Podcast Ukojenie

S1O4: Duchowość a religijność – jak znaleźć własną drogę.

Transkrypcja odcinka

[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Benewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera Benewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją
Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Cudownie. Kolejny odcinek naszego podcastu. Anna Jera i Maciej Benewicz i Fundacja Instytutu
Kognitywistyki wita was na pokładzie z naszego studia.
Mieliśmy pytanie, czy my tu pracujemy w stolarni. Nie. To jest aranżacja naszego studia.
Tak ona ma wyglądać, ponieważ to ma drewno. Wygłusza też różne dodatkowe dźwięki. A to
jest nasz miś.
Tutaj zasłoniliśmy misia. Miś taoistyczny. On się nazywa Sunday, czyli Miś Niedziela.
I on jest misiem, który już pozyskał swoją równowagę i nas tutaj do tej równowagi zaprasza. A
dzisiaj temat o duchowości i o duszy. No i zacznijmy od tego, czy ty jesteś religijna?
[Mówca 2]
Czy jestem duchowa.
[Mówca 1]
No właśnie. A czy jest jakaś różnica pomiędzy duchowością a religijnością?
[Mówca 2]
Dla mnie religia to system i czasami potrzebujemy tego systemu, bo jesteśmy w poszukiwaniu i
potrzebujemy tych światełek, latarni, które nam wyznaczą kierunek, a duchowość jest czymś
znacznie szerszym. Czyli jest też takim kontaktem ze sobą, dla mnie, czyli z moją duszą, ja się
kontaktuję i potrafię szukać drogi dla siebie. Potrafię…
Oczywiście, wiesz, myślę sobie, że w jakimś mierze teraz mnie taka przemyśla… Jestem też
religijna, czyli mam te swoje wzorce, rytuały, bo poza tym jestem wychowana w kulturze, która
też jest religijna, więc to przenika do mojej kultury. Ale rozróżniam religijność od duchowości,
czyli schematy, wzorce postępowania.
Nie zawsze się zastanawiamy, o co chodzi, co tam jest głębiej, bo na tym poziomie zachowań się
zatrzymujemy. A dla mnie duchowość jest tym głębiej, czyli ja zaglądam, przyglądam się,
spotykam się ze sobą na głębokim poziomie.
[Mówca 1]
Czyli tak jak zrozumiałem… Poczekaj, no dobrze, albo ja.
[Mówca 2]
Ale ty podsumuj, no dobrze, tak jak zrozumiałeś.
[Mówca 1]
To bo chciałem cię spytać o duszę. Czy ty masz duszę w takim razie?
[Mówca 2]
Tak, uważam, że mam.
[Mówca 1]
Potyczą naszego podcastu jest, czy współczesny, racjonalny człowiek może być osobą duchową.
Czy masz duszę?
[Mówca 2]
Wiesz, to jest też temat… Nauka gdzieś boi się tego tematu, ucieka od niego. Nie mamy
zbadanego tego aspektu duszy.
Gdzieś pojawiają się badania i poszukiwania tego, czym właściwie ta dusza jest, czym jest ta
duchowość. Czasami spotykam osoby, które zadają takie pytanie, czym właściwie jest ta
duchowość. Takie modne słowo teraz, duchowość.
[Mówca 1]
Mówi się, że u fizyka akademickiego cierpnie skóra, kiedy słyszy słowo Bóg. A u psychologa
akademickiego pojawia się nerwowy tik w prawym oku, kiedy słyszy słowo dusza. I dla fizyka
jest to słowo graniczne Bóg, no bo co z tym fantem zrobić?
A dla psychologa słowo dusza jest niepokojące. Chociaż psycho i logos to nauka o duszy. Od
tego zaczęła się psychologia.
Czyli ja jestem osobą religijną. Ja się wychowywałem w bardzo takiej wyraźliwej tradycji
religijnej, kreowanej głównie przez moją mamę i w tej tradycji katolickiej.
[Mówca 2]
No i mówiłeś, że byłeś też pod opieką ojca zakonnika.
[Mówca 1]
I w momencie, kiedy w moim życiu takiego już późnego nastolatka, czyli 16 gdzieś w tej okolicy
lat, to moje takie życie zgodne z rytmem, z tym modelem tramwaju, tak jak my to mówimy. Czyli
tramwaj zatrzymuje się na przystanku przedszkole, potem na przystanku szkoła, potem na
przystanku gimnazjum. Jak było gimnazjum, potem na przystanku.
Czyli tutu, tutu, tutu, tutu. Taki rytm jak w pociągu. To moje życie się wykoleiło i pozbierali mnie,
czy pomogli mi się pozbierać właśnie benedyktyni.
Między innymi właśnie ojciec Karol Meissner, czy ojciec Ludwik Mycielski. Więc ja takie
doświadczenie świadomości takiej religijnej, duchowej, rytuału religijnego miałem bardzo
wcześnie. Na początku tej granicy pomiędzy dzieciństwem i dorosłością.
I trzeba ci wiedzieć, że benedyktyni to jest ta najstarsza forma duchowości zakonnej, czyli
mniejszej w ogóle w kościele chrześcijańskim. Czyli święty Benedykt z Nursi, czwarty, piąty wiek
naszej ery, najpoczątek życia duchowego, klasztor na Monte Cassino. No i ten rytuał duchowy
gdzieś tam zaczął dotyczyć mojego życia, mojego funkcjonowania.
