Podcast Ukojenie
S1O10: Duchowość dnia powszedniego – sens w zwykłych chwilach
Transkrypcja odcinka
[Mówca 2]
Witaj w podcaście Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia to rozmowy o emocjach, relacjach, dorosłości i przemianie, która przynosi ukojenie.
[Mówca 2]
Prowadzą Anna Jera i Maciej Bennewicz. A od niedawna mamy wspólne nazwisko Jera–Bennewicz.
[Mówca 1]
Jesteśmy twórcami Metody Psychologia Doświadczeń Subiektywnych oraz kierujemy fundacją
Instytutu Kognitywistyki.
[Mówca 2]
Posłuchaj naszych osobistych rozmów. Z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie.
[Mówca 1]
Dzień dobry, witaj. Witaj Aniu.
[Mówca 2]
Dzień dobry, witaj Macieju.
[Mówca 1]
Anna Jera.
[Mówca 2]
I Maciej Bennewicz, podcast Ukojenia.
[Mówca 1]
Ukojenia, czyli chwila dla Ciebie, chwila ze sobą. Azyl wewnętrzny, bez ocen i zawsze dążenie do zasobności, do wewnętrznego uspokojenia, równowagi, ukojenia. Dlatego towarzyszy nam miś.
Miś nazywa się Sunday. Nazywa się Sunday, ponieważ przybył do nas z obcych krajów i towarzyszy nam jako miś taoistyczny, jako symbol właśnie takiego spokoju i równowagi. A dziś też o tym, bo chcemy porozmawiać o duchowości dnia powszedniego. O tym, że mistycyzm, transcendencja pojawiają się w rzeczach zwykłych w takiej głębi chwili.
Stan, do którego wiele z nas dąży, ale wydaje nam się on odległy i nieobecny. No to czym jest duchowość, która nie musi pachnieć kadzidłem, która nie musi być rytuałem religijnym?
[Mówca 2]
Tak, bo duchowość może być chwilą, tym momentem. Może pachnieć na przykład chlebem, który upiekliśmy i rozkrajamy do wspólnego posiłku. I to sprawia, że jesteśmy w tej duchowości.
[Mówca 1]
Czyli duchowość to wspólnota?
[Mówca 2]
Duchowość to zdolność do włączenia się, do bycia uważnym, do bycia w tej chwili. Duchowość to też zdolność do zauważania tego, co nas otacza, w jakim kontakcie jesteśmy i czy jesteśmy w kontakcie.
[Mówca 1]
Czyli możemy powiedzieć, że duchowość to jest poszukiwanie sensu, głębszego sensu własnego istnienia. Czyli dążenie do takiej odpowiedzi, jakie znaczenie ma moje życie, moja codzienność. My lubimy takie powiedzenie i do niego wracamy w Instytucie, że życie spełnia się nie w dniach, latach, wielkich projektach, ale życie spełnia się w sekundach. Więc te sekundowe momenty przekładają się na minuty, na godziny, na dni. Jeśli w tych sekundach jesteśmy zaniepokojeni, rozedrgani i często nie wiemy, jak to mówi mój pewien znajomy, czy zegarek nakręcać, czy kawę mielić, czy dzieciom buzię obcierać, czy samemu rajtuzy podciągać. Jeżeli jesteśmy nieustannie zagubieni, rozedrgani, to gubimy często łagodność chwili. Cud chwili. I gubimy też taką odpowiedź, co jest sensem życia. Czy ty masz taki wewnętrzny sens, do którego odwołujesz się w każdej sekundzie?
[Mówca 2]
Tak, mam taki wewnętrzny sens, do którego się odwołuję, bo też rozumiem dziś już lepiej, bo rozumiem swoją misję, czyli po co jestem na tym świecie, ale też rozumiem, kim jestem. I dzięki temu też rozumiem to swoje współistnienie z światem szerzej. Czyli to, że ja wpływam na ten świat, nawet jeśli nic nie robię. Po prostu jestem i to wystarczy. Moja obecność też już jest tym wpływem. Więc dla mnie ta duchowość oznacza też taką świadomą zgodę, ale też świadomą interakcję ze światem.
[Mówca 1]
[Mówca 2]
[Mówca 1]
Nie dogmat, ale spotkanie. Spotkanie z kim albo z czym?
Najpierw ze sobą, żeby być w tej duchowości rozumianej świecko, bo nie chodzi o żadną religię, tylko chodzi o taki głęboki kontakt ze sobą. Bo religijność często zostaje sprowadzona i jakby odcięta, bo jest rytualna. I nie chodzi o to, żeby być rytualnym, czyli odtwarzać pewne zachowania, tylko kiedy nie masz tego kontaktu, z jakiego powodu coś robisz tak, a nie inaczej, to wtedy staje się to bardzo płytkie. Duchowość bez kontaktu nie jest duchowością. Religijność bez tego kontaktu, bez takiej świadomości, właśnie to wybieram, właśnie tak robię, właśnie te wartości celebruję, staje się duchowością.
