Podcast Ukojenie
S1O16: Trudna relacja z ojcem – jak to wpływa na dorosłe życie?
Transkrypcja odcinka
[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Bennewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera–Bennewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy Fundacją Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Witamy Ciebie w naszym podcaście Ukojenia.
[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Bennewicz.
[Mówca 1]
Ukojenia to powrót do siebie. To zaproszenie do bycia sobą w pełni w przestrzeni ciepła, azylu. Skupienia na sobie bez ocen, bez zewnętrznej presji.
Dzisiaj chcemy poruszyć temat myślę bardzo ważny, ale też przynajmniej na początku bolesny, czyli mogący wywoływać takie bolesne wspomnienia i uczucia, bo chcemy porozmawiać dzisiaj o ranie ojca. Rana ojca.
[Mówca 2]
Czyli te wszystkie bóle, te wszystkie trudności, których doświadczyliśmy w relacji z ojcem.
[Mówca 1]
Tak, rana ojca. Mówiliśmy też o ranie matki, mówiliśmy o parentyfikacji, czyli o tym jak dzieci stają się odpowiedzialne za dorosłych. Matka uczy nas bycia empatycznym i bycia opiekunem.To zyskujemy w relacji z matką. Jeżeli jesteśmy poranieni w relacji z matką, to stajemy się nadopiekuńczy, albo stajemy się ofiarami, albo stajemy się właśnie tymi dziećmi, które muszą zasłużyć. I potem w dorosłości cały czas pracować na zasługiwanie, na miłość, na troskę, na podwyżkę, na zauważenie, na docenienie przez szefa.
[Mówca 2]
A czasami nawet i na szacunek.
[Mówca 1]
A ojciec w naszej kulturze uczy nas bycia bohaterem. Bycia bohaterem, czyli człowiekiem silnym, odpowiedzialnym, takim zdobywcą, ale też takim bohaterem często heroicznym.
[Mówca 2]
Ojciec nas uczy wychodzenia od świata i zdobywania w tym świecie różnych sukcesów. Wymieniania się też, kooperowania ze światem.
[Mówca 1]
Pamiętam, jakiś czas temu prowadziłem szkolenia z coachingu i mentoringu w Portugalii. I ci Portugalczycy mówili w którymś tam momencie, w przerwie, nie do końca rozumiem o co chodzi z tym coachingiem, mentoringiem. Oni są bardzo jednak tacy tradycjonalistyczni, patriarchalni w Portugalii.
I ja im wtedy powiedziałem, mentor to ojciec. Bo ojciec wie, pokazuje konkretne rozwiązania, konkretne działania. Mentor jest jak trener sportowy.
On ma doprowadzić do pewnego dobrego wyniku. A matka to coach, coacherka, czyli ta osoba, która zadaje pytania, która prowadzi, która wsłuchuje się, która idzie za dzieckiem z otwartymi ramionami i pozwala mu iść i podstawi rękę, kiedy dziecko się chwieje i jest niepewne. Rana ojca zaczyna się wtedy, kiedy doświadczamy bólu ze strony ojca.
Bólu z powodu jego zachowań, bólu z powodu jego braku, bólu z powodu jego presyjności, opresyjności, czy też przemocowości. No i jakie mamy archetypy ojca? Archetypy, czyli te takie prasybole, takie mega wzorce, takie niedyskutowane, rozpoznawane niemal w mgnieniu oka. Jakie mamy?
[Mówca 2]
Mamy przede wszystkim archetyp ojca jako bohatera. No i mamy bohatera, tego herosa, który może być martwy. I też wspomniałeś o swoim dziadku, że on właśnie był takim bohaterem, herosem już martwym.
[Mówca 1]
Tak, bo zginął w obozie koncentracyjnym. Przed wojną był państwowym urzędnikiem, został aresztowany przez gestapo i to taka historia rodzinnej tragedii, rodzinnej materiologii. Martwy heros.
[Mówca 2]
Ale mamy też herosów nieobecnych, czyli tych, którzy poświęcają się dla nauki albo dla zdobywania świata, albo budowania jakichś wielkich biznesów i ciągle są nieobecni. I w związku z tym jest bohaterem rodzinnym, ale go nie ma. Czyli nie ma dla tego dziecka, nie ma w jego świecie.
[Mówca 1]
Bo jest zajęty, jest w pracy, ratuje ojczyznę, albo buduje zakład pracy, albo jest właśnie tam w szpitalu na dyżurze, albo robi różne niesłychanie ważne rzeczy. Jest zajęty karierą, a tą karierę robi po to, żeby dziecku było dobrze.
[Mówca 2]
No i jeszcze mamy kolejny archetyp, czy wzorzec bycia w relacji, jako ojciec, jako mężczyzna też w świecie. Bo możemy powiedzieć, że to jest taki nieobecny ojciec, nieobecna postać mężczyzny.
Wiadomo, że gdzieś jakiś jest, ale on jest nieobecny, nie funkcjonuje, jest porzucający, pojawia się i znikam, pojawiam się i znikam.
[Mówca 1]
Nieobecny, porzucający. Czyli tak, nie wiemy, że ten ojciec jest. Natomiast może być taki ojciec, którego my nazywamy obecna lepszość roczysta. Czyli uległy.
[Mówca 2]
Nic nie wnosi. Albo bardzo niewiele. Nie jest znaczącą postacią, jest podporządkowany.