No to będę w tym klasztorze, w którym ja byłem nie jako braciszek, czy mniszek, ale jako
poturbowany dzieciak. Gdzie też ciężko fizycznie pracowałem. To dzisiaj wiem, że tam jest też
taka kaplica ekumeniczna.
Działają ojcowie, mnisi, którzy chcą się spotykać z innymi tradycjami religijnymi. Ale
odpowiadając na pytanie tak, w mój obszar duchowości wkradła się religia albo w mój obszar
religijny zaczęła wchodzić duchowość. Natomiast myślę sobie, że religijność jest rytualna i
często przez to jest pusta i płaska.
I religie dają nam…
[Mówca 2]
To jest odtwarzana tylko ślepa, o to chodzi, tak?
[Mówca 1]
Tak. I można by się nawet pokusić, że taką tezę, że często ta rytualna religijność, w której nie ma
aspektu duchowości, jest antyduchowością. Jest przeciwko rozwojowi duchowemu.
[Mówca 2]
To w takim razie jak rozumiesz duchowość?
[Mówca 1]
Ludzie mają w sobie poszukiwanie duchowości. Nasi klienci, studenci, pacjenci.
[Mówca 2]
Naturalną niemalże, dla większości.
[Mówca 1]
Niemal naturalną. I często mówią, no idę do spowiedzi do wyjątkowego księdza albo jest tam
wyjątkowy ksiądz. W gruncie rzeczy, w przestrzeni katolicy, bo to jest herezja.
Nie ma czegoś takiego jak spowiedź u wyjątkowego księdza. Jest albo spowiedź i Bóg cię
rozgrzesza, albo nie ma spowiedzi. To nie jest tak, że jest jeden lepszy albo gorszy ksiądz od
drugiego.
Albo jest ksiądz, albo go nie ma. Albo jest sakrament, albo go nie ma. Natomiast to
poszukiwanie wyjątkowego księdza to jest poszukiwanie kontaktu z kimś, kto mi tę duchowość
przybliży, kto mi ją otworzy, kto mi pokaże drogę.
[Mówca 2]
Czy będzie moim mentorem, moim przewodnikiem.
[Mówca 1]
Czyli guru, czyli poszukiwanie autorytetu. I to w jakimś sensie jest niebezpieczne. Dlaczego?
Ponieważ oddala mnie od mojego doświadczenia duchowego na rzecz oddania się we władanie
jakiegoś autorytetu. I oczywiście całe to oddziaływanie sekciarskie, oddziaływanie poprzez guru,
mistrzów.
[Mówca 2]
Wykorzystuje właśnie to.
[Mówca 1]
Wykorzystuje właśnie to. Chęć poszukiwania człowieka, poszukiwania przez człowieka jakiejś
drogi, nazwijmy to właśnie duchowej, transcendentnej. Ale niebezpieczeństwo polega na tym,
że jest to oddanie się autorytetowi drugiego człowieka zamiast poszukiwania duchowości w
sobie.
Dla mnie duchowość jest poszukiwaniem osobistej tożsamości, misji i wizji w moim życiu. Czyli
poszukiwaniem głębokich odpowiedzi dotyczących sensu życia, sensu pracy, sensu zdrowia,
sensu śmierci. Poszukiwanie wartości w tym, co przeżywam w swoim życiu.
No i oczywiście my na to patrzymy od takiej strony, jak to pięknie zarysowała filozofia grecka,
Eros Logos Agape. Eros, czyli to działanie codzienne, ten behavior. Robię, podejmuję decyzje,
płacę, pracuję i część ludzi żyje tylko na tym poziomie.
Działam, podejmuję decyzje, jak więcej będę pracować, to więcej zarobię, jak więcej zarobię, to
więcej kupię. Podejmuję decyzje dobre lub złe. To jest ta przestrzeń greckiego Erosa.
[Mówca 2]
I czasami religia zostaje do tego poziomu sprowadzona, czyli do zachowań.
[Mówca 1]
No i trzeba dzieciaka wysłać do komunii, nie bardzo wiem po co, trzeba mu kupić drona, kucyka
albo tam nie wiem co. Kłada lepiej i nie ma w tym ani głębi duchowej, ani nawet głębi takiej
socjologicznej, czyli inicjacyjnej. Czyli inicjuje swoje dziecko do wspólnoty.
Jest to puste, wszyscy tak robią, wszyscy w klasie, wszyscy we wsi, no więc ja też co ma z tego
wyniknąć, nie wiem. Drugi poziom to jest poziom logosu.
[Mówca 2]
Czyli tu już wiem.
[Mówca 1]
Tu już wiem. Poziom logosu to jest ten poziom psychologiczny, ale też poziom zrozumienia.
Wiem, rozumiem, nazywam, tu są moje przekonania, moje wartości.
I tam jest pytanie po co. Z jakiego powodu to robię albo tego nie robię. Co jest dla mnie ważne,
co jest dla mnie wartościowe.
Logos to też nasza inteligencja, czyli nasz sposób rozumienia świata.
