się na to, żeby być w
przestrzeni, która mi nie służy. Czyli będę świadoma tego, że to jest brak szacunku.
Tego nie akceptuję. Wychodzę z tej przestrzeni, bo ona jest np. brudna, brzydka, śmierdząca.
A wcześniej był ten szacunek do siebie, który wynika z miłości. Szanuj siebie.

[Mówca 1]
Często nie uświadamiamy sobie tego, że traktujemy nasze ciało jako śmietnik, albo jako jakiś
tam mechanizm, który trzeba używać. Często mówi się o takim pojęciu zdrada ciała. Proszę tu
wypić trzy energetyki, pięć kaw, żeby to ciało przymusić do działania.
W to ciało mogę wrzucać jakieś niezdrowe jedzenie, jarać szlugi, ćpać jakieś narkotyki, wlewać
alkohol, bo to ciało ma wytrzymać. Androba ma wytrzymać. O, nie wytrzymało.
Boże, jestem chory. Robimy z tym ciałem różne dziwne eksperymenty i traktujemy ciało właśnie
jako taki worek treningowy.

[Mówca 2]
No właśnie, bo nie mamy do niego szacunku, bo nie akceptujemy tego, jak wyglądamy. Często
też sądzimy, że jak to ciało przymusimy do czegoś, wywrzemy na nim presję, coś na nim
zrobimy, to wtedy pojawi się ta miłość, dlatego że my będziemy ci piękni. Jak już będziesz taka
urocza, taka cudowna, taki piękny, to wtedy będziesz się kochał.

[Mówca 1]
A jednocześnie nasze ciało i nasz umysł to jest wehikuł czasu, który ma nas przenieść przez całe
nasze życie.

[Mówca 2]
I ma nas zawsze niezawodnie dowozić.

[Mówca 1]
I aż do ostatniego oddechu to ciało i umysł mają nam służyć, mają być pomocne. Jesteśmy,
często mówimy, duchowością, czy duszami, czy też umysłem chodzącym na dwóch nogach. No
to będzie najciekawsze pytanie współczesnej nauki i kognitywistyki, a tym się zajmujemy na co
dzień.
Brzmi tak, w jaki sposób to, co się kryje tu pod kością, czyli nasz mózg i szerzej centralny czy
ośrodkowy układ nerwowy i inne układy, limiczny, krwionośny, oddechowy, tworzą coś tak
nieprawdopodobnego jak nasz umysł. Czyli twoją pamięć, twoją tożsamość, twój sposób
przeżywania rzeczywistości, twoje reakcje emocjonalne, twoje pragnienia i potrzeby. Wiemy
mniej więcej jak komórki nerwowe się ze sobą komunikują, jak wygląda transmisja danych.
Wiemy, że w naszej głowie matematyka staje się fizyką, fizyka staje się chemią, chemia staje się
biologią. Impulsy elektryczne przechodzą przez połączenia neuronalne, ale nie jesteśmy w
stanie powiedzieć, jak z tych miliardów połączeń tworzy się coś tak nieprawdopodobnego jak
umysł. No i ten umysł posiada nasze ciało, posiada nasze układy nerwowe, krwionośne,
limfatyczne i trawienne.
No i z tym całym bogactwem musimy dojść z okresu naszego życia najlepiej, jak najzdrowsi, jak
najbardziej świadomi, jak najlepiej funkcjonujący.

[Mówca 2]
Zobacz, zwierzęta nie podważają tego jak wygląda. Może nie mieć jednej nóżki i nie będzie
cierpieć z tego powodu, bo bardzo często uczy się poruszania. Może nie mieć jednego oka i nie
chodzi po świecie, nie pokazuje swoim bytem, że jest nie ok.
Bo wydarzyła się jakaś choroba i ona na skutek tej choroby np. oko zostaje wycięte u zwierzaka.
Tak się zdarza.
A my ludzie mamy od razu w tym miejscu deficyt. Przestajemy akceptować tą drogę, to życie, bo
od razu siebie oceniamy. Teraz jesteśmy brzydcy.
Tak samo jest z małymi dziećmi. Ono nie chodzi po świecie i nie mówi, o urodziłem się,
urodziłam się brzydka czy brzydki. Ono siebie lubi.
Coś się wydarza takiego potem w procesie socjalizacji, co sprawia, że my przestajemy siebie
szanować, akceptować, kochać.

