Podcast Ukojenie

S1O19: Wyloguj się z presji – jak odzyskać spokój w świecie bodźców.

Transkrypcja odcinka

[Mówca 2]
Witaj w podcastzie Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Benewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera Benewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją
Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Dzień dobry, witaj, witaj w podcastzie Ukojenia. Dzień dobry Aniu.
[Mówca 2]
Dzień dobry Macieju.
[Mówca 1]
Anna Jera.
[Mówca 2]
I Maciej Benewicz.
[Mówca 1]
Zapraszamy Cię na podcast Ukojenia, naszej Fundacji, Fundacji Instytutu Kognitywistyki. A
dzisiaj temat o mediach społecznościowych. Daliśmy tytuł Wyloguj się z presji.
Wyloguj się z presji bycia na topie, w lajkach, w klikaniu. Pokochaj swoją wersję offline.
[Mówca 2]
Ale też mamy podtytuł Nie musisz być idealny, idealna. Bo media społecznościowe bardzo
podsycają nas to poczucie, że inni są lepsi. Dlatego będziemy mówić o tym media
społecznościowe, a nasza psychika.
Co my z tym robimy, jak my tego doświadczamy, jak to przeżywamy.
[Mówca 1]
No właśnie, ile czasu poświęcasz na tak zwane scrollowanie?
[Mówca 2]
Stosunkowo rzadko, bo to mnie osobiście nudzi. Mam tyle różnych ciekawych doświadczeń i
opcji. Więc akurat ja nie jestem w tym taka popularna.
Jak szukam jakichś informacji, to wtedy trochę więcej.
[Mówca 1]
Ale nie mam takiego… Uważam, że masz efekt tak zwanego kciuka, bo ja…
[Mówca 2]
No tak, karakteru go nie ma.
[Mówca 1]
No ja piszę jednym palcem po klawiaturze, albo co najwyżej używam kciuka. A ty widziałem,
masz już to…
[Mówca 2]
Ale to wynika z czegoś innego, ponieważ ja w liceum miałam maszynopisanie. Mam 10
paluszków aktywnych.
[Mówca 1]
No więc mamy w mediach społecznościowych różnych… Nie będziemy tu ich nazw wymieniać,
chociaż też oczywiście nasze podcasty również są w tych mediach społecznościowych i
platformach streamingowych. Ale mamy cały czas to.
Twoje szczęście, odnieś sukces, wyglądaj jak. Mamy dziesiątki reklam. Mamy piękne twarze
przerobione przez Photoshop, sztuczną inteligencję.
[Mówca 2]
Filtry i inne makijaże.
[Mówca 1]
Sukces 10 sekund. Porównaj się z klasą maturalną z zeszłego roku. Spotkaj swoich przyjaciół.
No i mamy oczywiście te miliony, miliony, miliony informacji, zdjęć. I tutaj ja na Bali. Ja z
Januszem na Srirance.
Ja wyjechałem. No więc mamy taki efekt, który się nazywa Highlight Reel. Czyli takie życie na
topie, rolka wspaniałego życia.
Widzimy tylko najlepsze momenty innych. I to co widzimy nie jest całą historią, nie jest jakimś
tam fragmentem zatrzymanym w kadrze. Jest często efektem Photoshopu i sztucznej
inteligencji.
Ale na nas oddziałuje. No bo zaczynamy lajkować. Czasami słyszymy nawet od naszych klientów,
pacjentów.
No ktoś się na mnie obraził, bo nie zalajkowałem jego zdjęcia z wakacji. No więc żyjemy w
zjawisku, które współczesna psychologia i kognitywistyka nazywa perfekcjonizmem cyfrowym.
No i jak ten perfekcjonizm cyfrowy wpływa na nas, na dorosłych, na młodzież, na dzieciaki?
[Mówca 2]
No przede wszystkim mamy zakłócony obraz siebie, bo ciągle siebie porównujemy. Czyli nie
chcemy siebie widzieć prawdziwych, bo innych nie widzimy prawdziwych. Ciało ma wyglądać
tak.
I tu ci już pokazują ci inni. No bo ten mechanizm porównywania w nas jest bardzo silny. Media
społecznościowe bardzo podkręcają ten wygląd, który ma być zawsze młody, świeży, śliczny,
slim.
Fit i tak dalej, nie? I to nie jest wszystko, to nie jest prawda. To nie jest prawda o nas, w związku
z tym my nieustannie mamy to napięcie, że ja tak nie wyglądam, ja się tak nie czuję i tak dalej.
No ale też mamy, czyli mamy to ciało, które ma być poddawane nieustannej presji, bo ma być to
piękne, młode, śliczne. Zawsze uśmiechnięte, zawsze, a przecież świat ma różne barwy.
[Mówca 1]
Kiedy mamy jakieś tam filmiki, czy rolkę i ktoś pokazuje, jakie są sposoby rozrywania mleczka na
kawie. Oczywiście dla barmana może to być interesujące, ale klikalność takich filmów to nie jest
tylko klikalność ludzi zainteresowanych zawodowo robieniem kawy. Kawa to kawa, jest czarny, a
czasami szary, czy białawy płyn do wypicia.
Widzę czasami, klikam młode dziewczyny, które trzęsą biustami, albo właściwie się prawie, że
obnażają, albo pokazują jakieś ujęcia bez majtek i tylko fragment łona zasłaniają. O co w tym
chodzi? Po co to robią?