[Mówca 2]
Nasza zdolność do łączenia kropek.
[Mówca 1]
I wiedza. I teraz jeśli nie mam wiedzy, nie łączę kropek, nie poszerzam swoich horyzontów, no
to jestem w takim ciasnym sposobie widzenia świata. Na przykład jestem niezdolny do
ekumenizmu, bo tylko moje jest prawdziwe.
No i wreszcie jest ten poziom agape. W chrześcijaństwie agape jest uznawane za absolutną
wiedzę, mądrość, miłość Boga. W filozofii heleńskiej agape oznaczało absolut, wszechwiedzę.
A dla nas w kognitywistyce to pojęcie agape oznacza mam dostęp do swojej tożsamości, mam
dostęp do swojej misji. Odpowiadam sobie na pytanie po co to wszystko, jaki jest sens mojego
życia. No i teraz cała zależność pomiędzy agape, logosem i erosem, pomiędzy tym, że ja działam
w świecie, coś tu kombinuję i mam głębie, mam jakiś powód, mam przyczynę, mam misję.
No jeżeli nie mam misji, no to robię rzeczy tylko nawykowe.
[Mówca 2]
I się nie zastanawiam z jakiego powodu tak.
[Mówca 1]
Jeżeli tylko robię te rzeczy rytualne, no to one są, to jest puste. Wszyscy tak robili.
[Mówca 2]
No właśnie, daje to odreagowanie takie zastępcze często, czyli ja już nie muszę się zastanawiać,
bo już to zrobiłam, wykonałam jakiś rytuał i mam ulgę, że to wykonałam. Wszyscy inni też tak
robią, to znaczy, że to będzie dobre.
[Mówca 1]
Tam teraz, jeżeli pomyślimy, że to są pewne jednak warstwy, czyli tutaj działam, tutaj coś myślę,
kombinuję, nazywam, obrabiam to tym słowem, logosem.
[Mówca 2]
Nadaje znaczenie często temu.
[Mówca 1]
I tu głębiej jest poziom misji, wizji, tożsamości, to teraz to tożsamość nadaje kształt temu, co ja
myślę, co ja kombinuję.
[Mówca 2]
A tożsamość jest poparta moją osobistą misją, czyli po co jestem, po co coś robię.
[Mówca 1]
I na zewnątrz działam, czyli np. modlę się, albo np. podejmuję pewne decyzje, albo innych nie
podejmuję.
Moje życie wynika z mojej wewnętrznej misji, czyli z mojego agape. Potrzebuję logosu, czyli
potrzebuję myślenia, żeby rozumieć siebie i swój świat. Zresztą Ewangelia św.
Jana, ona się zaczyna od tego, na początku było słowo, słowo było u Boga i Bogiem było słowo.
Czyli słowo jako element stwarzający.
[Mówca 2]
Ale też stanający pomiędzy moją duchowością a światem. To jest ten pomost do rzeczywistości.
Jak ja potrafię nazwać to, czego doświadczam, nazwać to, czego chcę, to potrafię to
urzeczywistnić w dobry sposób, bo mam kontakt z agape, czyli z moją misją.
[Mówca 1]
I teraz nazwałem to i dopiero działam. I to jest właściwa kolejność. Teraz działam, działam z
poczuciem głębokiego sensu.
I teraz jest pewien kłopot i my ten kłopot świetnie zrozumiemy i w procesie terapii i kontakcie z
naszymi klientami, że jeżeli komuś odzywają się elementy misji i głębokiej intencji, pragnień,
czyli mam kontakt z czymś, co się ładnie nazywa transcendencją, czyli z czymś duchowym, ale
nie mam logosu, czyli nie mam inteligencji, nie mam odpowiednich konceptów, czyli narzędzi
intelektualnych, to nagle te treści z mojej misji, jakieś przeżycia duchowe, natrafiają na
przestrzeń, działam, żyję w świecie, na przestrzenie ROSA i brakuje konceptu.
[Mówca 2]
Czyli mogę być nierozumiana w świecie, no bo nie mam transmisji.
[Mówca 1]
Nie mam transmisji, nie wiem, co z tym zrobić. Carl Gustav Jung, wybitny nasz ojciec w niebie,
wybitny psycholog i filozof współczesny mówi, to jest przyczyna na przykład reakcji
psychotycznych albo depresyjnych. Czyli nie umiem nazwać tego, co się dzieje w moim wnętrzu,
czyli w mojej duszy, nie umiem nadać sensu, konceptu swojej tożsamości, czyli na przykład
temu, czego pragnę, dokąd zmierzam, co jest dla mnie ważne, to przekłada się na jakieś
działanie i teraz jeżeli to działanie mnie nie porządkuje, jeżeli mi nie pozwala wprowadzić w
życie moich pragnień, możliwości, talentów, to nagle zostaję sam, na lodzie, staję się
psychotyczny, staję się dziwny.
Notabene ten, że sam, Jung mówi, jeżeli twoje halucynacje, wizje, odklejenia zgadzają się z
wizjami, odklejeniami i halucynacjami psychiatry, do którego poszedłeś, jesteś zdrowy.