[Mówca 1]
Czyli możemy powiedzieć, że rodzimy się wartościowi, a potem stopniowo nam tę wartość
odbierają?

[Mówca 2]
Oceny innych ludzi ustawiają nas. Czyli wracamy znowu do dzieciństwa, że to poczucie wartości,
ta miłość do siebie też wynika z naszych doświadczeń, z naszego dzieciństwa.

[Mówca 1]
I to jest niesczesna sekwencja, która jest jakimś takim przekleństwem polskiego systemu
wychowawczego i edukacyjnego, że my kładziemy nacisk na to wszystko, czego dziecko nie robi,
nie lubi, nie umie. Ma się poprawiać, poprawiać oceny. Ja czasami przesłuchuję się rodzicom,
ojcom czy matkom w jakichś tam małych ogródkach zabaw czy Jordanowskich i ciągle słyszę, nie
rób, nie idź, stój, nie dotykaj.
Kiedyś usłyszałem małego chłopczyka, mama krzyczy, Łukaszku, co ty robisz? A chłopkaszek
biega z takim dużym, półautomatycznym karabinem maszynowym, bo może miał strzelatka i
który naprawdę strzela. Czyli wydaje dźwięki.
I wydaje dźwięki, tak, głośno strzela. I tam chyba jeszcze miał jakieś naboje. I ja mama mówię,
Łukaszku, co ty robisz?
Nie strzela się do dziewczynek, strzela się do chłopczyków. Ja byłem porażony. Myślałem, Boże,
to jeszcze za chwilę ta matka powie, co się dziewczynkom robi na wojnie.
I to była dla mnie taka stop klatka. To, co przekazujemy naszym dzieciom, to im mówi, jakie
mają być. Ale często przekazujemy im właśnie to, nie rób, nawet nie strzelaj do dziewczynek,
strzelaj do chłopczyków.
On już ma tam dwa latka i już wie, do czego ma używać ten karabin. Za chwilę mu możemy dać
prawdziwy karabin i pokazać tych chłopczyków, do których ma strzelać. Czy to jest
pacyfistyczne?
Pewnie tak. Bo wojna nie jest żadnym dobrym rozwiązaniem. Ale nie o wojnie tu rozmawiamy,
tylko właśnie w drukach, czyli temu, w jaki sposób przekazujemy ten świat naszym dzieciom i
potem przekazujemy im brak poczucia wartości, bo jest wartościowe tylko o ile spełnia
oczekiwania innych.
Jest wartościowe na zasadzie zależności. Zależy od ocen, opinii, wyroków.

[Mówca 2]
Czyli jestem wartościowy, o ile ktoś to uzna. Wartościowy, o ile ktoś tak powie, mnie oceni
dobrze. No a kiedy tą wartość mamy w sobie, to przecież kultura mówi, no taki jest model
kulturowy, to inni mają cię ocenić, to inni mają zauważyć to, że nie wiem, dobrze zrobiłeś jakieś
zadanie.
A kiedy ja uznaję, że dobrze zrobiłam, nawet jeśli dostałam słabą ocenę na przykład w szkole.

[Mówca 1]
Przecież to nic nie warte. Ileś razy słyszymy no to pyszne ciasto, a to takie zwykłe ciasto.

[Mówca 2]
Tak, potem to skutkuje właśnie tym, że my tej oceny nie przyjmujemy.

[Mówca 1]
Pięknie zrobiłaś wiązankę. A to takie zwykłe kwiaty.

[Mówca 2]
Wyszło mi, udało mi się.