[Mówca 1]
No właśnie, co to jest to spotkanie ze sobą? Często nasi klienci, czy ktoś tam w mediach społecznościowych do nas pisze, no co to znaczy to spotkanie ze sobą? Co to znaczy, że rozwój? No zobacz.
[Mówca 2]
Możesz napić się wody, możesz być kompletnie odcięty od tego, co robisz. Ja mam herbatę akurat. I możesz poczuć, jak ta woda smakuje, czyli być w kontakcie z tym, czego doświadczasz. I to już też jest doświadczenie duchowe. No bo oczywiście to jest sprowadzone do pewnego środowiska, czyli do jakiegoś też zachowania.
[Mówca 1]
No a w takim razie czym jest rozwój?
[Mówca 2]
Czym jest rozwój?
[Mówca 1]
Co to znaczy, że ja muszę się rozwijać albo jeszcze nie daj Boże rozwijać duchowo? Ktoś tam pyta. Co to znaczy? Ciągle tam fruwają te takie hasła. Rozwój, rozwój duchowy. Co to znaczy?
[Mówca 2]
Kiedy integrujesz swoje cienie, o których już też mówiliśmy, czyli te różne nasze lęki, różne deficyty, które uważamy, że mamy, czyli to, czego w sobie nie aprobujemy, nie lubimy, mówiliśmy też już o tym, to jest to rozwój. Kiedy poszerzasz swoją zdolność do zauważania też innych perspektyw. Ja nie muszę narzucać drugiej osobie, że ona ma żyć właśnie tak, bo każdy z nas jest subiektywny. I to jest właśnie rozwój też duchowy, że ja mam zgodę na to, że ktoś wybiera inaczej i nie jest gorszy ode mnie. O ile nie krzywdzi innej osoby, innej istoty. Czyli granice twojej wolności kończą się wtedy, kiedy naruszasz granice wolności innej osoby. I to jest świadomy rozwój.
Kiedy mówisz o piciu wody, a ja tutaj sobie popijam herbatkę, to przypomina mi się historia buddyjska z pewnego klasztoru w Himalajach. Stary mistrz podchodzi do studnia i przy studni jest takie koryto, w którym zbiera się wodę i tam czasami piją tę wodę ptaki, a czasami tam po prostu się myje naczynia. No i stoi ten stary mistrz i myje miskę po ryżu, po posiłku, który właśnie zjadł. No i młody mniszek wykorzystuje tę okazję, żeby podejść do mistrza i widzi, że ten ma wolną chwilę i mówi – Mistrzu, ja medytuję, wykonuję różne rytuały i ciągle mój umysł jest rozproszony.
Ciągle wypadam z tego procesu takiego skupienia i uważności, a ty ciągle jesteś taki spokojny. Jak ty to robisz?
Daj mi jakąś poradę. Pyta ten młody mniszek starego mistrza, starego mnicha. A stary mnich mówi – Kiedy myję miskę, myję miskę.
Czy to miałaś na myśli? Tak, właśnie to.
[Mówca 2]
Czyli jestem tu w tej chwili, w kontakcie ze sobą i z tym, czego doświadczam. Kiedy myję miskę, czyli jestem w tej czynności, nie zajmuję się przeszłością ani przyszłością. Jestem teraz w tym doświadczeniu w kontakcie z nim.
[Mówca 1]
To mi przypomina też historię. Mamy tutaj taki piękny dzbanek użyczony w naszym gościnny, studiu Marcina Widawskiego. I to mi przypomina też moje spotkanie z takim małżeństwem japońskim.
No i rytuł oparzenia herbaty. No i ona pięknie ubrana, woda musi trzy razy pyknąć, bulgotnąć.
Mówię – o co chodzi?
Czajnik, prąd, ewentualnie bryczek, a najlepiej szklanka, tak zwany szczurek, hello, jest herbata.
O czym mowa? Ewentualnie może być to herbata z tak zwanej Biedry jednominutkowa, no i jeśli chcesz tam trochę bardziej aromatyczną, no to może jakieś tam lepsze gatunki.
O co chodzi z tą herbatą? A ten japończyk do mnie mówi – ty nic nie rozumiesz. Wy na zachodzie nic nie rozumiecie.
No to o co chodzi z tym parzeniem herbaty? Bo to jest prosta czynność, tak? Szczurek, woda, szklanka, herbata.
Nie, rytuł oparzenia herbaty jest po to, żeby wchodząc w to uporządkowanie i równowagę, już nie musieć myśleć o tym – zaraz, filiżanka, kubek, co, skąd woda, jesteście nieustannie rozbiegani, a cukier, a nie, a może mleko. Rytuł oparzenia herbaty pomaga mi. A zatem tarytualność w parzeniu herbaty, rytualność religijna, może być pomocna, pod warunkiem, że ona prowadzi do pewnego wyciszenia, uspokojenia, do równowagi.