Dla klikalności. Po co obnażamy tę intymność naszej kawy, naszego łóżka, naszego ciała, naszej
łazienki?
[Mówca 2]
Czyli to, że inni na mnie będą patrzeć, że w ten sposób buduję swój sukces. Jeśli nie mam
sukcesów innych, to ta klikalność podnosi nasze poczucie własnej wartości, bo często nie mamy
jej zakorzenionych w innych działaniach. Myślę, że to jest jedna z przyczyn.
[Mówca 1]
My się zajmujemy kognitywistyką, to powiedzmy w takim razie, jak nasz mózg, a zwłaszcza
mózgi młodych ludzi, reagują na nieustanne porównywanie się i ocenianie. Co nam to robi?
[Mówca 2]
Przede wszystkim nie pozwala nam się rozwijać, poznawać siebie, w tym sensie rozwijać. Bo jeśli
ja ciągle mam dążyć do tego idealnego wizerunku, tego kogoś, kogo obrałam, czy obrałem
sobie za idola, to przecież nie mogę być jak ktoś, bo jestem sobą, ale młody człowiek o tym nie
wie jeszcze. Myślę, że to jest pierwsza rzecz.
Oczywiście na poziomie neurobiologicznym wytwarza się też bardzo dużo takiego lęku, że ja nie
jestem taka, ja nie potrafię taka być, albo ja nigdy do tego nie doskoczę, bo jestem niższa, albo
grubsza, albo chudsza, i tu mogę kolejne wymieniać. I to jest, myślę, też bardzo duże
zagrożenie, bo kiedy jesteśmy w tej strukturze lęku, czyli też lęku o to, że zostanę odrzucona,
nie zostanę zaakceptowany, bo nie wyglądam tak, czyli świat zostaje sprowadzony do tego
środowiska, tego działania tylko, które jest na zewnątrz. A co w środku?
W środku jest pusto.
[Mówca 1]
W starych modelach marketingowych mówiło się, że istnieją argumenty jednostronne i
dwustronne. Jednostronne to są te za. Kup, wybierz, bo to jest dobre, bo to jest wspaniałe, bo to
jest najlepsze.
Ale mówiło się, że argumenty dwustronne są te bardziej subtelne, skierowane do ludzi
wykształconych, inteligentnych, bo co prawda nasz produkt jest stosunkowo drogi, ale jest
produktem premium i ma wyjątkowe walory. Argument dwustronny chwyta ewentualne
zastrzeżenie czy jakiś problem, ale potrafi ten problem czy to zastrzeżenie pokazać w nowym
świetle. A argument dwustronny jest tym bardziej finazyjny.
Tymczasem w mediach społecznościowych, w tej lawinie informacji mamy tylko argumenty
jednostronne pod tytułem bądź jak. Jak ja. Bądź taki piękny, taki miły, taki małolitrażowy, taki
premium.
Wszyscy chcą być premium. Więc nagle zadziała się tak, że w tym nowym marketingu właściwie
nieustannie mamy argumenty jednostronne, które mówią to jest świetne, to jest dobre, to jest
najlepsze, bądź taki. Czyli musisz mieć taki styl życia, to posiadać, takie gadżety kupić, te
gadżety są najlepsze.
Musisz mieć taką pracę, taki wygląd, takiego męża, taką żonę, takie mieszkanie i gdzieś jakiś
tam celebryta pokazuje jak mu tam telewizor wyjeżdża z podłogi, prawda? Albo pokazuje na
przykład w swoim krótkim filmiku jaką ma wspaniałą lodówkę. Zadziwiające.
Jak to się stało, że staliśmy się mniej…
[Mówca 2]
Społeczeństwem skoncentrowanym na konsumpcjonizmie.
[Mówca 1]
Ale też mniej inteligentni, że do nas te bardziej subtelne argumenty dwustronne, finezyjne nie
trafiają tylko jest z łobudu.
[Mówca 2]
Bo nie zadajemy sobie pytań, że z tego to się bierze, czyli mówiliśmy też w jednym z naszych
spotkań, że jeśli nie znajdziesz osoby, która zada ci właściwe pytanie, to twoje życie, twoja
kariera jest zagrożona. I kiedy nie zadajemy sobie tych pytań, to niestety bardzo często po
prostu płyniemy z tym przysłowiowym prądem. Nie zastanawiamy się po co, co jest dla mnie
tutaj, czy to mi odpowiada, czy ja tak chcę.
Albo z jakiego powodu ja tak chcę, co tam jest ważnego dla mnie. Pamiętam, jakie wrażenie na
mnie kiedyś zrobiła twoja książka Rozmowy z Karolcią. To było mnóstwo pytań.
Były krótkie historyjki i pytania, które mnie samą bardzo przestrajały na spotkanie ze sobą
właśnie.
[Mówca 1]
A propos coaching przy herbacie. Dokładnie, coaching przy herbacie. Z małą dziewczynką.
Mała dziewczynka jako uważny obserwator rzeczywistości. No tak, ale z drugiej strony media
społecznościowe, które dają nam pewne gotowce, uruchamiają w nas pragnienia i dążenia. Ale
jednocześnie to wyobrażanie sobie, wizualizowanie, podążanie za tymi gotowcami powoduje
pewne niebezpieczeństwo polegające na tym, że możemy się najeść patrzeniem.