Natomiast jeżeli twoje wizje, pragnienia, sny, marzenia, dążenia nie zgadzają się z tym, co sądzi
na ten temat ciocia Malinowska, ksiądz proboszcz czy też psychiatra, jesteś albo grzesznikiem,
albo wariatem. I w związku z tym potrzebujemy tejże duchowości, czyli temu jak ja to rozumiem
pragnieniu własnej tożsamości nadać znaczenie poprzez słowa, myśli, wartości, no to wtedy
zaczynamy fajnie działać w naszym życiu.
I wtedy religia, czy rytuał, czy religijność może nam być pomocą, może być narzędziem, a nie
przestrzenią, jedyną przestrzenią, w której ja działam.
[Mówca 2]
No tak, jest narzędziem, ponieważ mamy tu wymyślone już, sprawdzone algorytmy, czyli ja nie
muszę na nowo wymyślać tego koła, jak urzeczywistnić niektóre pragnienia mojej duszy.
[Mówca 1]
Nie muszę wkładać żadnego wysiłku we własne życie, we własną duchowość, bo jakiś koncept,
jakiś ksiądz, biskup, muła, rabin, pastor mi powie, co ja mam ze swoim życiem zrobić. No a
właśnie co z tym ekumenizmem? Dlaczego mamy teraz nawet w Europie, czy w Polsce mamy
takie napięcie pomiędzy różnymi konceptami religijnymi?
Dlaczego właśnie ten ekumenizm jest taką pustą figurą? Dlaczego tak trudno nam się pomiędzy
religiami dogadać?
[Mówca 2]
Ja myślę, że chodzi o aspekty wizji z kolei, bo powiedzieliśmy o misji, ale ta heleńska agapę
sprowadzona do naszych czasów uwzględniłaby jeszcze element wizji oprócz misji. Czyli oprócz
tego, że wiem, kim jestem, wiem po co jestem na tym świecie, to mamy jeszcze to, wiem, że
jestem zakorzeniona w świecie, na który wpływam i świat na mnie wpływa, czyli wizja, czyli coś
większego niż ja, że moje działania, a propos ekologii, o której mówiliśmy też, będą wywoływały
skutek w świecie. I ten kontakt z wizją, czyli z tym, że inni ludzie też są na tym świecie i że inni
ludzie mają na przykład inaczej, ale co nas łączy?
Co nas spotyka? Co sprawia, że my możemy ze sobą w poszanowaniu tych różnic być? I to jest
właśnie aspekt wizji.
Czyli to jest pytanie też, dokąd to prowadzi? Co jest większego niż ja sama tutaj i moje
przekonania, moja tożsamość? Jest coś większego jeszcze, nie?
Bo są inni ludzie, jest inny świat.
[Mówca 1]
Ja lubię bardzo taki koncept i sposób myślenia naszego wybitnego filozofa Leszka
Kołakowskiego, który notabene wyrasta z doświadczeń komunizmu i to też ciekawe, że te
doświadczenia komunizmu porzucił i właściwie zaczął być takim badaczem w jakimś sensie
filozofii chrześcijańskiej. I Kołakowski pisze w jednej ze swoich książek, że jeśli powiedzmy
islamista, muzułmanin chce się dogadać z chrześcijaninem.
[Mówca 2]
Czyli ma pewien akt woli.
[Mówca 1]
Czyli ma pewien akt woli, a chrześcijanin chce się dogadać z muzułmaninem. A notabene to są
dwie religie, księgi, bo wszystkie religie, które wywodzą się z tego pnia Abrahama to religia
żydowska, judaistyczna, religia chrześcijańska i islam. I notabene trzy religie ze sobą głęboko
skonfliktowane przez całe stulecia.
Wywodzące się z tego samego pnia i uznające często tych samych proroków.
[Mówca 2]
Tylko inaczej nazywane.
[Mówca 1]
Tak samo nazywane. Oczywiście religia żydowska neguje historię Jezusa, ale dla islamistów, dla
muzułmanów Jezus jest też jeden z proroków. I cóż mówi ten Kołakowski, że jeżeli muzułmanin
z chrześcijaninem chcą się dogadać, to muzułmanin musi mieć przynajmniej część wątpliwości
czy jakieś wątpliwości co do swojej doktryny i chrześcijanin musi mieć wątpliwości co do swojej
doktryny.
I tylko w tej przestrzeni są w stanie się porozumieć, jeśli mają jakieś wątpliwości. Natomiast
jeżeli muzułmanin jest ortodoksyjny i chrześcijanin jest ortodoksyjny lub tylko jeden z nich, to
się nigdy ze sobą nie dogadają, ponieważ rozmowa kończy się na stwierdzeniu, ty jesteś w
błędzie, ty jesteś pod działaniem szatana albo jesteś pod działaniem jakiejś tam złej woli albo po
prostu jesteś złej mocy albo jesteś inowiercą, heretykiem. Czyli nie mogę z tobą rozmawiać.
I to jest pewien kłopot, który w jakimś sensie jest zakodowany w systemach religijnych. Bo
nawet Buddyzm, który wydaje nam się taką religią pokoju, religią niereligijną, czyli filozoficzną,
religią bezboga właściwie, tak się przynajmniej przyjmuje, chociaż Buddyzm ma wiele postaci
tam demonicznych, między innymi dlatego, że dziedziczy z religii Embon, starej, której tam jest
cała demonologia. By the way, ale również w Buddyźmie jest tak, że na przykład, jeśli
popatrzymy na historię Myanmaru czy Butanu, to Buddyźci okazują się nietolerancyjni.