Bo w rytuale parzenia herbaty mamy tę specyficzną, wschodnią duchowość, odwołującą się do buddyzmu zen. No i może powiedzmy o tym. Mamy takich pięć zasad, które też się spełniają, m.in. w rytuale parzenia herbaty, ale pięć zasad, które dzięki pewnej rytualności, czyli zewnętrznemu uporządkowaniu, prowadzą nas do spokoju. Czyli tak jak mówił ten Japończyk, ja już nie muszę być rozedrgany, rozbiegany, bo rytuł o mnie prowadzi. Ale dzięki temu mogę się skupić na Tobie, na rozmowie i mogę testować smak herbaty i poczuć jej walor, zamiast szybkim haustem strzelić sobie herbatkę, kawkę, piwko czy coś tam i znowu biec do jakichś kolejnych zadań. Wy na zachodzie nic nie rozumiecie, mówi Japończyk i pewnie ma rację.
No więc wsłuchajmy się w taki rytuał, który pozwala nam na wyciszenie, uporządkowanie, równowagę i właśnie skupienie reflektora do wewnątrz, na sobie. Pierwsze to jest, może tu przeczytać, żeby dobrze wypowiedzieć to słowo japońskie, Sei-ri, czyli selekcja. Selekcja oznacza odrzucenie zbędnych rzeczy, skupienie się tylko na tym, co jest mi potrzebne, rozłożenie tylko tych podstawowych przedmiotów, które będę w tym momencie używał, to co jest piękne, wszystko co jest nadmiarem, wszystko co jest nagromadzeniem zakłóca moją uważność.
Więc w danym momencie, kiedy myję miskę, myję miskę, potrzebuję teraz kartki tutaj z naszymi elementami do scenariusza, potrzebuję długopisu no i szklanki z wodą może. Tylko to jest mi potrzebne. Drugi element?
[Mówca 2]
Seiton, czyli uporządkowanie i każda rzecz właśnie ma swoje miejsce. Musi tu być, a nie tam, bo jest po prostu też łatwo nam tym zarządzić wtedy, kiedy mamy ten rytuał, który jest przewidywalny, czyli ma swoje uporządkowanie, ma swoje konkretne kroki. Tak samo my też, kiedy uczymy naszych studentów coachingu, to też pokazujemy im to uporządkowanie w narzędziu.
Mówi, wiesz jak się poruszać, wiesz co zrobić. Porządek nie tylko nam ułatwia funkcjonowanie, czyli ja wiem, co będzie następne, ale też porządek pozwala nam dać tą harmonię, bo jak ja muszę myśleć, Boże, teraz to, czy to, analizować, to oczywiście jest to nakręcanie się taką energią niepokoju i lęku, a rytuał i właśnie to uporządkowanie w tym rytuale, czyli ja wiem, co dalej ma wystąpić, daje nam harmonię, równowagę, o której dużo mówimy.
[Mówca 1]
Trzeci krok to jest seiso, czyli czystość. Czystość ubrania, czystość filiżanek, przedmiotów, które używamy w tym rytuale parzenia herbaty. Czystość myśli.
Ja w jednej z książek napisałem i często to powtarzam, kiedy zaczynasz coaching jako coach czy coacherka, kiedy przychodzisz do drugiego człowieka, miej czyste ręce, czyste buty, czyste nogi, czystą duszę, czyste zęby, oczyść się, oczyść przestrzeń. Jeżeli wchodzę na spotkanie z drugimczłowiekiem i jestem naładowany emocjami, sprawami niedokończonymi, jeśli jestem nieustannie zakłócony swoją myślówką, to nie mogę skupić się na drugim człowieku. To też fajny człowiek, chociaż rozbuchany marketingowo, ale z interesującymi poglądami.
Myślę o Dipaku Czoprze. Dipak Czopra pisze, kiedy idziesz w gościnę, zawsze przynieś chociaż mały prezent. Bądź czysty, bądź zrównoważony, przynieś mały prezent.
Jeśli nie chcesz swoich gospodarzy zawstydzić, bo na przykład prezent będzie zbyt drogi i może być dla nich krępujący, to w futrynę tych drzwi wejściowych włóż malutki wiersz albo dobre życzenie. Czyli oprócz czystości przynieś też swoją wdzięczność, dobre życzenie, jakiś dar. No i jeszcze jeden element, kiedy przychodzisz do drugiego człowieka, to bądź wdzięczny za to, co dostajesz.
Dostałeś wodę, dostałeś przestrzeń, dostałeś tak jak my studio, w którym możesz się zadamowić i bezpiecznie rozmawiać, dostajesz, więc bądź też wdzięczny. To jest też w pewnym sensie ta czystość duchowa. No i czwarte.