[Mówca 1]
Świetnie zrobiłeś ten projekt. A to w ogóle sztuczna inteligencja mi pomogła.

[Mówca 2]
No dobrze, ale co sprawi, że wyjdziemy z tego myślenia, och jestem egoistyczna, bo myślę o
sobie dobrze.

[Mówca 1]
Nasz podcast nazywa się Ukojenia, więc najbardziej ukojący element, który w obszarze wartości
możemy zastosować, ono oznacza, że zawsze dokonujesz najlepszych dostępnych ci wyborów,
bo zawsze jesteś najlepszą wersją siebie samej, siebie samego.

[Mówca 2]
Ale to oznacza też, że dziś akceptuję, że taki uzyskałam rezultat, natomiast mogę wyciągnąć
wnioski z tego doświadczenia, rozwijać się i jutro coś poprawić, ale to nie znaczy, że dzisiaj
zrobiłam źle.

[Mówca 1]
Nawet jak ci coś nie wyszło, nawet jak coś zwaliłaś, nawet jeśli ktoś inny to ocenił w jakichś tam
kryteriach zawodowych, społecznych, ekonomicznych, finansowych, że zainwestowałaś
pieniądze, to i tak dokonałaś najlepszego wyboru, i tak dokonałeś najlepszego wyboru z
możliwości, które widziałeś, które miałeś. Nawet jeśli pojawiają się rzeczy niedobre czy złe, to
one bardzo często wynikają z lęku, z rozpaczy, z nieświadomości i tak są najlepszym wyborem
dla tej osoby. Oczywiście w polskim systemie penitencjarnym mamy bardzo mało resocjalizacji,
czyli bardzo mało takiej pracy nad powrotem człowieka do społeczeństwa.
Kłopot z tymi, którzy popełniają jakieś przestępstwa, jakieś zło, polega na tym, że nawet jeżeli
oni odbyli jakiś proces resocjalizacji, wyciągnęli wnioski ze swoich złych decyzji, złych wyborów
czy przestępczych działań, to oni wracają do swoich środowisk, w których wujek, ciocia, kumple
mówią, że ty głupi jesteś, do roboty pójdziesz do jakiejś fabryki za głupie 6 tysięcy, przecież jeśli
tutaj mogę na dealerce dać tygodniowo czy dziennie taką sumę. I na tym polega kłopot, że
znowu ta osoba, która przeszła jakiś proces samoswiadomości, resocjalizacji, zmiany trafia do
środowiska, które znowu jej mówi wartość będziemy budowali tutaj inaczej, na przekrętach, na
cwaniactwie, na czymś, co jest zdaniem tych tam lemningów i tych głupków nieetyczne, a my
tutaj po prostu umiemy robić biznesy.

[Mówca 2]
I jak to się ma do poczucia własnej wartości?

[Mówca 1]
No poczucie własnej wartości jest do pewnego stopnia czymś osobistym, czymś opartym na
woli, czymś opartym na decyzji, czymś opartym na samoswiadomości i czymś w gruncie rzeczy
osamotniającym. Czyli jest pytaniem, a jaki ja mam do tego stosunek? Mówi się o tym, że ludzie,
którzy ulegają wpływowi reklam, marketingu, marketingu politycznego, różnych
psychomanipulacji, wpływów społecznych, są gorzej wykształceni i przez to mniej
samoświadomi.
No więc znowu, jeżeli w szkole nie uczymy dzieciaka samodzielności, krytycznego myślenia,
stawiania na siebie i swoją opinię, no to ona musi ulegać tym wpływom swoich rówieśników,
rodziców, nauczycieli, różnych norm. Jeśli tych norm nie spełnia, jest zagubiona i potem znowu
często bardzo takie dzieciaki są autodestrukcyjne i znowu zawsze dokonują najlepszych,
dostępnych ich wyborów. Jeżeli ktoś jest autodestrukcyjny, to w którymś momencie okazuje się,
że drogi buntu, agresji sprzeciwu zostały pozamykane.
Nie wolno się złościć na tatusia i na mamusię, na szkołę. Nie ma przestrzeni, żeby wypowiedzieć
swoją opinię. Takie dziecko czuje się uwięzione, więc ono w którymś momencie kieruje agresję
przeciwko sobie.
Bo jedynym dostępnym obiektem, na który się można zezłościć albo który można zaatakować,
jestem ja sam. Dlatego poczucie wartości zaczyna się w momencie, kiedy sobie powiem, że
zawsze dokonujesz najlepszych, dostępnych ci wyborów. Wyciągnij wnioski i możesz dokonać
jutro lepszego.
Mówiliśmy w poprzednim podcastie, w którymś poprzednim, o czterech pytaniach rozwoju.
Kiedy wydaje mi się, że coś zwaliłem, popełniłem błąd, coś mi nie wyszło, mogę zadać sobie
cztery pytania rozwoju. Przypomnisz?