[Mówca 1]
No i to właściwie taki syn swojej żony. Już o tym mówiliśmy, że często my mężczyźni wchodzimy w relacje partnerskie czy małżeńskie, oczekując, że żona będzie tą świetną, tą lepszą, tą mocniejszą, wyrazistrzą matką, która pozwoli synkowi, swojemu mężowi dorosnąć. Uczyni z niego mężczyznę.
Uczyni z niego mężczyznę. Czyli taki przejrzeczysty ojciec uległy, właśnie syn swojej żony, bardziej zajęty tym, żeby to żona od niego dbała, albo uległy, albo podporządkowany. No to taki syn swojej żony, a twojej matki. Taki tata może być również.
[Mówca 2]
No i jeszcze mamy ten, o którym ty wspomniałeś, czyli twój ojciec, który, tak jak rozumiem, przejawiał raczej rys, tak można powiedzieć, tyrana, potwora, niebezpiecznej postaci, niebezpiecznego zjawiska też w rodzinie.
[Mówca 1]
Tak, ja jestem dzieckiem, które ma zarówno doświadczenia rany ojca, jak i rany matki. Ja główną emocję, którą pamiętam z mojego dzieciństwa, to jest emocja związana z ojcem, to jest strach.
Ja się ojca głównie bałem. Nie pamiętam innych uczuć. Potem, kiedy byłem już starszy, to ten ojciec mnie irytował, drażnił.
No i gdzieś tam był taki element też wstydu. Ja się wstydziłem ojca, dlatego że on był napastliwy, że on cię agresywnie zachowywał również na zewnątrz rodziny, atakował różnych ludzi. Właściwie funkcjonował jako taki człowiek, który jeśli się z kimś nie konfrontował, nie zderzał, nie kłócił, to właściwie nie funkcjonował. To był taki oklapły.
To, co go mobilizowało do życia, to walka, ale czasami o jakieś zupełnie marginalne rzeczy, o kłódkę do śmietnika albo o postawienie jakiejś tabliczki na trawniku. Był człowiekiem, który miał stosunkowo niewielki wpływ na rzeczywistość, ale z różnymi przejawami tej rzeczywistości się kłócił. Nawet jak kupił jakieś urządzenie, typu aparat fotograficzny czy telefon, to potrafił się kłócić z twórcami tego telefonu.
Jeśli nie rozumiał instrukcji, a że coraz gorzej radził sobie ze współczesną technologią i takim już bardziej zaawansowanymi urządzeniami jak współczesny telefon, no to uważał, że źle napisali instrukcję. Że źle zrobili ten telefon, źle zrobili ten aparat fotograficzny, bo on nie rozumiał tego świata. Więc o ile nie rozumiał tego świata, to go atakował.
Bo to wina świata. Tak, im mniej ten świat zgadzał się z jego pomysłami, tym gorzej było dla świata. Więc tyran, despota.
No i w cudzysłowie ukoronowanie ojcostwa polskiego ojciec alkoholik. Tak. Ojciec alkoholik, czasami narkoman.
[Mówca 2]
Czyli ojciec uzależniony, a w związku z tym też nieobecny, niedostępny, nieistniejący.
[Mówca 1]
No i budujący często w dzieciach sekwencję pod tytułem tata jest fajny jak jest trzeźwy i jest nieprzewidywany jak jest pijany.
[Mówca 2]
Albo odwrotnie, tata jest fajny jak jest pijany, bo jest zabawny, radosny, łagodny.
[Mówca 1]
Czasami hojny, bo rozdaje pieniądze, kupuje zabawki, wyznaje miłość, mówi jak jest bardzo…
[Mówca 2]
A jak jest trzeźwy, to staje się agresywny, nieprzyjemny, atakujący. Albo depresyjny, bo nigdy nie wiesz, która z tych przeważy. Czyli co się wydarzy.
[Mówca 1]
Czyli mamy tutaj też w tej ranie ojca i w obrazie ojca ten stary też literacki archetyp, który się pojawia w kinie współczesnym, a który został pięknie opisany w literaturze brytyjskiej Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Czyli nagle ten Dr. Jekyll bierze jakąś substancję i staje się Mr. Hyde’em, czyli tym potworem, takim grubasznym, niebezpiecznym, groźnym, zagrażającym. No a potem mu mija i jest takim koncyliacyjnym, miły, sympatyczny Dr. Jekyll, Dr. Jekyll Mr. Hyde. To obraz ojca, nieprzewidywalnego, zagrażającego, który nagle pod wpływem czegoś, czego dziecko nie rozumie może stać się zagrażający. No i co się dzieje? My dzieci zamiast budować się na wzorcu takiego męskiego bohaterstwa i siły budujemy się na wzorcu lęku.
[Mówca 2]
I jego słabościach, no bo ta męskość postrzegana jest jako coś zagrażającego albo coś słabego.
[Mówca 1]
No i kiedy krzywdzisz swojego ojca?
[Mówca 2]
To…
[Mówca 1]
Kiedy ty, wredna córka, niedobry syn krzywdzisz?
[Mówca 2]
Oczywiście wtedy, kiedy nie doceniałam jego pracy i tego, co on przyniósł. Jak on bardzo się postarał, a nikt tego nie zauważył i nie docenił. Mogę przytoczyć mnóstwo takich historii, kiedy on się poczuł niedoceniony, nieuszanowany, nieuznany, bo cokolwiek zrobił, to oczekiwał, że będą ochy i achy, bo on coś zrobił, bo on zechciał coś zrobić.