[Mówca 2]
No i mamy ensei ketsu, które oznacza standaryzowanie czystości, czyli utrwalaj standardy estetyki, czystości, harmonii i równowagi. Gdybyśmy tak myśleli o swoim życiu i na przykład kiedy idziemy do lasu, to z jakiegoś powodu tam nagle lądują śmieci. Ciągle tego nie mogę zrozumieć.
W czasach, kiedy te śmieci stosunkowo łatwo jest też zostawić w wyporządkowanym miejscu, przeznaczonym do tego, to my ciągle tworzymy ten chaos. A tutaj mamy zaproszenie do wnoszenia tej czystości, wnoszenia tej harmonii w świecie również. Ja też zawsze idę, jak jestem gdzieś na stacjach paliw, do toalety i widzę te rzucone papiery, ręczniki, to biorę ręcznik, kawałek ręcznika i zbieram to po prostu.
Bo myślę sobie, następna osoba będzie miała czysto. Mi to nic nie robi, mi to nie uwłacza, zajmuje mi to sekundę, ale ja sama bym chciała wyjść do czystej toalety, więc zostawiam po sobie trochę lepiej niż było. Oczywiście nie posprzątam jej całej, bo nie mam środków i zajęłoby mi to znacznie więcej, ale tyle mogę zrobić.
I o to chodzi też tutaj w tym utrwalaniu standardów estetyki i harmonii. Chcemy, lepiej się czujemy, chcemy być w dobrej energii, więc wnośmy ją do świata.
[Mówca 1]
No i po piąte mamy ten element, który po japońsku nazywa się, nie wiemy czy dobrze to wypowiadamy, bo nie znamy japońskiego, ale warto przytoczyć tę japońską nazwę. Shitsuke, czyli dyscyplina, ale dyscyplina rozumiana jako konsekwencja. Czyli nie wystarczy raz posprzątać, nie wystarczy raz być przygotowanym do rozmowy, nie wystarczy raz zbudować tej czystości wewnętrznej i zewnętrznej. Rób to stale, czyli dbaj o to, żeby twoja przestrzeń była właśnie harmonijna. Ten porządek to również jest porządek wewnętrznej motywacji, czyli znowu odwołanie się do duchowości, o której mówiliśmy. Po co to robisz?
Jaki to ma sens? Co jest ważne? Co jest wartościowe?
I te pięć zasad, selekcja, uporządkowanie, czystość, powrót do czystości, czyli standaryzacja czystości i dyscyplina, konsekwencja, prowadzą nas do takiej klamry, której ja się od tych wspomnianych buddystów nauczyłem. Duchowość, bycie w życiu, a nie na zewnątrz, na poziomie środowiska, na poziomie prostych zachowań, na poziomie tak zwanego behavioru. Bądź w centrum tych wydarzeń, bo w momencie, kiedy my używamy przedmiotów, to bardzo szybko też używamy siebie, używamy relacji, używamy innych ludzi.
Ten pracownik, współpracownik ma być używany do tego, żeby więcej sprzedawać zamiast być w relacji z drugim człowiekiem, w spotkaniu z nim, dzięki czemu on odnajduje sens na przykład swojej pracy, sens swojego działania. I teraz jaki ma sens bycie w tych pięciu zasadach rytualnych parzenia herbaty? To jest moment, kiedy ja mogę ze spokojem skupić się na rozmowie, bo uporządkowanie tej sytuacji, tego rytuału przyniosło mi dobrą herbatę i mogę wreszcie smakować herbatę, poczuć jej smak, głębię, aromat i jednocześnie skupić się na tym, czego doświadczam i skupić się na tobie, na rozmowie z tobą, na naszej relacji, zamiast być w takim doświadczeniu o słodkie, o kwaśne, o jeszcze się napiję, o jeszcze coś tam. Ważne jest też, żeby w związku z tym te doświadczenia duchowe nas zaproszały do wewnątrz, ugruntowywały, ale jest istotnym niebezpieczeństwem i ostrzeżeniem coś, co nazywamy bypassem duchowym.
Co to jest ten bypass duchowy?
[Mówca 2]
Duchowość czasami jest kojarzona z jakimś takim odlotem. Jak odlatujesz, to nie jesteś.
Duchowość oznacza świadomą obecność.
Więc czasami tworzymy sobie takie bypasy, idziemy na skróty, robimy sobie na różne możliwe sposoby te odloty i niestety to nie jest duchowe.
[Mówca 1]
I to znowu może się wydać kontrowersyjne, bo jest to bardzo modne. A tu jest jakiś tam jad żaby, a tu jakieś zioło, a tu jakiś tam ugotowany kompocik z jakichś dziwnych peruwiańskich korzeni, a tu jakieś rytuały wyjazdowe niby szamańskie, czasami pseudoszamańskie, a tu czasami są różne substancje psychoaktywne i ludzie mówią wow, to jest prawdziwa wizja, prawdziwe spotkanie z transcendencją. Otóż nie i mówimy to z całą dobitnością doświadczeń kognitywnych, naukowych, neurofizjologicznych.