[Mówca 2]
W miejsce krytykowania i dowalania sobie, nie?

[Mówca 1]
W miejsce krytykowania, dowalania sobie i w miejsce pozostania z tym ciężarem, z tą dziurą, z
tym przytłoczeniem.

[Mówca 2]
Z emocjami, które temu towarzyszą. Bo z tego już nic więcej nie zrobię. Ale kiedy zadam sobie te
cztery pytania, czyli czego mnie to uczy, to doświadczenia ta sytuacja, przez czym ostrzega, co
wnosi nowego i jaką daje korzyść.
Cztery pytania, które sprawiają, że ja mogę przejść, czyli zobaczyć w tym możliwość, a nie
problem. Zobaczyć w tym szansę rozwoju, a nie blokadę.

[Mówca 1]
Rozważmy to na konkretnej sytuacji. Znajoma zagadała się, pieczeń się przypaliła. Siwy dym,
wszystko śmierdzące, pieczeń spalona, garnek do wyrzucenia, nie ma obiadu, obiad miał być
świąteczny.
Jaka z tego korzyść? Czego mnie to uczy? Nie rozmawiaj przez telefon, wychodząc z kuchni, czy
kiedy nie macie przy tej pieczeni.

[Mówca 2]
Ostatnio tak przypaliłam ziemniaki w garnku.

[Mówca 1]
Co wnosi nowego? To jest to nowe doświadczenie, które jednak pokazuje, że rzeczy się przypalają.

[Mówca 2]
Albo usta w timer.

[Mówca 1]
Przed czym ostrzega? Naostrzega przed To może być poważne zagrożenie. Przed poważnym
zagrożeniem, przed zniszczeniem garnka, czy całego piecyka nawet.
Ale jaka korzyść z tego?

[Mówca 2]
Jaka korzyść z tego, że spaliła mi się pieczeń. Mogę pobudzić swoją kreatywność i wymyślić
szybko coś innego w zamian. I to może być fajna przygoda do jedzenia.
Możemy wyjść po prostu gdzieś.

[Mówca 1]
Ze znajomymi, czy z rodziną.

[Mówca 2]
Czyli znowu poszukać kreatywnego wyjścia, zamiast się użalać nad tym, bo tego się już nie da
odkręcić. To już jest. To się wydarzyło.
Ale coś przecież zawsze mamy, więc mogę skorzystać z tych zasobów, które już mam. I tak
zrobiłam zamiast ziemniaków. Po prostu zrobiłam coś innego.

[Mówca 1]
A jedenastoletnia córka mojej znajomej mówi, dobrze, że to mięso się spaliło, mamusia.

[Mówca 2]
I tak nie lubimy.

[Mówca 1]
Bo mięso jest niezdrowe. Powinniśmy jeść więcej jarzyn. No dobrze, zawsze dokonujesz
najlepszych, dostępnych ci wyborów.
Zawsze jesteś najlepszą wersją siebie samego, siebie samej. Możesz zadać sobie cztery pytania
rozwoju, które spowodują, że tam się pojawi refleksja. Już o tym mówiliśmy.
Ale jest jeszcze jedna rzecz. My mówimy o takiej zasadzie, która się nazywa nothing personal,
everything is personal. Kiedy możemy sobie powiedzieć nothing personal?
To nic osobistego.