Więc to był na przykład taki powód do tego, żeby on się czuł zraniony.
[Mówca 1]
Kiedy nie doceniamy jego stylu życia, jego wartości, jego przekonań, to wtedy ten ojciec… Bo on ma zawsze rację. To też jest ten bardzo silny patriarchalizm, który ustawia hierarchię, że na porządku jest ojciec, potem jego synowie, potem ewentualnie żona, potem córki, a potem krowa, osioł i świnka.
I to nie przesada, bo to jest też bardzo w mitologii judeochrześcijańskiej zakorzenione. To jest niepewna hierarchia zaczynająca się od ojca i ojcostwa.
[Mówca 2]
No wiesz, rodzice oczekują, że my będziemy tymi dziećmi posłusznymi. Podobnie jest tutaj w przypadku, mówiliśmy trochę przy okazji rany matki, że matki oczekują, że my będziemy słuchać tych ich dobrych rad i porad i ojcowie mają podobnie, udzielają nam tych rad i porad, jak ten świat należy zdobywać. Czasami nasi klienci też opowiadali, jak ojcowie doradzali im w biznesach i to się nie sprawdzało.
I oczywiście wina zawsze była po stronie tego dziecka. Na pewno nie dokładnie zrobiłeś to, co ci powiedziałam. Powiedziałam, więc ojciec często, mój osobiście też miewał takie, że jak coś mi nie wyszło, to on mówił, no bo nie słuchasz mnie.
[Mówca 1]
To zresztą jest taki też element wampiryczny, który pokazuje mechanizm uzależniania. Jeżeli coś ci nie idzie, jako dziecku dostajesz tą jedynkę, albo uwagę, albo jakiś egzamin ci nie poszedł, to twoja wina. Dlatego, że mnie nie posłuchałeś, mówi ojciec.
No ale jeśli dostajesz piątkę, szóstkę, coś ci poszło, odniosłeś sukces, to to jest moja zasługa, bo ja ci dobrze poradziłem, bo mnie posłuchałeś. I ten mechanizm manipulacji jest niesłychanie wiążący, ponieważ osłabia dziecko. Ilekroć ponoszę porażkę, to to jest moja odpowiedzialność, moja słabość.
Ilekroć odnoszę sukces, to właśnie dlatego, że posłuchałem swojego ojca.
[Mówca 2]
No i dlatego my czasami czujemy, że krzeździmy tego naszego ojca i wychodzimy z tej lojalności rodowej, dlatego, że nie wybieramy tych porad i rad, bo one nie przystają do naszej rzeczywistości, tak jak z telefonami, o których opowiadałeś, że ojciec się złościł na telefon. No jak on by ci radził, kup ten, bo on potrafi ten obsługiwać, a ty mówisz, no ale mi nie pasuje ten. To ojciec bardzo często w tej sytuacji czułby się skrzywdzony.
[Mówca 1]
Mój ojciec nie mógł zaakceptować mojego sukcesu, napisanych przeze mnie książek,stworzonych przeze mnie firm, bo gdyby to zaakceptował, to musiałby zaakceptować swój brak sukcesu. To jest ten mechanizm, który ojca i wrania matki powoduje, że rodzice nie zawsze, chociaż mamy takie przekonanie, cieszą się z sukcesu swoich dzieci. Nie zawsze, powiem to mocno, dobrze życzą swoim dzieciom.
Ponieważ jeżeli dzieci odnoszą sukces, to często jest to dowód na ich porażkę.
[Mówca 2]
Nieporadność.
[Mówca 1]
Na ich nieporadność. Bo syn zbudował własną firmę, bo córka świetnie daje sobie radę w korporacji, bo córka ma udane małżeństwo, a matka nie. Bo ojciec splajtował, albo nie poradził sobie z majątkiem, albo był skonfliktowany.
[Mówca 2]
Albo nie potrafił zarabiać pieniędzy.
[Mówca 1]
Albo nie potrafił zarabiać pieniędzy, albo był uzależniony od alkoholu, a dziecko nie. W związku z tym nie może podzielać wartości dorosłego dziecka, bo gdyby to zrobił, musiałby najpierw powiedzieć, popełniłem błąd, mój styl życia nie był dobry, nie był ekologiczny, nie był pomocny.
Moje porady ojcowskie były na nic, bo syn czy córka poradzili sobie w jakimś sensie wbrew nim. No więc tak, ojciec buduje w nas ten element, który nazywamy animusem. Animus dusza męska. My chłopcy stajemy się na podobieństwo naszych ojców, a w dziewczynce buduje ten software męski.
Czyli dziewczyna uczy się na swoim ojcu.
[Mówca 2]
Jak być w relacji z mężczyznami.
[Mówca 1]
Jak ten mężczyzna się zachowuje, czego chce, czego nie chce. To jest zresztą mechanizm, który powoduje, że dziewczynki wybierają sobie na mężów facetów podobnych do ojców, dlatego że to jest im znane. To jest rozpoznawalne.