Że możemy się nabyć.
[Mówca 2]
Zastępczo zrealizować swoje potrzeby, o tym mówisz.
[Mówca 1]
Tak.
[Mówca 2]
Samym oglądaniem, ja już się wysycam, już nie muszę mieć własnego sukcesu.
[Mówca 1]
Jedna z naszych klientek, nie wiem czy pamiętasz, marzyła o wyjeździe do Indii. I te Indie takie
wspaniałe. No i zaczęła nawet odkładać pieniądze, planować podróż, rozrysowywać na mapie
miejsca, które by chciała zobaczyć.
Ale w międzyczasie oglądała mnóstwo w internecie filmików różnych. No i w którymś momencie
uznała, że ona właściwie już wie wszystko o Indiach i nie musi tam jechać, bo się najadła tymi
filmikami. A filmiki jej pokazywały i piękne miejsca, i kuchnie, kulinaria indyjskie.
No i przede wszystkim te filmy są idealne, są piękne, to są piękne zachody słońca. Tam nie ma
komarów, kurzu, pyłu, ulicy i brudnych, zaniedbanych dzieci i zwierząt. I nieestetycznie
podanego jedzenia, czy właściwie nie higienicznie, bo standardy higieny.
[Mówca 2]
Nie muszę wyjść ze swojej strefy komfortu, bo zbudowałam sobie obraz taki.
[Mówca 1]
Bo standardy higieny w Indiach bywają różne, zwłaszcza wtedy, kiedy się tam naprawdę
zanurza w to życie, tych małych miasteczek, ulic i zatłoczonych wielkich aglomeracji. No więc
można się najeść, tak? A z drugiej strony mamy ten mit zanurzności i klasy premium.
Ja pamiętam taki film, zresztą znakomity, mamy też taką listę filmów, do których państwa
zapraszamy. Jest taki film Christophera Nolana, on się nazywał Interstellar. Tam grały wybitni
aktorzy, m.in. Matthew McConaughey i John Lithow, nie wiem jak to się czyta po angielsku, albo
bardziej po niemiecku John Lithow. Znany aktor amerykański i on gra teścia Matthew
McConaughey, głównej postaci tego filmu. Dziadka, dzieci Matthew McConaughey i w tym
momencie już wiemy, że jest katastrofa klimatyczna na Ziemi. Cały film jest o tym, że ludzkość
musi z Ziemi uciekać, bo tam już się coraz gorzej na tym naszej planecie żyje, bo jest np.
stepowienie, wysuszenie Ziemi. No i jest taki moment, kiedy ten John Lithow mówi do swojego
zięcia, wszystkim obiecano wszystko na początku XXI wieku, wszystkim obiecano wszystko,
wszystkim powiedziano, że mogą mieć życie klasy premium i nagle okazało się, że żeśmy tą
Ziemię wysali, wyzyskali tak bardzo, że już nie można na niej żyć. Ktoś zresztą policzył, zrobił
jakiś taki algorytm przy użyciu sztucznej inteligencji, że gdyby 85 milionów Brytyjczyków
żyjących na wyspach brytyjskich miało mieć standard życia, przypominający standard życia
rodziny królewskiej, to zasobów w Wielkiej Brytanii wystarczyłoby na pięć lat.
Mamy to szaleństwo klasy premium, obrastania w gadżety, w przedmioty, gospodarki
nakręconej, ciągłe wzrosty. No i ja pamiętam, że moi rodzice przez całe życie mieli jedną pralkę,
a ja już chyba wymieniłem pięć. Nie dlatego, że chcę mieć nowy model, tylko dlatego, że mi
mechanik mówi, nie opłaca się naprawić, bo mamy taki pomysł, że te przedmioty mają być
jednorazowe, mają być jednorazowego użytku, mamy mieć coraz nowe przedmioty.
No więc tak, kiedy patrzymy na ten świat przesytu bogactwa i patrzymy na ludzi, którzy są super
bogaci, a do nich się porównujemy, do tych najbogatszych ludzi, to nagle stało się coś, czego nie
było w cywilizacji świata do tej pory, że istnieje ogromna przepaść pomiędzy tą klasą średnią,
ludzi, którzy mają dach nad głową, samochód i codzienne pożywienie. No powiedzmy, to może
trochę mniej niż klasa średnia, ale ciągle tych ludzi, którzy mają dach nad głową, codzienne
pożywienie, jakieś bezpieczeństwo socjalne jest stosunkowo mało, a ci najbogatsi, tu znowu nie
będziemy wymieniać ich nazwisk, bo wszyscy wiemy, kogo się zalicza tutaj, piątki, dziesiątki czy
dwudziestki najbogatszych na świecie, czy najbogatszych w danym kraju, w Polsce chociażby, to
ci najbogatsi mają budżety krajów sięgające budżetu narodowego, takich krajów jak Czechy, jak
Słowacja, jak Litwa, czy nawet większych jak Węgry. To są ludzie, którzy mają prywatne majątki
wielkości budżetów narodowych z całych krajów, czyli są w stanie poprzez swoją zamożność i
pieniądze wpływać na wiele równych procesów.