[Mówca 2]
No właśnie wtedy, kiedy mamy swoje poczucie własnej wartości. Kiedy tonie ten aspekt cienia,
czyli tego braku akceptacji siebie, lęku, niepokoju, rządzi moim życiem. Bo większość ludzi nie
ma złych intencji.
Tylko podobnie je zareagowali lękowo, czyli cieniowo. Więc na nas krzyczą na przykład.
Odreagowują swoją frustrację, ale ona nie ma związku z nami.
Ona ma związek z jakąś inną historią, jakimś innym doświadczeniem. Ale kiedy pozwalam, żeby
ta emocja innej osoby też we mnie zagrała, to najczęściej dlatego, że mam coś podobnego. Czyli
ktoś mnie atakuje i ja to odbieram bardzo osobiście.
Czyli mnie to zaczyna boleć. Mam poczucie krzywdy, że ktoś tak strasznie źle mnie potraktował i
biorę to osobiście. A ktoś, kto ma poczucie wartości, powie, że miał gorszy dzień.
[Mówca 1]
W metodzie czy w modelu nothing personal możemy jeszcze wykorzystać kognitywistykę. A
mianowicie użyć rozumu i przyjrzeć się temu, że większość ludzi, którzy nas atakują, hejtują
nawet, mają do nas pretensje, nas oceniają, trąbią na nas na drodze. To nie są ludzie, którzy
traktują nas osobiście, którzy nas w ogóle widzą.

[Mówca 2]
Albo nas znają.

[Mówca 1]
Większość ludzi, nawet członkowie rodziny, nawet bliscy znajomi, nie znają naszej historii, nie
znają naszych emocji, naszej drogi do momentu, kiedy nas spotkali. Więc kiedy robią coś, co
nam się nie podoba, coś złego, krzyczą czy są oceniający, to to nie jest osobiste. Bo oni tego nie
mówią do ciebie.

[Mówca 2]
Bo oni ciebie nie widzą najczęściej.

[Mówca 1]
Oni nie mówią tego do twojej historii, do ciebie osobiście, tylko mówią, bo tacy są. Bo mają takie
nawyki, bo są w lęku, bo mają własne problemy. A zatem nothing personal.
To nie jest o tobie, to nie jest do ciebie. Ale jeśli to cię zabolało, to znaczy, że tam się uruchomił
twój cień, czyli jakiś niezałatwiony problem, niezałatwiona sprawa, na którą reagujesz cieniowo i
zaczynasz się przyklejać do tej emocji, przyklejać do tej osoby, kotłować w myślach i rozważać to
doświadczenie. Dlaczego on na mnie zatrąbił?

[Mówca 2]
Bo jak następnym razem odpowiem?