Spośród dziesiątków mężczyzn i chłopaków, których spotykają na swojej drodze widzą tego, którego są w stanie zobaczyć. Dlatego, że założyły taki filtr, takie okulary, które wytworzyły się w dzieciństwie. Ten filtr to sposób widzenia męskości zreplikowany, powtórzony po ojcu.
[Mówca 2]
A jednocześnie po matce, bo ona nas też uczy, jak należy się zachować będąc kobietą.
[Mówca 1]
Też mówimy o tym i mamy na to wiele też naszych doświadczeń i dowodów, że często największymi krzewicielkami patriarchalizmu w Polsce są kobiety, bo one uczą swoje córki i kolejne pokolenia kobiet, jak być uległymi, no i że temu mężczyźnie to trzeba ulegać, ugotować, oddać swoje ciało i tak dalej, i tak dalej. No więc tak, a jak możemy wygoić rana ojca? Jak tobie się udało wygoić rana ojca?
[Mówca 2]
Pamiętam, jak zaczęłam pracować z tym tematem, ja bardzo odrzucałam, negowałam swojego ojca i to spotkanie z tym animusem we mnie, czyli uznanie, że ja jestem też częścią jego, że mam aspekty podobne do niego, nawet takie fizyczne, to było tak dojmujące doświadczenie i takie też niesmaczające w pierwszym odruchu. I wtedy zrozumiałam, że to jest ogromna praca do wykonania, którą muszę zrobić, czyli uznanie mojego ojca, takie zaakceptowanie, bo to, co byłam w stanie wtedy zrobić jako dziecko, to go odrzucić. Na różne sposoby go odrzucałam, a potem potrzebowałam go uznać.
A żeby to zrobić, to dlatego, że odkryłam, dlaczego zaczęła się ta praca, dlatego, że odkryłam, że blokuje mnie to wyjście do świata, że ja się boję wyjść do świata, że ja chcę, a jednocześnie się boję. I ta sprzeczność we mnie generuje bardzo dużo takiego wewnętrznego napięcia. Czyli nie mogę stać się bohaterką własnego życia, bo ciągle w siebie, tak jak mój ojciec, nie wierzę.
[Mówca 1]
Czyli nie mogę ojca negować i nie mogę ojcu ulegać jako przerośnięte dziecko, które ma dzisiaj 40-50 lat i ciągle ulega tatusiowi. To jest co mam zrobić?
[Mówca 2]
Przede wszystkim zobaczyć swoje sukcesy, co dobrze mi wyszło, czyli, że ja jestem już na tej drodze bohaterki, na tej drodze wyjścia do świata, do której ojciec powinien wypychać.
[Mówca 1]
Ja bym najpierw, żeby to uporządkować, ja bym najpierw zaprosił do tego, żeby wrzucić cechy ojca, zachowania ojca na sito. I tak jak ci na Alasce poszukiwacze złota, wrzuć te różne rzeczy, doświadczenia, zasoby ojca, cechy jego charakteru na sito i zobacz, co tam jest złotem.
[Mówca 2]
Tak. I to mi bardzo też pomogło, że mój ojciec miał również dobre strony.
[Mówca 1]
Wrzuć to i zobacz, co tu jest złotem, co chcesz wziąć, co jest dobre. Bo negowanie ojca powoduje, że blokujesz swoją energię i nie możesz budować siebie, no bo jest rana, tak, niewygojona.
[Mówca 2]
Dokładnie. To podobnie z raną matki. Jeśli negujesz matkę, negujesz jej postawę i odrzucasz ją w całości w związku z tym, i walczysz z nią, z jej postawą, z jej cechami, to walczysz przede wszystkim ze sobą.
[Mówca 1]
Więc wrzuć na sito cechy matki, cechy ojca. Dwa sita. I zobacz, co tam jest złotem, czyli co chcesz wziąć.
No bo 50% masz z matki, 50% z ojca.
[Mówca 2]
Przynajmniej tak mówi biologia.
[Mówca 1]
Jego biologicznych cech, ale też epigenetycznych. Bo dziś dzięki epigenetyce wiemy, że dziedziczymy też po naszych przodkach i dziadkach i pradziadkach i rodzicach pewne zakodowane nastawienia emocjonalne. I teraz oczywiście dzięki naszej samoświadomości, dzięki rozwojowi, dzięki pracy nad sobą, możemy zmieniać te odziedziczone struktury biologiczne i struktury nawyków.
I teraz mogę wrzucić na sito i cechy matki, i cechy ojca i powiedzieć, to mi pasuje, to mi nie pasuje. I to jest pierwszy krok. A drugi to by oznaczało, w ranie matki, matka nas uczy bycia empatyczną osobą, bycia opiekunem, opiekunką.
Co ze mnie czyni dobrego opiekuna? A uwzdrowieniem rany ojca, w tej strukturze rany ojca, jakie jest moje osobiste bohaterstwo? I teraz tu mamy dwa potężne…
[Mówca 2]
Jakie mam sukcesy? Co już osiągnęłam, osiągnąłem?
[Mówca 1]
Ale cóż, dokąd zmierzam w swojej drodze…
[Mówca 2]
Bohatera.
[Mówca 1]
Bohatera, osiągnięć, sukcesu, siły. Co to jest siła? Mówiliśmy też w jednym z naszych podcastów o sile osobistej.
Czyli to jest ta zdolność do przyznania się do własnych potrzeb, do własnej emocji. I to jest zdolność do bycia rezylientnym, czyli sprężystym, elastycznym. To jest zdolność do dostrzegania swoich trudności, błędów, wad i integrowania się na wyższym poziomie.