I teraz porównywanie się do tych najbogatszych jest niesłychanie frustrujące. Ja pamiętam taki
przykład już nieżyjący, jeden z najbogatszych Polaków wodował swój super jacht w Stoczni w
Hamburgu. I tam, no, cuda wianki, trzy pokłady, no oczywiście załoga, lądowisko od dacha
helikoptera, 65 milionów euro, to jest majątek.
Za 65 milionów euro można by w Polsce załatwić wiele problemów społecznych. Suchy dok,
tamten jacht zjeżdża na wodę, 65 milionów euro, stoją ludzie, szampany, no i smutek, obciach,
ponieważ w doku obok stoi wodowany jacht dla jednego z arabskich szejków za 350 milionów
euro. I ma większy kadłub, więcej pokładów i ma dwa lądowiska dla helikopterów.
I w tym sensie tu nie ma końca, czyli nie ma końca taki proces porównywania się. Zawsze jest
ktoś bogatszy, zawsze jest ktoś piękniejszy, zawsze jest ktoś, kto ma więcej gadżetów, zawsze
jest ktoś w takim rozumieniu lepszy od nas. I nasze braki, tak jak my to postrzegamy patrząc w
tych mediach społecznościowych, są zinternalizowaną treścią cudzych standardów.
Wytłumaczmy to trudne słowami. Nasze braki są zinternalizowaną treścią cudzych standardów,
cudzych narzuconych nam filtrów.
[Mówca 2]
No bo aspirujemy do tych cudzych filtrów, czyli porównując się, już tworzymy sobie to piekło, bo
przez porównania, bo nie ma tam nas, tam jest to dążenie do bycia jak, jak ktoś tam, do kogo
się odwołujemy. No i zinternalizowanie, czyli uznanie za swoje, przyjęcie tego, że to inni mają to
lepiej, a w związku z tym ja muszę uznać, że ja mam te braki. I to jest, dlatego to jest piekło.
Jeśli ja się nieustannie porównuję do innych, to po pierwsze nie ma mnie, no bo tu jest ten
obraz. Ja nie patrzę na siebie. Tu jest ten obraz, na który patrzę i zinternalizowałam, uznałam, że
tu jestem ja.
Więc co się dzieje z nami? Jest nieustanny lęk, niepokój, czyli cień jungowski, o którym też już
mówiliśmy. Te lęki, że kurde, ja może nigdy nie doskoczę do tego, może nigdy nie będę taka jak.
[Mówca 1]
No i mamy to zjawisko, które się pojawia właśnie w mediach bardzo, w tak zwanej popkulturze,
czyli zjawisko, które pięknie Jung wiele, wiele lat temu określił i my też tym modelem pracujemy,
czyli persona zrośnięta z maską. Persona to jest ten płaszcz naszych społecznych nawyków,
norm, płaszcz, który zaakceptowaliśmy. To jest coś, co chroni naszą osobowość, naszego.
[Mówca 2]
Czyli zdolność do bycia w kulturze. Ja umiem się odnaleźć w świecie.
[Mówca 1]
No i tutaj pomaga nam język, nawyki, właśnie zinternalizowanie, czyli przyjęcie tych norm
formalnych, nieformalnych. Mam dobry płaszcz, który mnie chroni, ale pojawia się takie
zjawisko, kiedy ta persona zrosta się z maską, kiedy nasza rola, którą pełnimy, życiowa, czyli
maska, przywiera tak bardzo do naszej twarzy i do naszego płaszcza, że już nie potrafimy jej
zdjąć. Był też taki genialny kolejny film, właściwie komediowy, a tak naprawdę psychologiczny, z
Jimem Curryem, który się nazywał Maska.
Taki moment, kiedy skromny, niepewny siebie facet zakłada jakąś totemiczną, starą maskę i
dzięki temu staje się heroicznie silny, przesadnie odważny, przełamujący wszelkie bariery
społeczne. To jest zresztą bardzo rozwojowy, psychologiczny i coachingowy film, polecamy. I
tam jest ten mit pokazany świetnie.
W którymś momencie rozwoju tej akcji postać nie może zdjąć tej maski, ona już do niego
przywiera. I to jest ten moment, kiedy my zaczynamy wierzyć, że jesteśmy rolą. No bo pełnimy
w życiu różne role.
I trochę tak jak profesjonalni aktorzy te nasze kostiumy, te nasze maski zdejmujemy. To już nie
jesteś kierownikiem w swoim domu. Już wykonałeś swoje zadania.
Nawet jak coś tam jeszcze klikasz na komputerze, to już masz trochę inaczej, inne rejestry się
otwierają. No już nie zachowujesz się zawsze tak jak na pikniku, czy jak na biwaku. Nie jesteś tak
zasadniczy i kategoryczny w relacjach ze swoimi dziećmi, jak jesteś w relacjach z mechanikiem,
który ci dał za wysoki rachunek, za naprawę samochodu.
Mamy różne role. Zmieniamy nasze maski, nasze kostiumy, ale dzieje się czasami coś takiego,
że ta maska przywiera do twarzy. Między innymi z powodu presji mediów społecznościowych i
nie tylko, popkultury.
[Mówca 2]
No tak, bo my staramy się udowodnić sobie i innym, że my jesteśmy kimś lepszym, kimś innym.
Właśnie często tym, do czego aspirujemy, żeby być. Czyli maska, czyli rola.