[Mówca 1]
Dlaczego ten sąsiad był taki niemiły? Dlaczego szef i kierownik na mnie wyskoczył z
przysłowiową gębą? Jak on mógł?
Jak mnie mógł tak potraktować? Odebrał mi szacunek, zezłościł mnie, niedocenił mnie? I tak
dalej.
Zaczyna się cała kotłowanina i dialog i wtedy everything is personal. Wszystko jest osobiste,
wszystko jest do mnie. My to nazywamy też takim terminem psychologicznym ksobność.
Czyli to jest ten moment takiego wysokiego poziomu neurotyzmu, kiedy ja biorę wszystko do
siebie. Czasami zdarza nam się być na konferencji, na której jest tam 150 osób czy 250 osób i
ktoś w przerwie podchodzi. Ale skąd pan wiedział?
Pan do mnie mówił. Nie, nie mówiłem do ciebie. To ty wziąłeś to do siebie.
Mówiłem to do wszystkich. To ty wziąłeś to do siebie. Zidentyfikowałeś się z tym.
Mamy zasadę nothing personal i od dziś możesz z tą zasadą tak naprawdę chodzić po świecie i
rozpoznawać to, że ludzie robią ci różne rzeczy, mówią ci różne rzeczy, chcą od ciebie różnych
rzeczy, atakują cię, komentują. Nie dlatego, że ciebie widzą, tylko właśnie dlatego, że ciebie nie
widzą i że to nie jest osobiste. Ale jeśli zaczynasz reagować na zawsze różne rzeczy i rozważać
się nimi, martwić, męczyć, to one stają się osobiste i po prostu zaczynają cię zatruwać.
Bo jak mówiłem żargonem, łyknąłeś to. A jak łyknąłeś to, łyknęłaś to, to zaczynasz się też
emocjonalnie przyklejać. No dobrze, więc jak możemy przejść do ukojenia?
Co może sprawić, że to poczucie wartości będziemy w sobie budować? Oprócz pozycji nothing
personal, oprócz zrozumienia, że swoje emocje, ciało warto obdarzać szacunkiem i oczywiście
warto kochać siebie. Co możemy zrobić tak naprawdę na co dzień, żeby to poczucie wartości w
sobie budować?
Budować też taki szacunek, miłość do siebie.

[Mówca 2]
Poprzez dbałość o siebie na przykład. Czyli kiedy ja troszczę się o siebie, kiedy okazuję sobie tą
miłość na co dzień, w drobnych gestach, w drobnych sygnałach. Na przykład robię sobie coś, co
lubię.
Zauważam swoje sukcesy, nawet drobne. W drobnych sprawach, coś mi świetnie wyszło i
nazywam to. Ale też właśnie widzę, czyli myślę o tym, o, robię coś i robię to z dobrą intencją, ale
jeśli nie wyszło, to przecież nie dlatego, że jestem głupia, tylko tak, wyszło, uczę się, popełniam
błędy.
Czyli kiedy lubię siebie, to też nie katuję siebie za te błędy. Też nie przestaję dążyć do tego
perfekcjonizmu, bo świadomość, że błędy mogą być bardzo rozwijające, że błędy mogą nam
pomóc przejść. Ale wtedy cztery pytania rozwoju.

[Mówca 1]
Mamy też takie ćwiczenie w instytucie, które nazywamy operacyjnie attraction, czyli
przyciąganie, ale też od polskiego atrakcyjność. I to ćwiczenie rekomendujemy naszym
klientom, którzy mają problem z poczuciem wartości i mówimy przez siedem dni, a jeszcze
lepiej przez czternaście, a jeszcze lepiej przez dwadzieścia jeden, a w ogóle to może przez całe
życie. Dawaj sobie codziennie jakąś rzecz, która będzie dla ciebie atrakcyjna i która będzie dla
ciebie przyciągająca uwagę, czyli zadbaj o siebie w taki bardzo zadaniowy, behawioralny
sposób.
Zrób sobie dla siebie i tylko dla siebie herbatę, tak jak lubisz, w takiej, jak lubisz filiżance.

[Mówca 2]
Ale ze świadomością, że robię to dla siebie i że to jest rodzaj takiej nagrody albo takiego
przyjemności, którą dostarczam sobie, dlatego, że siebie lubię, dlatego, że uważam siebie za
fajną osobę i daję sobie dziś ten drobny gest. Nie kosztuje dużo.