Czyli wyciągam wnioski ze swoich doświadczeń. To jest droga bohatera. I tu mamy dwa potężne archetypy, bo pierwszy z tych archetypów to jest stary mędrzec, mistrz, mag.
I teraz mogę zadać sobie pytanie, co jest we mnie drogą mistrzostwa? Drogą mędrca, drogą maga. I archetyp kobiety to jest stara kobieta, stara mądra kobieta, wiedźma.
[Mówca 2]
Czyli wiedzę mająca.
[Mówca 1]
Wiedzę mająca. I teraz w jaki sposób ja mogę w swoim życiu, XXI wiecznego kobiety, mężczyzny lub kobiety, jak mogę to urzeczywistnić? Starego mistrza, starego maga, tego kto ma mądrość, kto ma właśnie wiedzę, równowagę i mądrej starej kobiety, czyli wiedzę mającą.
Wiedzę mającej, wiedźmy, która posiada moc. Moc kobieta, kobiecą. Pamiętam jedno ze szkoleń, chyba to było szkolenie, na którym ja byłem wiele lat temu, kiedy już w Polskę odwiedzał Arnold Mindel albo to był Stevie Gilligan, któryś z tych dwóch.
Chyba Gilligan jednak. Ja zazwyczaj na szkoleniach, na których jestem uczestnikiem, robię bardzo takie skrzętne, dokładne notatki. No i zaglądam do tych notatek z następnego dnia, bo zanim się dzień szkoleniowy rozpoczynał, lubiłem przejrzeć te notatki.
Czytam w tych notatkach. Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się uczniowie. I myślę sobie, to tak to było?
Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się uczniowie? Nie, inaczej to było, chyba źle coś zapisałem. Kiedy uczeń jest gotów, pojawia się mistrz, czy pojawiają się mistrzowie.
To jest prawidłowe stwierdzenie. No i rozpoczyna się ten kolejny dzień szkoleniowy. Nie wszystkie notatki zdążyłem przejrzeć.
I patrzę, że w spośród tych notatek jest jeszcze trzeci mój zapis. Właściwie jak to było? Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się mistrzowie.Myślę, która wersja jest prawdziwa? Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się uczniowie? Kiedy uczeń jest gotów, pojawiają się mistrzowie?
Czy kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się mistrzowie? I myślę sobie, wow, ta trzecia jest najmocniejsza. Ta trzecia mówi do mnie.
Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się mistrzowie. Kiedy uznajesz mistrzostwo w sobie, wtedy jesteś w stanie dostrzec mistrzostwo w innych ludziach. W twoim sąsiedzie, w twojej księgowej, w twoim kierowniku, w twoim przyjacielu, w cioci malinowskiej.
I w jakiejś mierze w swoim ojcu. Bo nawet jeśli cię ranił, to miał jakieś przybłyski. To miał jakieś momenty mistrzostwa.
I teraz kiedy potrafisz dostrzec te momenty mistrzostwa w różnych ludziach, no to twoje życie się otwiera. Ale najpierw potrzebujesz uznać mistrzostwo w sobie. I to było coś dla mnie też takim mocnym odkryciem.
Ta trzecia wersja. Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się mistrzowie. Kiedy jesteś gotów powiedzieć sobie, jestem na drodze własnego, osobistego bohaterstwa.
Kiedy jestem na drodze wiedźmy, wiedzy mającej kobiety, to wtedy zobaczę mistrzostwo innych ludzi. I wtedy zacznę z tymi ludźmi inaczej kooperować niż do tej pory. Bo jeśli jestem w ranie ojca czy w ranie matki, to z ludźmi walczę, rywalizuję, boję się ich.
[Mówca 2]
Bo też stoję na straży tych wszystkich norm i zasad, bo ojciec też tego uczy. Normy, zasady, czyli jak funkcjonować w tym świecie. I kiedy mam tą ranę, to bardzo często jak inni robią inaczej, to mnie to denerwuje, bo rozszerza ten mój obraz.
Oczywiście to jest nieświadome. W tym procesie nieświadomym my zaczynamy walczyć ze sobą, ze światem i pewnie tak było też z twoim ojcem, że on wszedł w ten mechanizm, nie potrafił sobie z tym poradzić. I oczywiście w turnie wylewał to na świat.
[Mówca 1]
Czyli jakich przekonań potrzebuje, żeby wejść na drogę mistrzostwa?
[Mówca 2]
Czyli też jak potrzebuje się uelastyczniać, czyli wzmacniać tą rezyliencję, żeby lepiej funkcjonować dla siebie i dla świata.
[Mówca 1]
Czyli nie muszę już udowadniać ojcu swojej wartości. Wchodzę na własną, indywidualną drogę, w której to ja kreuję swoją wartość, swoje mistrzostwo.
[Mówca 2]
Nie muszę zasłużyć na uznanie, na szacunek, ponieważ daję to sobie, bo wchodzę na drogę bohatera, bo widzę w sobie swój potencjał, swoją moc, swoją mądrość.
[Mówca 1]
Byłem dzieckiem, które potrzebowało jego uznania, ale już mam dzisiaj sposoby, zasoby, żeby to uznanie dawać samemu sobie. Dostaję je też od innych, bo kiedy doceniam w sobie mistrzostwo, inni też docenią mistrzostwo we mnie.