Niestety to jest bardzo zagrażające dla nas zjawisko, no bo jeśli ta maska do nas przylgnie, to
my jesteśmy w stanie pełnić tylko jedną rolę. Czyli już nie jestem w stanie w moim przypadku
być matką, żoną, przyjaciółką, siostrą, inne role, które…
[Mówca 1]
Bo jestem tylko kim?
[Mówca 2]
Bo jestem tylko na przykład influencerką, na przykład. Tylko jedną rolę społeczną jestem w
stanie pełnić.
[Mówca 1]
To jest ogromne niebezpieczeństwo właśnie dla ludzi młodych. I takich ludzi młodych, którzy w
sieci, gdzieś tam w telewizji odnoszą sukces kilkuminutowy, kilkutygodniowy, albo sukces
nabijania lajków. Bo ten moment powoduje, że staję się tym, tą gwiazdą, tą super piosenkarką,
tą super aktorką zrozpoznawalną w danym serialu, tą influencerką, tą youtuberką, tą 16-letnią
celebrytką.
I często proces rozwoju osobowości, czy też podejmowania różnych ról, czyli właśnie
dziewczyny, żony, mamy, przyjaciółki.
[Mówca 2]
Klientki w sklepie.
[Mówca 1]
Klientki w sklepie, uczennicy, studentki, studenta. One wszystkie idą na bok, stają się mniej
ważne, albo w ogóle się nie rozwijają.
[Mówca 2]
Albo są też całkowicie nieświadome, czyli nie zastanawiam się jak ja tu funkcjonuję.
[Mówca 1]
Ale przez to, że nie są budowane, nie tworzymy wokół nich nawyków, wzorców, zasobów,
umiejętności. I ja jestem, kim jesteś? Jestem influencerką.
I to już mnie zamyka w tej jednej roli, w tej jednej masce. Ta maska przykleja się do twarzy i
nagle robi się tragedia. Moglibyśmy tutaj podawać wiele nazwisk wielkich artystów.
Wielkich, bo odnieśli ogromny sukces muzyczny, czy teatralny, czy filmowy, czy artystyczny w
ogóle, czy właśnie taki influencerski. I nagle pojawia się kolaps, smutek, depresja. No bo ja nie
potrafię być przyjacielem, nie potrafię być żoną, nie potrafię być matką, nie potrafię różnicować
swoich zasobów, swoich działań, czyli jak powiemy językiem marketingowym, dywersyfikować
siebie tak naprawdę.
No tak i mamy jeszcze jeden element, a mianowicie ten element zmieniania siebie, czyli
używania botoksów, jadów kiełbasianych, operacji plastycznych, ponieważ ten mechanizm
uruchamia w nas takie nieustanne poczucie niedoskonałości, a technologia medyczna, czy
estetyczna nam pozwala dokonywać bardzo dużych, coraz większych ingerencji w nasze ciało.
Co o tym sądzisz?
[Mówca 2]
Bo często sądzimy, że jak zrobimy coś na tej masce, coś poprawimy jeszcze, to będzie nam lepiej
tam w środku, będziemy lepiej się czuć ze sobą. I to jest pułapka, bo oczywiście na chwilę to
wystarcza, na krótki moment wystarczy, bo czuję się lepiej, bo widzę coś lepszego, ale za
moment znowu uruchomi się w środku ten ból, dojmujący ból, czasami przejawiający się w
postaci krytyka wewnętrznego, który jest wiecznie niezadowolony, nienasycony, nienakarmiony,
no bo ciągle i tak będzie ktoś ładniejszy, to jest jak z tymi statkami, ktoś i tak będzie ten
piękniejszy, to jest jak z innym archetypem z kolei, lustereczko, lustereczko, powiedz przecie.
[Mówca 1]
To jest najpiękniejszy na świecie. Najpiękniejsza jest twoja pasierbica. O kurcze, jestem wściekła,
ten archetyp dzieje się tutaj na naszych oczach.
Przychodzi do mnie młoda dziewczyna, piękna, wzgrabna dziewczyna i mówi, trochę jestem w
lęku, chciałabym nad tym popracować, bo za kilka tygodni będę miał operację na nogi. A akurat
była w takich krótkich szortach i te nogi miała odsłonięte, bo było lato. I ja mówię, a co z twoimi
nogami?
Co się stało? Jakieś kolana, jakieś zerwane wiązadło? Nie.
Mam taką operację, która mi tam wyrówna mięśnie i kolana, bardzo skomplikowana, bo i
ortopedyczna i na tych miękkich tkankach. Co się stało? No bo ja mam taki chłopięcy chód, takie
chłopackie nogi i poszłam do doktora i powiedziała, że mi zrobi kobiece.
I ja oczywiście tutaj zachowałem się w tym momencie w szoku, nie terapeutycznie. I ja mówię,
czyż ty zwariowała? Chodź do lustra.
I ona w tym lustrze nie widziała swoich zgrabnych dziewczęcych, pięknych, długich nóg, tylko
widziała brzydkie nogi. Mówi, że same nogi nieźle wyglądają, ale ja mam chłopięcy, chłopacki,
jak to powiedziała, chód. I to był ten element, który my też w psychologii klinicznej nazywamy,
to zresztą stara nazwa z zespółu Munchausena, czyli taka wiara w to, że jeżeli jakiś skalpel, jakiś
doktor zaingeruje w moje ciało, to uzdrowi moją duszę, moje serce.