Butan, który uchodzi za królestwo szczęścia, dekadę temu wywalił w ciągu kilku miesięcy
wszystkich hinduistów. Chociaż Indie są ich największym sojusznikiem i Hindusi budują im tam
fabryki i drogi. A w Myanmarze Buddyźci podsycali, nadal zresztą podsycają nienawiść na tle
rasowym w stosunku do muzułmańskich roinków.
Innymi słowy mówiąc, w religii jest zaklęta nietolerancyjność. I dlatego tak bardzo trudno jest w
obrębie różnych systemów religijnych zbudować prawdziwy ekumenizm, czyli powiedzieć, to
jest twój pogląd na świat, na duchowość, na dobro i zło, bo właśnie ten kłopot jeszcze z dobrem
i złem, że dla niektórych religii, albo dla niektórych religii to, co jest dla jednych dobrem, dla
drugich będzie złem. No właśnie.
No to wróćmy do duszy jeszcze. Co to znaczy słyszeć głos duszy?
[Mówca 2]
No właśnie, dobre pytanie. I czy w ogóle wszyscy mamy duszę? Czasami właśnie naukowcy mają
tu kłopot z tym, a słyszeć głos duszy, czyli mieć kontakt ze sobą, z tymi swoimi najgłębszymi
pragnieniami, najgłębszym głosem, ale też mieć kontakt z własną misją, czyli właśnie dla mnie
to oznacza mieć kontakt z duszą.
Czyli ja wiem, po co tu przyszłam, te moje doświadczenia, te moje lekcje są właśnie po to, żebym
mogła doświadczać, żebym mogła każdego dnia stawać się lepsza. No dążę do tego, żeby być…
[Mówca 1]
Czy dusza to jest świadomość, czy nieświadomość? I w ogóle co to za koncept świadomość i
nieświadomość?
[Mówca 2]
No Iwonkowski koncept, nie? Świadomość i nieświadomość, który zaprasza nas do myślenia o
tym. Świadomość, czyli zauważam, tak mówiąc najjaśniej, a nieświadomość, to ja tego nie
zauważam.
Czyli jesteśmy nieświadomi, kiedy różne bodźce do nas dopływają, ale my w ogóle się tym nie
zajmujemy, nie? Możemy być, możemy powiedzieć, uśpieni, stransowani, nie? A świadomość
zaprasza nas do przyglądania się temu, a właściwie to, co ja doświadczyłam, a właściwie to, z
czym ja się spotykam, a właściwie to, o co chodzi.
Bo my często snujemy te założenia, że my już wiemy, potrafimy to nazwać, ale najczęściej
stosujemy skróty, czyli swoje kalki, swoją etykietę.
[Mówca 1]
Jedna z naszych studentek zapytała mnie kiedyś, a jak ty rozróżniasz, co jest świadome, a co jest
nieświadome? A jak ty rozróżniasz, co jest głosem duszy, a co jest głosem twoich wzorców,
schematów, które odziedziczyłeś po mamusi, tatusiu i całej swojej rodzinie? Skąd wiesz, co jest
twoim prawdziwym głosem, a co jest głosem właśnie tego wzorca, tak?
Odziedziczonych przekonań, czyli zostało ci wpojone, wdrukowane. Skąd wiesz, co jest prawdą o
tobie, a co jest gdzieś ci narzucone?
[Mówca 2]
Wiesz to? Wiem, bo wiem, jak się czuję wtedy. Jeśli jest narzucone, czyli to nie zawsze będzie
korelowało ze mną, czyli z moją duszą, z moimi doświadczeniami.
My czasami przychodzimy do, rodzimy się w danym rodzie i mamy poczucie, że jesteśmy
niepasujący, nie? I mamy poczucie, że to nie o to. Że się nie spotykamy, że nie mamy tego
połączenia, ale jednak mamy, no bo urodziliśmy się właśnie w tym rodzie.
Natomiast to, co myślę, zaprasza nas do wglądu, do ciekawości, do przyglądania się temu, to
będzie też nas pchało do świadomości. Czyli nieświadomość oznacza, no przyjmuję
rzeczywistość taką, jaka jest i nie zadaję sobie pytań, nie szukam, nie jestem ciekawa, ciekawy,
tylko nazywam to i to są wzorce. Czyli jest etykietka przysłowiowa i tam już wyrażona w
przysłowiach, wyrażona w przekonaniach, już wiadomo, jak jest.
[Mówca 1]
My w Instytucie nie zajmujemy się ezoteryką i wróżnieniem słów takim minimanimum, bo
współczesna, bardzo poważna nauka…
[Mówca 2]
Też się zajmuje.
[Mówca 1]
Zadaję sobie pytanie, czym jest umysł, czym jest świadomość, czym jest duchowość? Jedna z
najciekawszych koncepcji, to jest koncepcja stworzona przez Rogera Penrose, przyjaciel wielu
fizyków, laureata Goldynobla, wybitny matematyk brytyjczyk i on postawił tezę, że nasza
świadomość rodzi się w pozycjach kwantowych, czyli w tym mikro, mikro, mikro,
mikrokosmosie. I kiedy jego pracę przeczytał pewien anestazjolog amerykański, Stuart
Hameroff, anestazjolog, biolog, on mówi, napisał zresztą do Rogera Penrose i mówi, ja ci
pokażę, gdzie to może być w organizmie.