Jeżeli wprowadzasz do swojego organizmu, do układu nerwowego substancję zewnętrzną, to ona dysharmonizuje twój układ nerwowy. Innymi słowy mówiąc, on działa dysfunkcyjnie. Niemasz żadnego kontaktu z Bogiem, tylko twoje neurony po prostu źle transmitują informacje.
Czyli mówiąc prościej, jak się uderzysz młotkiem w głowę, to nie masz żadnego spotkania z Bogiem ani transcendencji, tylko po prostu boli cię głowa, bo masz tam lekki wstrząs mózgu i twoje neurony, czyli sieć neuronalna, czyli connectom działa dysfunkcyjnie. Czyli jeżeli robimy coś, co wprowadza dysharmonię, dysfunkcję, destabilizuje układ nerwowy i bezpośrednio nasz delikatny mózg, to tam nie ma żadnego odkrycia, odlotu, kontaktu z Bogiem, tylko jest dysharmoniczne, dysfunkcjonalne funkcjonowanie naszego układu nerwowego, który oczywiście może wtedy tworzyć wizje, budować dziwne skojarzenia. Ponieważ mózg się destabilizuje i zdestabilizowany mózg zaczyna mieć gwałtowne wyładowania, niestabilne połączenia.
W strukturze naszych połączeń w tej sieci neuronalnej pojawiają się bardzo dziwne halucynacje, czyli bardzo dziwne wizje. No i te wizje możemy sobie oczywiście dowolnie zinterpretować, ale to może być, owszem, dziwne, inspirujące, mocne wrażenie, ale to wrażenie jest wrażeniem dysfunkcyjnym, dysharmonicznym albo nawet patologicznym. I oczywiście skutkiem takich walnięć się młotkiem w głowę mamy niestety też takich klientów i pacjentów, którzy potem zaczynają mieć odklejone wizje, zaczynają mieć stany depresyjne, zaczynają mieć stany lękowe, bo mózg raz wytrącony z równowagi, do tej równowagi, może długo, długo nie wracać albo mieć takie flashbacki, czyli okej, już raz zostałem wytrącony z równowagi na skutek jakiegoś zewnętrznego bodźca.
[Mówca 2]
To jest jeszcze jedna rzecz.
[Mówca 1]
Coś się pojawia takiego, co mnie nagle niepokoi. O, nagle mam to wspomnienie jakiejś dramatycznej sytuacji, z tej wizji halucynogennej.
[Mówca 2]
Właśnie, bo czasami nie wiemy, jak to obrobić, jak porodzić sobie z tym doświadczeniem. Ale jest jeszcze jedna ważna rzecz. Czasami to jest taka duchowość zastępcza, czyli ja o tyle mam kontakt, o ile oddaję się właśnie tego typu praktykom i to się staje właściwie uzależnieniem od różnego rodzaju substancji.
I to wtedy te odloty będą się nasilać i będzie coraz częściej ktoś będzie robił. Więc to jest po prostu, staje się to zwykłym ćpaniem, nazwijmy tutaj rzeczy mocno. Wcale nie będzie to doświadczeniem duchowym, bo duchowość jest właśnie tą świadomością, obecnością, ale też takim działaniem.
A tu jest zbierność, to coś mi z zewnątrz działa.
[Mówca 1]
No więc tak, oddaniem odpowiedzialności na zewnątrz i jakaś osoba, jakaś substancja, jakieś działanie z zewnątrz ma mnie doprowadzić do transcendencji, do mistycyzmu, do duchowości.
[Mówca 2]
A ja mogę to zrobić tak, a nie tak.
[Mówca 1]
A to, co jest dobre, to, co jest zdrowe, to, co jest funkcjonalne, to jest…
[Mówca 2]
Ze środka.
[Mówca 1]
To jest ze środka.
[Mówca 2]
To jest ze mnie.
[Mówca 1]
Czyli duchowość jest zawsze powiązana z naszymi wrażeniami cielesnymi. Duchowość bez ciała to iluzja, ale ciało bez ducha to udręka, tak powiedział Carl Gustav Jung. Czyli nasze ciało jest reakcją na struktury neuronalne, jest reakcją na to, co przeżywa czy odczuwa nasz umysł.
Mówiliśmy już o tym trochę. Ciągle w kognitywistyce, w neuronaukach nie wiemy do końca, czym jest umysł. Dlatego szukamy tutaj odpowiedzi w okolicach duchowości, ponieważ oczywiście wiemy w jakiś sposób, w jakiejś części wiemy w jaki sposób informacja transmitowana jest pomiędzy jednym neuronem a drugim neuronem, czyli jedną komórką nerwową a drugą.