Że jeżeli ja dokonam jakichś tutaj zmian fizycznych, coś sobie tutaj dotnę, przytnę, wstrzyknę,
dokleję, to stanę się osobą bardziej wartościową. Stanę się osobą kompletną i uzdrowię swoją
duszę.
[Mówca 2]
Oczywiście to się stać nie może.
[Mówca 1]
Oczywiście to się stać nie może, bo to się staje uzależnieniowym hazardem. Czyli kiedy
podejmuję tę rolę zespołu Munchausena, to dziś operuję sobie nogi, jutro ręce, pojutrze nos i to
się nigdy nie kończy. Dlaczego się nie kończy?
Bo mówię sobie, moje wnętrze ciągle czuję się niewystarczające, ale ja nie mam poczucia, że to
jest wnętrze. No więc znowu wracamy do spotkania z cieniem, tak? Z prawdą o sobie.
[Mówca 2]
Do spotkania z cieniem, czyli do zaakceptowania tego kim jestem, ale przede wszystkim
najpierw poznania. My często nie znamy siebie i to jest myślę bardzo ważne. Szczególnie teraz w
czasach tych wszystkich obrazów wykreowanych, właśnie wyfiltrowanych, w pewnym sensie
sztucznym.
Mamy poczucie, że musimy wyglądać zupełnie inaczej, zachowywać się inaczej, ubierać się
inaczej, wszystko ma być inaczej. Tam nie ma miejsca na subiektywność, na twoją wyjątkowość,
na to kim jesteś. Bo my często też nie znamy tego podstawowego pytania, sobie nie zadajemy i
nie znamy też odpowiedzi, kim jesteś i po co jesteś na tym świecie.
[Mówca 1]
Więc ten pierwszy odwrót zamiast kamery na siebie, czyli selfie, strzelę sobie selfie’ka, zrobię
sobie tak, skieruj kamerę do swojego, skieruj światło kamery do wewnątrz siebie i przyjrzyj się
temu, co jest twoim cieniem, jak ten cień możesz zintegrować i co powoduje, że czujesz się
niewystarczająca, niewystarczający jako kobieta, mężczyzna, człowiek, dziewczyna.
Dziewczynka, studentka, mama, dziewczyna swojego chłopaka, że czujesz się niewystarczająca i
wydaje ci się, że jeżeli tu coś zmienisz, to to będzie cię budowało.
[Mówca 2]
Bo to jest, wiesz, czasami, a propos tych kolan, o których powiedziałeś, że to jest moment, w
którym ktoś coś nam powiedział, szczególnie jak byliśmy dziećmi, to jesteśmy tacy wrażliwi na te
informacje, tak wsiąkamy w siebie te wszystkie informacje. Ja pamiętam, miałam może wtedy z
8, może z 10 lat, jak jeden z moich członków rodziny, wujek powiedział, a bo ty masz takie
brzydkie kolana. Ja byłam zawsze bardzo szczupła i pamiętam jaki miałam kompleks, właśnie
taki lęk, że ja jestem jakaś taka, wiesz, nieforemna jako nastolatka.
A ja chodziłam ciągle w spodniach i ciągle miałam takie poczucie, że muszę zakryć, bo to jest
nieładne. Wtedy nie było jeszcze operacji plastycznych, nie przyszłoby mi do głowy pewnie, żeby
siebie okaleczać, ale kilka lat później, pewnie właśnie z tego psychosomatycznego powodu
miałam wypadek i miałam uszkodzone kolano. Bo ciągle miałam to niezintegrowane, to
poczucie, że coś ze mną jest nie tak.
I właśnie tak działa cień, że to, co my uznaliśmy albo nam uznano, że my mamy nieładne. Bo
wujek wtedy powiedział, ty masz jakieś takie kwadratowe, brzydkie kolana. I ja to tak
zapamiętałam na wiele, wiele lat, że ja po prostu wstydziłam się tego, że mam tylko kwadratowe
kolana.
Ja ich nie widziałam jako kwadratowe, ale on tak powiedział, to znaczy, że tak jest. Był moim
krzesnym, był dla mnie ważny.
[Mówca 1]
No a media społecznościowe, których zobaczyliśmy, nieustannie nam mówią, jaka masz być i
nieustannie jesteśmy w tym lęku.
[Mówca 2]
Tak, co jest ładne, co jest brzydkie.
[Mówca 1]
Czy ja dostanę lajka, albo dostanę hejt, negatywną informację. Dzieciaki, zwłaszcza w wieku
nastoletnim są bardzo nastawione na relacje prospołeczne. To jest mechanizm biologiczny,
ewolucyjny, społeczny, psychologiczny, psychospołeczny.
Tam jest kilkanaście mechanizmów, które mówią, a teraz czternastolatko, piętnastolatko
nakieruj się na swoją grupę rówieśniczą. To jest normalny mechanizm. Pewnie znowu też o nim
zrobimy kolejny odcinek.
I ten normalny mechanizm powoduje, że jesteśmy bardzo wtedy zorientowani na innych, ale też
zorientowani na akceptację, na przyjęcie do grupy. I każdy sygnał odrzucenia, wyrzucenia na
outside, represjonowania poprzez wyśmianie jest niesłynie bolesny. Bo chcemy być w grupie,
chcemy być w tej grupie zauważani, poważani, akceptowani.