I wskazał to miejsce, jego zdaniem i zaczęli ze sobą współpracować i publikować ciekawe prace,
że nasza świadomość rodzi się w tych pozycjach kwantowych w mikrotubulach. Mikrotubule to
szkielet naszych komórek nerwowych. W tym szkielecie komórek nerwowych istnieją takie
podłużne struktury, na końcu których wirują takie jakby zakładki, ale to jest ten szkielet
budujący nasze komórki i w tym szkielecie tam ma się odbywać sekwencja kwantowa.
Co ciekawe, w tej koncepcji Penrose’a i Hameroffa pojawia się teza, która mówi, że każda z
naszych komórek i każda z mikrotubuli, czyli tych jeszcze mniejszych struktur budujących
komórki, ma swoją autonomiczność.
[Mówca 2]
Czyli ma swoją mądrość.
[Mówca 1]
Ma swoją mądrość. I kiedyś, jeszcze chwilkę temu sądziliśmy, że nasza świadomość rodzi się
gdzieś tam w sieci neuronalnej.
[Mówca 2]
A jest jeszcze głębiej.
[Mówca 1]
A jest najprawdopodobniej jeszcze głębiej. No i oczywiście pojawiają się również koncepty, że
jeśli nasza świadomość ma być kwantowa, to ona ma również łączność z innymi polami
kwantowymi, czyli nie jest tylko zamknięta w naszym układzie nerwowym, ale również może
mieć no właśnie to połączenie wizyjne z całą przestrzenią, w której istniejemy jako postaci czy
obiekty kwantowe.
[Mówca 2]
No właśnie. A co sprawia, że my mamy tą zdolność do łączenia się? No bo o tym przed chwilą
powiedziałeś, że ten aspekt duchowości w nas pozwala nam się łączyć.
Czyli nie jestem zamkniętym systemem.
[Mówca 1]
No tak, bo mamy kolejną koncepcję i jesteśmy w obszarze koncepcji, czyli w obszarze właśnie
bliskim właściwie religijności, czyli wierze. Jest z kolei taki genialny biolog, który się nazywa
Rupert Sheldrake i on mówi, no podstawowa wiedza na temat biologii i ewolucyjności mówi, że
materia nie ma żadnej duchowości. Materia działa bezcelowo, bezsensownie i jest czysto
fizyczno-chemiczną strukturą.
Czyli człowiek też. No a my wiemy z naszych doświadczeń, że to nieprawda. Innymi słowy
mówiąc, jesteśmy istotami czującymi.
Co więcej, już od czasów właśnie tutaj naszego Carla Gustava Junga pojawia się pytanie, czy
ciało ma duszę i egzystencję? Czy to dusza posiada ciało? No i coraz bliżsi jesteśmy temu, że
jesteśmy istotami duchowymi, samoświadomościowymi, które posiadają taki skafander, jakim
jest nasze ciało.
I to jest niesłychanie interesujące, że jesteśmy istotami duchowymi, które chodzą na dwóch
nogach po ziemi w tych skafandrach, jakimi są nasze ciała. Ale wracając do Ruperta Sheldrake’a,
on mówi o takiej koncepcji, która oczywiście w akademickich obszarach jest krytykowana, ale
Sheldrake mówi, mamy pole morficzne, czyli potrafimy się kontaktować nie tylko poprzez
zmysły, ale np. to, co już odkrywał Karol Darwin, że jak się ptaki na jednej wyspie z tego samego
gatunku nauczą wyłapywania z muł krewetek, to inne na drugiej wyspie z tego samego gatunku
też to będą w następnym pokoleniu wiedziały.
Jak jest transmitowana ta wiadomość? No bezpośredniej transmisji nie ma, bo jest zbyt duża
odległość między wyspami, żeby ptaki przeleciały, więc nie wymieniają się genami. Muszą się
jakoś wymieniać informacjami, że jeśli jedna się nauczył jeść krewetki z mułu, to wszystkie inne
ptaki tego gatunku w tym archipelagu wysp też mają tę umiejętność.
Rupert Sheldrake mówi o polu morficznym i to jest niesłychanie ciekawe. Jeśli jest jakaś
interesująca wskazówka w badaniach Roger Penrose i Stewarda Hameroffa, że to gdzieś tam
bardzo głęboko w strukturze naszych komórek nerwowych odbywa się ta gra kwantowa i to
tam zaczyna być kodowana informacja, no to jeżeli jesteśmy na poziomie kwantowym połączeni
z innymi obiektami, polami i z naszym studiem, to jesteśmy w stanie również odbierać
informacje z pola morficznego. A zatem jesteśmy częścią pewnego systemu.
[Mówca 2]
I z tego powodu czasami wchodzimy do jakiejś przestrzeni i się źle czujemy. Coś sprawia, że
obiektywnie nie ma nic takiego, ale wchodzisz i źle się czujesz.