[Mówca 2]
Byłam dzieckiem, które chciało nieustannie od ojca dostać chociaż raz tę informację. Świetnie, jestem z ciebie dumny. Świetnie to zrobiłaś.
Oczywiście nigdy tak się nie wydarzyło, ale dziś potrafię to sobie powiedzieć. To była super robota, naprawdę świetnie ci to wyszło.
[Mówca 1]
Mogę też powiedzieć, że bieram swój własny głos, swoje własne wartości i zasady, ponieważ dzięki samoświadomości, inteligencji, wykształceniu potrafię wybierać, co jest dla mnie dobre. A wolność jest doświadczeniem wyboru.
[Mówca 2]
I odpowiedzialności za ten wybór albo za brak wyboru.
[Mówca 1]
Kiedyś, tak jak mówiłem, przedwojenna psychologia mówiła, że wartości są niezmienne. A dziś wiemy, że te wartości możemy kreować. Możemy wybierać.
Daję przykład kulinarny. W moim dzieciństwie wartością było jedzenie, mięso, masło, jakieś takie produkty. To były jeszcze czasy, kiedy masło, cukier, mięso były na kartki, były wydzielane, upragnione.
I to była wartość. Nakarmić dobrze rodzinę, zdobyć to mięso i masło. A dziś moje wartości się zmieniły.
Dziś wartości wielu ludzi z mojego pokolenia, młodszego, starszego się zmieniły i wiemy, że te produkty wcale nie są takie dobre i zdrowe. One powodują na przykład sporo chorób cywilizacyjnych, jak miażdżyca, cukrzyca, choroba wieńcowa, problemy z żołądkiem, wątrobą i czustką. Zdrowsze są warzywa, zwłaszcza zielone.
Zdrowsze są owoce, zwłaszcza polskie. I ta zmiana diety to jest przede wszystkim zmianawartości. Więc jestem niezależną istotą, mogę zmieniać wartości. I te wartości, które wczoraj, przedwczoraj, dziesięć lat temu były obowiązujące, dzisiaj są już nieaktualne.
[Mówca 2]
Jeśli mogę zmieniać swoje wartości, to mogę zmieniać też swoje zachowania. W ramach swoich ćwiczeń nad sobą, takiej pracy ze sobą i tym osadzeniem się w tej męskości, też poczuciem tego, jak się to we mnie przejawia. Przypomniałam się, kiedy o tym mówiłeś teraz.
Zrobiłam sobie takie ćwiczenie, że przebrałam się po prostu w strój męski i stanęłam przed lustrem. Związałam włosy, domalowałam sobie brodę i wąsy, bo mój ojciec nosił zarost krótko, bo on nie miał tutaj bardzo bujnej tej brody, ale czasami tutaj miał i wąsy, miał bardzo bujnego wąsa. Ja sobie namalowałam to, związałam włosy, bo mój ojciec, ja jestem trochę podobna fizycznie też do ojca.
Mam takie cechy, które mi przypominają ojca. Stanęłam przed lustrem i pamiętam to uczucie, też nie akceptowałam jego zachowań. Zadałam sobie pytanie, jak masz ochotę się zachować?
I pamiętam takie uczucie, że to, co chcę zrobić, we mnie jest ta część, która jego nie akceptuje i to blokuje. A poszłam za tym ruchem, zrobiłam to. Zachowałam się tak, jak on, to już bardzo dużo palił, więc pierwsze, co mi przyszło, to taki gest, tak jak on to wykonywał, kiedy palił tego papierosa i to mi się oczywiście nie spodobało.
I wtedy też odkryłam, tak długo, jak mnie zaakceptujesz, nie tylko jego przekonań i wartości, ale też zachowań. Czyli ja nie jestem tymi zachowaniami, ja nie jestem nim w pełni. Zadałam sobie pytanie, jaką mam ochotę coś jeszcze zrobić, czyli jak na przykład potraktować, gdyby ktoś ze mną był, drugiego człowieka, kobietę, mężczyznę.
I idąc za tym, podążałam i pamiętam to uczucie, że nie podobało mi się żadne z tych zachowań.
I potem pomyślałam sobie, ok, jest duży temat do przepracowania i zrozumiałam, że nie jestem również jego zachowaniami, że ja mogę inaczej. I były takie zachowania, które on miał fajne, czyli potrafił być uroczy, taki szarmancki, potrafił to robić, bardzo rzadko taki był, nie?
I to sobie wzięłam. Potrafił też budować relacje z ludźmi, zagadywać ich i to sobie wzięłam. Ale mnóstwo rzeczy odrzuciłam.
[Mówca 1]
I możemy tu postawić kontrapunkt i powiedzieć, dziękuję ojcu za to, co mogłem od niego wziąć, ale pewnych rzeczy nie dostałem.
[Mówca 2]
Czegoś nie dostałam. Czegoś nie dostałam. Bo on tego nie miał.
[Mówca 1]
I teraz, jako dorosła kobieta, jako dorosły mężczyzna, sam sobie to mogę dać. To jest niesłychanie ważne, że my często funkcjonujemy już w dorosłych związkach, małżeńskich, partnerskich, mając nadzieję, że dostaniemy w tym małżeństwie od niej czy od niego, to czego nie dostaliśmy od ojca. Od ojca czy od matki.