No i ten hejt, który się może pojawić w mediach jest niestety raniący, no bo takiemu dzieciakowi
brakuje często zasobności, osadzenia w sobie, często jest osamotniony, nie ma wsparcia w
rodzinie, nie ma wsparcia w dorosłych, w nauczycielach. No i to, co mówią najbliżsi mu
rówieśnicy, bywa straszliwie raniące i czasami degradujące, no bo oczywiście jeszcze nie ma
tego mechanizmu budowania dystansu. Jednym z elementów detoksu dla starych i dla młodych
jest wyloguj się, wyłącz.
To jest ten moment, kiedy jedna z moich klientek mówi wylogowałam się na trzy dni i nagle
zobaczyłam, że mogę zobaczyć super fajny film w telewizji, który mnie bawił sprzed lat. Mogę
spotkać na spacerze sąsiadkę i zamiast być tu jest pies, a tu jest telefon, mogę być z tą sąsiadką
w rozmowie. Po raz pierwszy od kilku tygodni porozmawiałam z córką.
Mało tego, jak już otworzyłam telefon, to okazało się, że się mogę vlogować do komunikatora i
przez ten komunikator porozmawiałam z siostrą. A siostra akurat robiła ciasto, więc zrobiłyśmy
razem ciasto. Siostra w Stanach Zjednoczonych, ja w Polsce.
Nagle telefon okazał się tym cudownym urządzeniem, w którym mogłam piec ciasto razem z
siostrą, z nią rozmawiać. Wcześniej by mi to nie przyszło do głowy. Mogę używać telefonu
inaczej.
Mogę używać go chociażby w taki sposób, żeby tam znaleźć informacje, albo żeby porozmawiać
z siostrą. Wylogowałem się z mediów społecznościowych, ale zalogowałem się do siostry. To
było zupełnie niesamowite.
I teraz warto spojrzeć na to narzędzie, jakim jest internet i media społecznościowe. Czy to mnie
wzmacnia, czy to mnie drenuje.
[Mówca 2]
Co zyskuje dzięki temu, a co tracę.
[Mówca 1]
Czy to mnie niepokoi i powoduje, że ja jestem rozdrażniony, czy to mnie buduje. Czyli znowu
wracamy do tego, o czym już mówiliśmy w innych okazjach. Dokonaj wglądu, samooceny.
Czy internet, media społecznościowe mnie, jak mówią u nas we wsi, drzaźnią, są jak pręt po
kratach, czy mnie prowokują, czy jestem podniesony, rozdrażniony, zaniepokojony, czy też jest
tam element, który mnie uspokaja, koi. Ile razy słyszymy od naszych tam krewnych, znajomych,
przyjaciół, o znowu tam coś jakiś napisał polityk, o znowu tam jest niebezpiecznie. No przecież
oczywiście media karmią się tym, żeby cię drzaźnić.
No i trzeba nas prowadzić do jeszcze jednej istotnej rzeczy. Po pierwsze przekieruj się na real i
otaczaj się ludźmi, którzy na ciebie dobrze wpływają i którzy powiedzą ci jesteś piękna,
akceptuję cię taką jaką jesteś, lubię ciebie, jesteś fajną osobą. To, że masz 150 followersów, albo
3 miliony followersów, to jest mit.
Tak naprawdę każdy z nas, każda z nas ma w życiu 3 do 5 osób, które są nam naprawdę bliskie.
To są osoby, które powiedzą jesteś fajna, lubię cię.
[Mówca 2]
To są też często osoby, które będą przy tobie bez względu na sytuację. Wtedy, kiedy jesteś
osamotniona, to te osoby zadzwonią i powiedzą, co się dzieje, zniknęłaś.
[Mówca 1]
Ja już jestem w tym pokoleniu starszych osób i moje życie już długo trwa. I też wiemy o tym, że
na różnych etapach życia mamy różne trzy osoby, bo nawet bardzo bliskie ci osoby dorosną, tak
jak twoje dzieci odejdą, twoi przyjaciele zmienią pracę, wyprowadzą się, ale zyskasz nowych. Tu i
teraz, w maju, czerwcu czy w październiku, przyjrzyj się, masz 3, maksymalnie 5 osób, które
naprawdę są bliskie, do których możesz o 12 w nocy zadzwonić i powiedzieć, wiesz co, pękła mi
rura, przyjedź i mi pomóż.
Muszę wyjechać, zajmij się moim kotem. To są prawdziwe osoby, na które możesz liczyć, wobec
których czujesz się otwarta, bezpieczna, z którymi możesz być w relacji, a reszta to fake newsy,
to są hipotetyczne osoby, to jest zbiorowisko osób, które towarzyszą ci przez algorytm, ale one
nie są ci naprawdę bliskie i w związku z tym nie są opiniotwórcze. No ale jest jeszcze jeden
element, który powoduje, że możemy sobie poradzić ze współczesnymi mediami
społecznościowymi.
Zamiast być biernym odbiorcą, zacznij być świadomym kreatorem. No i oczywiście mamy
bardzo dużo opinii, że sztuczna inteligencja to jest to niebezpieczeństwo, to on przejmie
kontrolę nad światem i w ogóle tam wszyscy się denerwują, nauczyciele się denerwują, że teraz
uczniowie nie piszą wypracowań, tylko sztuczna inteligencja pisze. I to oczywiście jest znowu,
zastanawiam się jakiego słowa użyć, ale może użyję mocnego, jakieś idiotyczne podejście, bo
zamiast się bać sztucznej inteligencji, zamiast się złościć, że uczniowie, studenci piszą pracę przy
wsparciu sztucznej inteligencji, to możemy to odwrócić.