Zaglądamy wewnątrz do tej komórki, tam szukamy odpowiedzi w szkielecie komórki, czyli w jej mikrocubulach. Szukamy różnych odpowiedzi czysto biologicznych, chemicznych, fizycznych, ale ciągle nie wiemy, jak ta skomplikowana maszyneria chemiczno-fizyczno-biologiczna i elektryczna, bo przecież tam są nieustannie wyładowania elektryczne, tworzy umysł i naszą osobowość, naszą historię unikalnego ciebie. Ta unikalność twojej osobowości przejawia się również też w ciele, bo to twoje ciało jest pasem transmisyjnym dla umysłu, dla ducha, dla duchowości.
Twój umysł ma do dyspozycji tylko i aż twoje ciało. Coraz częściej to też od Roberta Lance’u idzie. Mówimy, nie jesteś ciałem fizycznym, który ma jakiś układ nerwowy i ewentualnie jakąśduchowość czy też umysł.
Jesteś duchowością wyposażoną w samoświadomy umysł, który ma ciało. Jesteś jednym wielkim umysłem chodzącym na dwóch nogach, bo nasze ciało to też oczywiście tysiące komórek nerwowych, które transmitują chociażby poprzez skórę nasze informacje.
[Mówca 2]
No i dlatego możemy powiedzieć, że duchowość będzie oznaczała również taką zdolność do bycia w prawdzie, nie w iluzjach na temat świata i siebie, w przerzucaniu odpowiedzialności, tylko właśnie w takiej gotowości do przyglądania się temu, co jest, jak ja tego doświadczam, jak ja coś przeżywam, bo przez nasze ciało doświadczamy tego kontaktu ze światem, ale też kontaktu ze sobą.
[Mówca 1]
I teraz możemy stanąć w prawdzie, czyli stanąć w kontakcie ze własnymi pragnieniami, emocjami, z tym, co transmituje do nas ten świadomy i nieświadomy umysł, ale ilekroć oddajemy władzę czemuś zewnętrznemu, to tracimy ten wpływ. Mamy poczucie, że ktoś nas uporządkuje, albo jakaś substancja nas naprawi, albo wywoła w nas stan duchowy. Podobnie jest z takim oczekiwaniem, że jakiś guru, jakiś nauczyciel nas zainicjuje, może nas zainicjować, może nas zbawić, wyleczyć.
W dużej mierze na to możemy spowiedzieć, jako na potrzebę infantylną, czyli potrzebę dziecięcą. To nieutulone, nieukojone dziecko projekcyjnie oczekuje od świata zewnętrznego, że ten świat zewnętrzny je ukoi, utuli, ukocha. I w gruncie rzeczy wysyłamy taki message do świata pod tytułem zaopiekuj się mną mocno, nawet jeśli nie będę chciał.
Ty mistrzu, mistrzyni, ty nauczycielko, ty guru, ty świetny kołczu, terapeuto, mój mężu, moja żona, moja przyjaciółko, zaopiekuj się mną. I to jest oczywiście złudne, mówiliśmy o tym wielokrotnie. To może budować sekwencję uzależnieniową, to może budować układ, który nazywamy takim wampirizmem energetycznym.
To może nas uzależniać, to będzie nas pchać ku społeczności na przykład sekciarskiej. To może powodować, że my chcemy być w jakimś sensie uwięzieni przez autorytet tego guru, czy tej mistrzyni i oczekiwać mów mi, jak mam żyć, pokieruj moim życiem, daj mi rozwiązania. Ale im mocniej w sobie buduje to dziecięce pragnienie, tym bardziej oddalam się od siebie, od prawdy o sobie i od tego, kim jestem.
Więc stanąć w prawdzie, to jest stanąć w swoich pragnieniach, potrzebach, to jest być w swoich emocjach. I mogę powiedzieć sobie, nie muszę być doskonała na obraz i podobieństwo innych ludzi, nie muszę być kopią, odwzorowaniem innych ludzi. Mogę zadać sobie pytanie, kim jestem?
Czym jest moja tożsamość? Jaka jest moja życiowa misja? Czy potrafię odgadnąć, nazwać to wsobie, po co przyszłem na ten świat?
W wielu kulturach przedindustrialnych, do dzisiaj istniejących w Azji, czy na przykład w Afryce, istnieje znowu bardzo ciekawy rytuał, bo rytuały, jak mówimy, mogą być tam pomocne. Kiedy rodzi się dziecko, zbiera się wioska, na przykład chmongów w Azji, w Indochinach i cała zbiorowość zadaje sobie pytanie, mają na to specjalne rytuały, pieśni, po co to dziecko pojawia się w naszej wsi, w naszej społeczności? Co ono ma wnieść?
[Mówca 2]
O co ma wzbogacić naszą społeczność?
[Mówca 1]
Również w doświadczeniach chrześcijańskich to było mocne, ponieważ, o czym już trochę zapomnieliśmy, ale na przykład nadanie imienia, imienia na cześć świętego albo swojego przodka miało swoje znaczenie. To dziecko, któremu nadajemy imię jakiegoś ważnego, świętego, chrześcijańskiego ma być w jakimś sensie kontynuatorem misji, ale też ma być poddane pod opiekę tej świętej osoby, która w religii chrześcijańskiej przebywa w niebie i jest w obecności tronów niebieskich, tronów boskich. A zatem ten sposób myślenia, jaki jest sens mojego życia, po co się pojawiłem na ziemi, co jest ważne, on przebija przez bardzo różne doświadczenia i kultury i może być też pytaniem, które ty sobie zadasz, czyli kim jestem?