[Mówca 1]
I wsłuchując się właśnie w to doświadczenie, jeden z moich mistrzów czy nauczycieli, który też
był z kolei uczniem Miltona Hylanda Ricksona, myślę tutaj o Stevenie Gilliganie, powiedział coś
takiego, ten aspekt duchowy łatwo wychwycić, bo kiedy zaczynasz mieć wątpliwości i kiedy
włączasz właśnie się w ten poziom logosu, czyli twoich przekonań, kiedy zaczynasz się
kontrolować, to tam już jest ten poziom myślenia, czyli właśnie ten element
operacjonalizowania.
Ale kiedy łapiesz czyste uczucie, czyli na przykład wchodzisz gdzieś i nagle czujesz, że w tej
atmosferze, w tym miejscu, w tym klimacie rozmów jest ci na przykład niedobrze, to to jest
najprawdopodobniej głos duszy. Jeżeli czujesz, to jest notabene jeden z naszych klientów tak
powiedział, jak ja szukam pracy, to to nie jest tylko tak, że ja chcę przejść dobrze rekrutację. Nie
wiem, czy to pamiętasz.
Ale jak wchodzę do budynku, to ja chcę poczuć, czy ja w tym budynku, z tymi ludźmi, w tym
miejscu chcę pracować.
[Mówca 2]
W tej energii powiedział nawet.
[Mówca 1]
Czy ja w tej energii chcę pracować. I jeśli czuję, że to nie jest moja energia, to tak prowadzę
rozmowy, żeby oni mnie nie przyjęli. To jest głos duszy.
I teraz znowu, żeby tutaj nie uciekać w jakąś ezoterykę, my to nazywamy U2, czyli drugą uwagą.
Czym jest druga uwaga?
[Mówca 2]
Druga uwaga, czyli zdolność do wychwytywania tych mikrosygnałów, które zazwyczaj
marginalizujemy. No bo świat jest przesycony różnymi bodźcami i my też wyuczamy się w
naszej kulturze, które bodźce należy zauważyć, a które marginalizować. Często to nasze
środowisko wychowawcze nas też tego wyucza.
Ale kiedy wyostrzymy te swoje zmysły, czyli słyszymy więcej wtedy, czujemy też więcej. Czy
pozwolimy sobie na to? Ta w drugiej uwadze nagle docierają do nas bodźce.
Czyli o, zauważam, że na przykład wchodząc do przestrzeni, zauważam, że przedmioty stoją w
taki, a nie inny sposób, czyli są w ładzie albo nieładzie. Zauważam, że ludzie są napięci albo
rozluźnieni. Wchodzę do przestrzeni, jeszcze nic się nie wydarzyło, nikt nic nie powiedział, ale
właśnie weszłam, zrobiłam pierwszy krok i mogę włączyć tę drugą uwagę, czyli uważność na to,
w co ja właściwie wchodzę.
[Mówca 1]
Ja sądzę, że tę zdolność drugiej uwagi, bo pierwsza uwaga to jest widzę, słyszę, dotykam.
[Mówca 2]
Fakty, nie?
[Mówca 1]
Fakty, tak, mogę to pomierzyć.
[Mówca 2]
I tych faktów jesteśmy też w procesie edukacji bardzo skutecznie wyuczani.
[Mówca 1]
A druga uwaga, czyli ta uwaga, która nas prowadzi do duchowości, czy do duszy, tak sądzę,
zwanej nieraz intuicją, że tę zdolność mają bardziej wyostrzone kobiety. Mężczyźni mogą się
tego nauczyć, ale pod kątem tylko niektórych obszarów i takiego treningu. Bo dam przykład, to
jest tak, jak mama i jej małe dziecko są w specjalnym połączeniu.
Mamy najczęściej, widzą, czują, doświadczają, że z dzieckiem coś się dzieje. I mama mówi, oj,
chyba nasze maleństwo będzie miało gorączkę. Półtora roczniak, czy dwulatek biega tam po
pokoju u cioci, czy u wujka, a mama mówi, a chodź tu do mnie, oj, coś niedobrze.
I inne osoby tam, ciocia…
[Mówca 2]
Oczka coś szklane.
[Mówca 1]
Tak, oczka coś szklane. Coś ciocia, tata mówi, a przecież nic mu nie jest, nic jej nie jest, biega jak
w ogóle śmiga. Nie, nie, coś…
Kilka godzin później okazuje się temperatura 40 stopni. Ale niezwykła temperatura. Mama
mówi, chodź siusiu zrób do swojego dwulatka.
Nie, nie chce mi się. No, ale widzę, że ci się chce siusiu. Ale daj mu spokój, mówi ktoś tam, tak?
[Mówca 2]
Niech się bawi, jak się bawi.
[Mówca 1]
Niech się bawi, jak się bawi, tak? Ale widzę, że mu się chce siusiu. Po czym to widzi?
Po tych mikrokomunikatach, po tym elemencie, o którym powiemy, specjalne połączenie matki
z dzieckiem. To jest wyczulenie na mikrosygnały, które idą i z ciała, i z emocji.
[Mówca 2]
I z przestrzeni.
[Mówca 1]
I z przestrzeni, i z czucia, czyli druga uwaga. Więc co będzie ukojeniem naszej duchowości na
sam koniec naszego dzisiejszego spotkania?