I teraz zamiast być biernym odbiorcą mediów społecznościowych i tym odbiorcą tych wszystkich
lajków, fake newsów, postprawdy, marketingu, możesz dzięki sztucznej inteligencji kreować
swoją relację z tym światem wirtualnym. I to na przykład jest droga, w której możesz zbudować
swój profil przy pomocy sztucznej inteligencji. Może być to profil, który będzie analizował twoje
przeżycia z dnia.
Będzie kolejny profil ze sztucznej inteligencji, który pomoże ci pisać pamiętnik. To może być
profil, który może pomóc ci pisać fajne wiersze. To może być kolejny profil, w którym będziesz
gadać na tematy życiowe czy filozoficzne i on ci oczywiście z tej lawiny informacji wyciągnie to
co potrzebujesz.
Możesz wykreować swojego wirtualnego asystenta, czyli z pozycji biernej wejść do pozycji
aktywnej. Z pozycji biernego odbiorcy możesz wejść do pozycji, w której będziesz kreować tę
rzeczywistość informacyjną na swoje potrzeby, a w jakimś stopniu na swój obraz i
podobieństwo. Zupełnie nieprawdopodobna rzecz.
Czyli zamiast obrażać się na sztuczną inteligencję i na media społecznościowe, możesz zacząć
kreować swoją obecność w tych mediach i w tym świecie w sposób świadomy, ale możesz też
współpracując ze sztuczną inteligencją coś sobie dać. Na przykład analizę twoich codziennych
przeżyć, na przykład pomysły na to jak napisać fajny pamiętnik, na przykład pomysły na to jak
robić interesujące dla swoich grupy odbiorców podcasty. Możesz zacząć być kreatorem przy
współpracy z narzędziem, które jak każde narzędzie nie jest złe ani dobre.
Tylko pytanie jak go używasz. Jak w stałej piosence Tadeusza Nalepy, ten nóż jest do chleba, ale
tym nożem można również kogoś poranić. No dobrze, więc…
[Mówca 2]
W takim razie, co będzie ukojeniem? Co będzie ukojeniem? I to jest ten moment, kiedy
potrzebujemy spotkać się ze sobą, bo nie ma innej drogi.
Ukojeniem dla nas jest bycie w kontakcie ze sobą, jest bycie w prawdzie ze sobą. Zamiast
filtrów, masek, które zakładamy, stań po prostu w prawdzie, w nagości ze sobą.
[Mówca 1]
Stań przed lustrem i powiedz, od dziś nie muszę być idealny na obraz i podobieństwo social
mediów.
[Mówca 2]
Obrazów kreowanych przez innych.
[Mówca 1]
Jestem wystarczający, wystarczająca taka jaka jestem. Moje życie nie potrzebuje sztucznych
filtrów. Moje piękno idzie od wewnątrz, a nie jest elementem tylko zewnętrznej maski.
No i na końcu, co to za szczęście i wolność być sobą, czyli być indywidualistą. Być
indywidualistką, być wyjątkową sobą. To jest też idea psychologii doświadczeń subiektywnych,
jesteś zawsze wyjątkową sobą.
Pamiętaj o tym, że jesteś, to niewyobrażalna liczba, 17-trylionową kombinacją różnych
możliwych cech, kiedy łączy się plemniczek z jajeczkiem i tworzy tę zygotę, czyli proto człowieka,
zanim staniemy się zarodkiem, a potem embryonem, a potem noworodkiem, a potem
człowiekiem. 17-trylionową kombinacją cech, które powodują, że jesteś absolutnie wyjątkową
sobą. Jaka to siła być indywidualistą, kimś absolutnie wyjątkowym, kimś niepodobnym do
innych.
To podobieństwo, ta internalizacja, to bycie w społeczności, w kulturze, w social mediach to
most, twój most do świata, twój płaszcz, twoja persona, ale płaszcz nie jest tobą. Tam jest coś
znacznie, znacznie, znacznie, znacznie więcej. Tam jest bogactwo twojej osobowości.
Więc od dziś nie muszę być idealny na podobieństwo social mediów, na podobieństwo
marketingowych zaleceń. Jestem wystarczający, wystarczająca taka, jaka jestem. Moje życie nie
potrzebuje tych sztucznych filtrów i wreszcie co za szczęście być indywidualistą, być wyjątkową
osobą, niepowtarzalną na tym świecie.
Ukojenia.
[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Benewicz. Podcast o powrocie do siebie, podcast o spotkaniu ze sobą, o
obecności bez presji, o chwili prawdzie.
[Mówca 1]
I zapraszamy na kolejne nasze odcinki. Też będą bardzo, bardzo ciekawe, mocne i wyraziste
tematy. Zapraszamy.
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia, że jesteś z nami w czasie tych szczególnych,
osobistych rozmów.
[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek, zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i
dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie www.instytutbenewicz.pl
w zakładce podcast.
[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz informacji
o kursach.
[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować ukojenia,
zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.
[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.
[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.
[Mówca 1]
Do usłyszenia.

Bądź na bieżąco z podcastem Ukojenie!