Jaka jest moja tożsamość? Po co pojawiłem się na tym świecie? Co mam ważnego do zrobienia?
To jest już odwołanie się do duchowości, która mówi, moje życie nie jest przypadkowym elementem ewolucji białka. Nie jest kombinacją wodoru, węgla i jeszcze paru pierwiastków. Jest czymś znacznie większym.
Wspomniany przeze mnie dzisiaj Chopra mówi, mniej więcej wszystkie atomy, na które składa się twoje ciało, są warte jakieś 20 dolarów. Możesz te wszystkie atomy, czyli składniki, z których składa się twoje ciało, kupić w każdym sklepie tam budowlanym. Ale jest różnica pomiędzy cegłą, w której znajduje się pewnie 80% pierwiastków, z których składa się twoje ciało, a tobą.
Potrzebujesz nazwać to, odgadnąć, jaka jest różnica pomiędzy tobą, a cegłą. Buty, które mam na sobie dzisiaj, składają się w większości z tych samych pierwiastków, z których składa się moje ciało, tylko w innych proporcjach. Buty są martwe, są jakimś tam plastikiem.
Na czym polega różnica pomiędzy mną, tą konfiguracją pierwiastków, informacji zawartych we mnie, a moimi butami, czy cegłą. No i wreszcie, jeśli już potrafię sobie nazwać, kim jestem, jaka jest moja tożsamość, jaki jest sens mojego życia, jaka jest różnica między moimi butami i mną, cegłą, a mną, to mogę też szukać grupy odniesienia. Czyli to, o czym mówimy.
Szanuj swoich bliskich, ale otaczaj się ludźmi, którzy na ciebie dobrze wpływają. Znajdź swoją grupę odniesienia, bo tam możesz być rozumianym. Tam możesz spotkać szereg inspiracji iodpowiedzi, ale broń się od sekciarstwa.
Czyli jednym elementem jest bycie rozumianym, bycie w spotkaniu, bycie w porozumieniu.
Umiejętność nazywania rzeczy podobnym językiem, czyli spotykanie się z ludźmi. A inną rzeczą jest utknięcie w sekcie, która ma nagle rozwiązać wszystkie twoje problemy, bo tam jest zawsze jakiś guru, który powie ci, jak żyć.
[Mówca 2]
To zatem został nam ostatni element dzisiejszego naszego spotkania, ukojenia. Jak to w ukojeniach możemy spotkać się z naszą duchowością, czy też rozwijać?
[Mówca 1]
Możemy zacząć od rytuału parzenia herbaty. I ten rytuał parzenia herbaty może być skupieniem na jednej dowolnej rzeczy. Po prostu usiądź i zobacz, co cię otacza.
Może kwiat, może kubek, może jakiś ptak właśnie odzywa się w gałęziach drzewa, może pada deszcz, może widzisz płatki śniegu. Skup się na tym. Spójrz na tę rzeczywistość wokół ciebie uważnie i zacznij od niesłychanie ważnej rzeczy, odpowiedzenia sobie jestem.
Jestem, istnieje. Jestem kompletna, taka jaka jestem. Doświadczenie braku niekompletności nas wybija i nieustannie prowadzi nas do poczucia winy.
Jestem kompletna, taka jaka jestem.
[Mówca 2]
Ale też mam w sobie wszystko, czego potrzebuję. Mam to, czego potrzebuję i jestem dla siebie dobra. W tym, w czym jestem, bo w tym tkwi też moja siła.
[Mówca 1]
Jestem całością. Jestem kompletna. Nie muszę być w żaden sposób lepsza, żeby być prawdziwa.
Nie muszę być lepszy, żeby być prawdziwy.
[Mówca 2]
Bo już jestem.
[Mówca 1]
Bo już jestem gotowy. Jestem gotowy. My często mówimy też, jeśli masz dwadzieścia kilka lat, trzydzieści kilka, czterdzieści kilka lat, pracujesz, budujesz relacje, płacisz podatki, spłacasz kredyt, podróżujesz, to masz wszystkie kompetencje do tego, żeby dobrze funkcjonować w społeczeństwie.Potrzebujesz tylko czasami inaczej naregulować siebie. Potrzebujesz jak sprzęt audio-wizualny, tu coś podkręcić, tam coś zmniejszyć. Potrzebujesz czasami tylko regulacji swoich potrzeb, emocji, swoich zasobów, ale jesteś kompletna.