[Mówca 2]
No, wsłuchanie się w siebie, czyli usłyszenie tego swojego głosu duszy, bo my niestety w naszym
systemie edukacyjnym jesteśmy też wyuczani tego podporządkowywania się, czyli, a cicho, nie?
Jeśli to nie pasuje do systemu, do wzorców, to nie mamy tej zdolności do wyrażenia tego
swojego imperatywu, tego pragnienia, tej motywacji naszej duszy. I było przecież wielu
artystów, którzy nie potrafili znaleźć tej drogi.
A ukojeniem będzie właśnie ta zdolność do skomunikowania się najpierw, czyli usłyszenia tego
głosu, a potem kolejna rzecz to urzeczywistnienia w ekologiczny, dobry, użyteczny, skuteczny
sposób. Czyli znowu tu o 4A mówiliśmy i też do niego możemy tutaj wrócić, że to nas zaprasza
do takiej uważności. A co ja właściwie czuję, co odbieram i o czym mnie to informuje?
[Mówca 1]
Przypomnij jeszcze 4E.
[Mówca 2]
4E, czyli ekologia zaprasza nas do nieczynienia drugiemu, co tobie niemiłe. Do estetyki, czyli
takiego dbania o ład, do tworzenia tego ładu, do przyczyniania się do tego ładu. To jest prosta
rzecz, w toalecie widzisz, że leży papier na podłodze, weź go, podnieś, wrzuć do kosza.
Naprawdę niedużo kosztuje, ale kolejna osoba już wejdzie do czystej przestrzeni. To naprawdę
w prostych krokach można realizować. Czyli mamy dwa E.
Trzecie E zaprasza nas do widzenia świata w kategoriach empatii, czyli takiego widzenia
drugiego człowieka. Czyli na przykład empatia właśnie wrzuca ten papier do toalety, czy do
kosza, bo druga osoba, która wejdzie, będzie miała przyjemniej. Czyli empatycznie.
Ja bym chciała wejść do czystego środowiska, do czystej toalety na przykład.
[Mówca 1]
I czwarte E, etyka.
[Mówca 2]
Etyka, czyli wartości. Czyli właśnie z powodu wartości wrzucam ten papier, który ktoś może
przypadkiem zrzucił, może nie zauważył, może celowo, bo miał zły dzień, nieważne. Ale leży na
podłodze papier, więc mogę go wrzucić.
To jest banalny przykład, ale on właśnie dobrze też pokazuje cztery E. I kiedy ja potrafię ten swój
głos duszy urzeczywistniać też w taki sposób, no to świat staje się bardziej harmonijny. I ja
przede wszystkim, mój świat staje się bardziej harmonijny.
[Mówca 1]
No tak. Karl Gustaw Jung zadał pytanie, czy celem ludzkiej egzystencji jest dusza, czy też celem
duszy jest ludzka egzystencja. I w Czerwonej Księdze, która kilka lat temu została w Polsce
wydana, Jung w swoim testamencie powiedział, 50 lat po mojej śmierci, Jung ku zaskoczeniu
różnych jungistów i badaczy odwrócił sytuację.
I powiedział, popełniałem błąd przez całe swoje życie, bo starałem się poszukiwać duszy, czyli
tego aspektu duchowego. I nagle odkryłem, pewnie dlatego chciał, żeby upublicznić jego
odkrycie po 50 latach, że jest dokładnie odwrotnie. Że to dusza, czyli te najważniejsze nasze
pragnienia, impulsy, które my nazywamy czasami intuicją, one przekładają się na naszą
egzystencję.
Dlatego tak ważny jest głos duszy, czyli tego podstawowego impulsu, podstawowej intuicji,
podstawowego imperatywu. Dokąd zmierzasz, kim chcesz być, co jest ważne. Dopiero jeśli ten
głos jest słyszany, to on się przekłada na nasze życie i wtedy robi się piękna równowaga.
Kiedy jest zakłócenie pomiędzy tym, jak działam, jak myślę i co ja tam w środku czuję, czego
pragnę. Kiedy nie ma przepływu, nie ma równowagi, pojawia się napięcie, chaos, chorowanie,
trudność, wewnętrzny konflikt. Więc co będzie ukojeniem?
Dziś jeszcze usłysz, poczuj, doświadcz głosu duszy, czyli tego podstawowego impulsu, który
mówi prawdę. Jeśli pojawia się wątpliwość, jeśli pojawia się kontrola, to to już jest moment,
kiedy włączają się twoje przekonania. A głos duszy jest czysty, jest prawdziwy.
No i usłysz ten głos duszy i daj się zaskoczyć. Dziękujemy za dzisiejsze spotkanie. Zapraszamy na
kolejny nasz odcinek.
Też będziemy poruszali kolejne mocne tematy.
[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Benewicz do usłyszenia.
[Mówca 1]
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia, że jesteś z nami w czasie tych szczególnych
osobistych rozmów.
[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek, zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i
dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie www.instytutbenewicz.pl
w zakładce podcast.
[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz
informacje o kursach.
[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować ukojenia,
zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.
[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.
[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.
[Mówca 1]
Do usłyszenia

Bądź na bieżąco z podcastem Ukojenie!