[Mówca 1]
Prawdziwy kisiel malinowy. Piękne posprzątanie z balkonu i postawienie tam kwiatka. Małe
rzeczy, które robisz ze świadomą intencją, robię je dla siebie, bo to mi sprawi przyjemność, to
mnie podbuduje, to będzie dla mnie interesujące.
I każdego dnia, no najlepiej wejść z zeszyt albo telefon, albo laptop, cokolwiek. Zapisz jeden
swój sukces. Ale ważne, żeby to nazwać sukcesem i powiedzieć sobie, to było dobre, to było
wartościowe.
Sukcesem nie musi być zarobienie rocznego bonusu czy zakup samochodu klasy premium.
Sukcesem może być posprzątanie swojej torby czy torebki. Sukcesem może być umycie okien,
które odkładałaś przez ostatnie trzy tygodnie.
Sukcesem może być zrobienie nowego przepisu na szarlotkę. Sukces może być czymś małym.
Nie jest istotny jego zakres i wielkość, także w takim znaczeniu społecznym czy finansowym, ale
sukcesem jest, istotą sukcesu jest to, że ty tym sukcesem dane doświadczenie, dane działanie,
dane zachowanie nazwiesz.

[Mówca 2]
Czyli wracamy do autoreinterpretacji, o której mówiliśmy też już w czasie naszych podcastów.
Ona jest niesłychanie ważna, bo ona daje nam ten feedback do siebie samego, czyli tą
informację zwrotną. Jestem z tego zadowolona, to było dobre, to mi się podobało.
Bo oczekujemy właśnie zwrotnie, że świat nam powie, da nam tę nagrodę, ten feedback i powie,
och, jak super. Pytanie, czy umiemy to przyjąć, to już też jest kolejny etap tego rozwoju, a my
potrzebujemy też umieć zauważać swoje sukcesy drobne.

[Mówca 1]
Więc dwie rzeczy, które mogą w ciągu tygodnia, dwóch, miesiąca odmienić nasze poczucie
wartości, to jest dawaj sobie codziennie przynajmniej jedną, nawet małą nagrodę, ze
świadomością, że ja siebie nagradzam, wzmacniam.

[Mówca 2]
Ale nagrodę, która będzie mi służyć, czyli wywoła dobry efekt. Bo jak będziesz codziennie jeść,
nie wiem, fast foodowe jedzenie w nagrodę, to ono nie da dobrego efektu.

[Mówca 1]
I drugi element, to jest nazwij swoje sukcesy. W ogóle wyrób sobie nawyk nazywania fajnych,
skutecznych, pożytecznych, efektywnych sukcesami. I teraz, no coś, cuda w naszym życiu
zaczyna się wydarzać wtedy, kiedy zamiast projekcyjnie rzutować na świat nasze cienie, deficyty,
zaczynamy na ten świat projektować naszą skuteczność.
A nasza skuteczność jest ściśle związana z naszym poczuciem wartości. No i jeszcze jedna rzecz,
która może być ukojeniem. Od dzisiaj zacznij w różnych sytuacjach życiowych, w relacji z
rodziną, przyjaciółmi, czy z ludźmi obcymi, z sąsiadami stosować zasadę nothing personal.
To nie jest o mnie. To jest o nim.

[Mówca 2]
I ten on, czy ona ma prawo tak widzieć, myśleć, to jest jego.

[Mówca 1]
Może mieć ból zęba, gorszy dzień, albo po prostu nie zauważyć twoich potrzeb. Większość ludzi,
może z wyjątkiem trzech, może pięciu osób w twoim życiu w ogóle się nie widzi, w ogóle się nie
docenia, w ogóle się tobą nie interesuje. Gdzieś jesteś jednym z wielu, jedną z wielu.
W związku z tym skup swoją uwagę, swoje relacje na tych osobach, które są dla ciebie ważne i
które na ciebie dobrze wpływają. A wobec całej reszty stosuj postawę nothing personal. To nie
jest o mnie.
No więc to są nasze dzisiejsze ukojenia.

[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Benewicz. Do usłyszenia i do zobaczenia.

[Mówca 1]
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia, że jesteś z nami w czasie tych szczególnych,
osobistych rozmów.

[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i
dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie instytutbenewicz.pl w
zakładce podcast.

[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz informacji
o kursach.

[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować ukojenia
zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.

[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.

[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.

[Mówca 1]
Do usłyszenia

Bądź na bieżąco z podcastem Ukojenie!