Masz wszystko do tego, żeby dobrze funkcjonować w świecie. Moja wartość nie podlega negocjacji, bo jestem źródłem, a nie brakiem. I jako źródło mam i sposoby, i zasoby do tego, żeby powiększać swoją zasobność, stawać się kimś lepszym.
A lepszym to znaczy bardziej skutecznym. I teraz niesłychanie ważna rzecz. Istotą naszego życia prawdą o tobie jest nie to, co ci ktoś powie z zewnątrz, narzucone wartości, ale prawdą o twoim życiu jest twoja skuteczność.
A skuteczność oznacza, czy ta herbata, którą pijesz, ten tryb życia, który prowadzisz, to ubranie, które masz na sobie, spełnia twoje oczekiwania. Prawdą o tobie jest nie to, co ci inni pokazują, narzucają, proponują, ale to, czy twoje życie dla ciebie jest skuteczne. Czyli sprawiasz dzięki swoim decyzjom, dzięki swoim wyborom, dzięki swojej kompletności, że możesz powiedzieć, że jestem zadowolona z dzisiejszego dnia.
Jestem. Jestem kompletna, taka jak ja jestem. Nie jestem brakiem, tylko źródłem.
Mogę ufać sobie, jestem już gotowa do tego, żeby funkcjonować. Mogę funkcjonować skutecznie, jeśli taką podejmę decyzję, jeśli zaczerpnę ze źródła sposoby na funkcjonowanie po nowemu, jeśli taką podejmę decyzję. A nowe oznacza rozumiem, chcę, dążę do tego, żeby lepiej spełniać swoje pragnienia.
Duchowość nie zaczyna się w świątyni, tylko zaczyna się w tobie, naszym zdaniem. W kuchni, w spojrzeniu, w ciszy, w prostocie chwili, w codziennym kontakcie z poczuciem sensu w każdej najprostszej czynności. Pamiętam, kiedyś pracowałem z taką trenerką.
Pracowaliśmy takim modelem góry lodowej, na szczycie tej góry lodowej jest środowisko, to wszystko, co tam robimy, herbaty, zarabiamy pieniądze, porządkujemy, a najgłębiej jest misja i wizja. I ona mówi do grupy, którą wtedy wspólnie szkoliliśmy, mówi, no czasami wizja, misja, tożsamość, te głębsze poziomy nie są nam potrzebne, no przecież jak robisz herbatę, to robisz herbatę, jak kroisz chleb, to kroisz chleb, masz po prostu dobrze kroić chleb i się nie zaciąć. Ja wtedy powiedziałem, nie zgadzam się.
To tak nie jest. Nawet jeśli robisz prostą czynność, czyli tam kasujesz bilet w tramwaju, nawet jeśli kroisz chleb, to tam jest fragment Twojej duchowości, Twojej misji, a jeśli go nie ma, no to wtedy jesteśmy zagubieni, jesteśmy właśnie tylko w tym działaniu. Jeśli już rozumiesz, po co kroisz ten chleb, jaki jest ten chleb, dlaczego taki chleb wybrałaś, dlaczego go samodzielnie upiekłaś, albo wybrałaś właśnie ten, a nie inny, to zaczynasz rozumieć sens życia i ta prosta czynność, robienie codziennych kanapek, zaczyna być istotą, głębią, odpowiedzią, po co to robię, jakie to ma znaczenie, dlaczego to jest ważne, dlaczego właśnie to wybrałam i z jakiego powodu tego nie robię, a robię coś zupełnie innego, a zatem jestem, jestem osobą kompletną,jestem źródłem, a nie brakiem. Mogę w każdej najprostszej czynności odnajdywać sens tego, co jest ważne z punktu widzenia mojego życia, bo w życiu najważniejsze jest życie, istotą, cudem jest moje bycie na tym świecie.
Dziękujemy za dziś.
[Mówca 2]
Anna Jera i Maciej Benewicz do usłyszenia i zobaczenia w następnym spotkaniu.
[Mówca 1]
Dziękujemy, że słuchasz podcastu Ukojenia, że jesteś z nami w czasie tych szczególnych, osobistych rozmów.
[Mówca 2]
Jeśli zainteresował Ciebie ten odcinek, zapraszamy na naszą stronę. Znajdziesz tam ćwiczenie i dodatkowe materiały do pobrania oraz wartościowe treści na stronie instytutbenewicz.pl w zakładce podcast.
[Mówca 1]
Zapisz się także na nasz newsletter. Otrzymasz dostęp do narzędzi rozwojowych oraz informacje o kursach.
[Mówca 2]
A jeśli chcesz nam pomóc dotrzeć do osób, które również mogą potrzebować Ukojenia, zasubskrybuj podcast, zostaw ocenę i poleć go bliskim.
[Mówca 1]
To dla nas naprawdę ważne. Dzięki Tobie ta przestrzeń może się rozwijać.
[Mówca 2]
Zasługujesz na ukojenie, na głęboką, prawdziwą równowagę i wewnętrzny spokój.
[Mówca 1]
Do usłyszenia.