A proces jest inny. Będziemy też jeszcze do tego wracać. Proces jest taki, dziękuję za to, co dostałem.
Coś dostałem od ojca, nawet jeśli to było mało.
[Mówca 2]
Wybaczam to, czego nie dostałam.
[Mówca 1]
Wybaczam to, czego nie dostałem, ale to, czego nie dostałem, mogę sobie dziś dać jako dorosły człowiek, bo mam ku temu sposoby i zasoby. Ja dwukrotnie w moim życiu stanąłem przed takim ćwiczeniem, tak naprawdę. Za co ja mojemu ojcu mogę być wdzięczny?
Co ja od niego dostałem? I byłem też w takiej złości. Nie, on mnie ranił, on mnie krzywdził, on mnie nie doceniał.
I było niesłychanie trudno. I wreszcie pewnego dnia to jakby puściło. I pierwsza rzecz, która mi przyszła i która otworzyła mnie na to doświadczenie z ojcem, to była rzecz, która wydaje się banalna.
To były czasy niedostatku. Niczego nie było. Nie było atramentu, nie było ołówków, nie było mięsa, nie było masła, niczego nie było.
Nie można było dostać podstawowych produktów, nie mówiąc już o jakichś tam ekskluzywnych typu pralka. I nie było też papieru. A ja dużo rysowałem, miałem talent plastyczny.
Ojciec jakoś widział, że ja mam ten talent plastyczny i on z pracy przynosił mi papier po jednej stronie zadrukowany. Tam w tej firmie jednej czy drugiej, w której on pracował, oczywiście tworzyło się setki różnych dokumentów i po pewnym czasie te dokumenty były niepotrzebne, czyli wyrzucano je na makulaturę. I ojciec te kartki, na których były jakieś tam dokumenty, wykresy mi przynosił.
Ja na tej drugiej stronie, czystej, rysowałem. Pamiętam tak jak dzisiaj. A potem, kiedy już używałem farb, on przynosił mi też takie stare teczki, stare tekturki, które też były wyrzucane w tej jego firmie.
I banał, tak? Zupełnie nieprawdopodobna historia, zadrukowane kartki. Ale ja sobiepomyślałem, to było coś niesłychanie dla mnie ważnego.
Ojciec przynosił mi te kartki, ja mogłem na tym rysować. Miałem właściwie w tym taką zachętę do tej mojej artystycznej, plastycznej wtedy ekspresji. I to był moment, kiedy ojciec mnie widział.
I kiedy też ja to zobaczyłem, w tym całym obrazie złości, żalu, pretensji do niego, to był taki moment, który mnie głęboko odblokował. Więc mogłem sobie powiedzieć, już nie jestem dziś, jestem chłopcem, który czeka na jego akceptację. Jestem dorosłym, który sam może dawać sobie pozwolenie i mogę sobie teraz kupować piękne ołówki, piękne kartki i malować.
I właśnie też na tym zbudowałem swoją drogę artystyczną, bo jestem też artystą plastykiem. Maluję, rysuję codziennie praktycznie. Na tym zbudowałem, bo moja matka to z kolei blokowała.
Matka to też część mojej rany matki. Matka twierdziła, że jeśli ja zostanę plastykiem, a bardzo chciałem pójść do liceum plastycznego, co moja matka zablokowała, no to nie będę miał porządnego zawodu, to zmarnuję się. Poza tym ci artyści to są tacy okropni.
[Mówca 2]
Degeneraci.
[Mówca 1]
To są degeneraci. Oni rysują i malują gołe postaci. To jest po prostu tragedia. Moja matka nie była w stanie tego zdzierzyć. Myślałam, jej synuś się zmarnuje, jeśli zostanie plastykiem, czy zostanie uczniem liceum plastycznego. Matka to skutecznie blokowała, a ojciec tymi kartkami gdzieś tam po cichu to wspierał.
I kiedy to zobaczyłem, to to mnie odblokowało na moje poczucie wdzięczności wobec ojca. To mi pomogło przeciąć moją emocjonalną zależność z ojcem. To mi pomogło zobaczyć, że są rzeczy, które od niego dostawałem, a innych nie mogłem dostać, bo mój ojciec też był zranionym dzieckiem.
I że od zranionego dziecka, jego dziecko nie może dostać pełni wsparcia, sił, zasobów. Dostaje też często dziedzictwo, jego rany. Więc to jest też niesłychanie ważny element, że my często dziedziczymy rany po naszych dziadkach, pradziadkach, rodzicach.
I jeśli nie potrafimy tego przerwać, no to nasze dzieci są też zagrożone tym, że my przerzucimy na nie swoje rany. Więc co możemy zrobić jako ukojenia?
[Mówca 2]
Myślę, że podobnie jak w przypadku rany matki, potrzebujemy tej wdzięczności, o której powiedziałeś, czyli podziękowania za to, co było dobre. Bo właśnie to złoto, czyli odsialiśmy i cośnam zostało. Potrzebujemy to umieć zobaczyć.
I potrzebujemy umieć też poczuć wdzięczność za to, co dostaliśmy. Ale też wybaczyć to, czego nie dostaliśmy i to, co nam zrobiono. I to jest drugi krok.
Bo czasami oni inaczej nie potrafili się zachować. Ale też wybaczyć sobie, że my odrzuciliśmy tych naszych rodziców. Ja też miałam duży taki proces, że odrzucałam tego mojego ojca, że byłam dla niego naprawdę trudnym dzieckiem.
Ja potrafiłam do niego, kiedy byłam nastolatką, po prostu konfrontować go z jego słabościami, dokładać mu jeszcze mocniej, dowalać mu jeszcze mocniej, bo miałam nadzieję, że on wtedy się otrzeźwi, jakoś weźmie za siebie, zrobi coś ze swoim życiem. W to wtedy wierzyłam. I też wybaczyłam sobie, że w tamtym momencie byłam dla niego naprawdę okropnym dzieckiem, okropną córką.
Ale robiłam to dlatego, że chciałam, żeby on w końcu został moim ojcem. Żeby on w końcu miał tę siłę bycia ojcem.
[Mówca 1]
Więc możesz to zwizualizować. Możesz zwizualizować, co to znaczy. Możesz oczami wyobraźni zobaczyć swojego ojca.
Możesz spojrzeć na jego zdjęcie, jeśli to jest dla ciebie pomocne. Możesz przywołać jego postać w swojej wyobraźni. I powiedzieć taką krótką mantrę.
Ale przede wszystkim ją poczuć. Czyli być w tym autentycznie. Dziękuję Ci za… Wybaczam Ci to, co mnie zraniło. Wybacz mi. To też ważne.
Ja sobie kiedyś właśnie w ramach tej pracy pomyślałem, że ja momentami byłem okropnym dzieciakiem. Że jakby moje dzieci mi tak pojechały, jak ja potrafiłem się zachować, to to by było dla mnie trudne. Więc wybacz mi.
Też moje różne działania czy zachowania, które były dla ciebie trudne i raniące. Ale przede wszystkim jestem dorosłą, osobną istotą.
[Mówca 2]
I idę własną drogą.
[Mówca 1]
I jeszcze raz ta mantra, o której już też mówiliśmy w innych naszych podcastach. Ja to ja, a ty to ty. To jest dobre dla mnie.
Nie musi być dobre dla ciebie. To jest dobre dla ciebie, nie musi być dobre dla mnie. Jeśli sięspotykamy w niektórych kwestiach, super.
Możemy wspólnie piłować drzewo, albo napić się kawy. Ale jeśli się w jakichś obszarach nie zgadzamy, nasze drogi się nie schodzą, tak też jest dobrze. Bo ty możesz pozostać przy swoim, ja przy swoim.
Jestem osobną dorosłą istotą i wybieram swoją drogę bohatera. Potrafię swoje bohaterstwo budować dzień pod nią, sekunda po sekundzie. To jest to doświadczenie.
Kiedy mistrz jest gotów, pojawiają się mistrzowie. Kiedy mistrzyni jest gotowa, pojawiają się inne wiedźmy, inne kobiety wiedzę mające. Etymologia tego słowa jest bardzo mocna.
Kiedy kobieta jest gotowa na swoją kobiecość, to jest w stanie spotkać inne kobiety, które mają swoją kobiecą moc. Ta kobieca moc różni się od męskiej i dobrze, i wspaniale. Kiedy kobieca moc spotyka się z męską mocą, to wtedy mogą tworzyć znakomity tandem i mogą tworzyć dobrą relację, dobre marzeństwo, dobry związek, dobrą relację biznesową.
Ale wcześniej jest potrzebny ten proces uzdrowienia rany ojca w sobie, uzdrowienia rany matki. I kiedy to uzdrowienie tych ran następuje, staje się zintegrowaną osobą, czyli wchodzę w linii męskiej na drogę osobistego bohaterstwa, a w linii żeńskiej na drodze samarytanki, dobrej opiekunki. No i z ukojeniem jest wybaczenie, ale jest też zgoda na siebie.
Ukojeniem jest też ten element, o którym ja powiedziałem. Może zacznij ten proces uzdrowiania rany matki i rany ojca od tego, żeby uznać, co na tym sicie jest dobrego. Ja sobie zrobiłem trzy rzeczy na początek, które widzę na tym sicie, które były dobre od mojego ojca, które mogłabym sobie wziąć.
[Mówca 2]
Za które mogę poczuć wdzięczność.
[Mówca 1]
Za które mogę poczuć wdzięczność. I tym pierwszym elementem były te kartki, które gdzieś tam ktoś w biurze, w jego firmie wyrzucał, a on brał do takiej teczki, gdzie nosił śniadanie i mi przynosił, mogłem rysować. Ukojenia.
Ukojenie to zgoda na siebie. Ukojenie to wewnętrzny azyl. Ukojenie to wolność od presji.
Ukojenie to również wdzięczność dla siebie i dla innych. Również dla swojego ojca czy mamy, jeśli w jakimś obszarze byli raniący. Ukojenia.
[Mówca 2]
Dziękujemy za dziś. Do usłyszenia i zobaczenia następnym razem. Anna Jera i Maciej Bennewicz.
Fundacja Bennewicz Instytut Kognitywistyki. Zapraszamy na kolejne części.
[Mówca 1]
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia. Że jesteś z nami w czasie tych szczególnych, osobistych rozmów.
[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek, zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie www.instytutbennewicz.pl w zakładce Podcast.
[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz informacje o kursach.
[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować ukojenia, zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.
[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.
[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.
[Mówca 1]
Do usłyszenia.