Czy potrzebuję terapii? O zdolności samoregulacji i wewnętrznej mądrości
W pewnym momencie życia wielu ludzi zadaje sobie pytanie: „Czy to, co przeżywam, oznacza, że potrzebuję terapii?”
To pytanie pojawia się dziś częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Z jednej strony dlatego, że coraz lepiej rozumiemy psychikę i przestajemy się jej wstydzić. Z drugiej — dlatego, że żyjemy w świecie, który bardzo szybko proponuje zewnętrzne rozwiązania na każdy wewnętrzny dyskomfort.
Smutek? Terapia. Zagubienie? Terapia. Zmęczenie sobą i światem? Terapia.
A jednak to pytanie warto postawić inaczej: czy każde trudne doświadczenie jest problemem do naprawienia?
Kiedy pytanie o terapię staje się pytaniem o zaufanie do siebie
W 5. odcinku podcastu Ukojenia „Wewnętrzny kompas” mówimy o czymś, co w dzisiejszej kulturze bywa zaskakujące: o zdolności człowieka do samoregulacji. O tym, że zanim sięgniemy po pomoc z zewnątrz, warto zapytać, czy mamy jeszcze kontakt z tym, co dzieje się w nas.
Bo bardzo często pytanie „czy potrzebuję terapii?” wcale nie dotyczy terapii.
Dotyczy zaufania do własnych odczuć.
Jeśli człowiek przestaje ufać temu, co czuje, zaczyna szukać kogoś, kto mu powie, co jest z nim „nie tak”. A to subtelny moment, w którym łatwo oddać odpowiedzialność za siebie komuś innemu — nawet w dobrej wierze.
Czym jest samoregulacja i dlaczego ją tracimy
Samoregulacja nie jest techniką ani umiejętnością z kursu rozwoju osobistego. To naturalna zdolność organizmu i psychiki do powracania do równowagi. Dziecko ją ma. Dorosły często ją gubi.
Gubimy ją wtedy, gdy zbyt wcześnie uczymy się ignorować sygnały z ciała i emocji. Gdy słyszymy, że „nie ma się czym przejmować”, „trzeba być silnym”, „inni mają gorzej”. Wtedy zamiast regulować się od środka, zaczynamy regulować się normą, oczekiwaniem albo cudzą opinią.
Z czasem kontakt z własnym czuciem słabnie. A kiedy słabnie, pojawia się niepokój — i potrzeba zewnętrznego autorytetu.
Czy brak terapii oznacza zaprzeczanie problemom?
Nie. I to bardzo ważne rozróżnienie. Nie chodzi o to, by negować sens terapii. Terapia jest potrzebna wtedy, gdy człowiek doświadcza cierpienia, z którym nie potrafi sobie poradzić, gdy jego funkcjonowanie jest poważnie zaburzone, gdy przeszłe doświadczenia nieustannie zalewają teraźniejszość.
Problem zaczyna się gdzie indziej — wtedy, gdy każdy dyskomfort uznajemy za patologię, a każdą niepewność za dowód, że „coś jest ze mną nie tak”.
Tymczasem zagubienie bywa naturalnym etapem rozwoju. Smutek bywa adekwatną reakcją na stratę. Wątpliwości często pojawiają się wtedy, gdy człowiek dojrzewa do zmiany. Nie wszystko, co boli, wymaga naprawy. Czasem wymaga uważności.
Wewnętrzna mądrość i „wewnętrzna matka”
W książkach i w pracy często odwołuję się do pojęcia „wewnętrznej matki”. Nie w sensie sentymentalnym, lecz regulacyjnym. To ta część nas, która potrafi rozpoznać, co nam służy, a co jest tylko lękiem, impulsem albo presją z zewnątrz.
Wewnętrzna mądrość nie krzyczy. Nie dramatyzuje. Nie straszy. Ona raczej mówi cicho: „Zatrzymaj się. Zobacz. Poczuj.”
Jeśli człowiek ma z nią kontakt, często potrafi sam rozpoznać, czy to, co przeżywa, jest sygnałem do poszukania pomocy, czy zaproszeniem do uważniejszego bycia ze sobą.
Kiedy terapia jest naprawdę potrzebna
Są sytuacje, w których pomoc z zewnątrz jest nie tylko wskazana, ale konieczna. Gdy ktoś doświadcza długotrwałej depresji, silnych lęków, traum, myśli samobójczych, uzależnień lub powtarzających się destrukcyjnych wzorców, z którymi nie potrafi sobie poradzić.
W takich momentach terapia nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości.
Ale warto zauważyć, że terapia działa najlepiej wtedy, gdy nie zastępuje wewnętrznego kompasu, lecz pomaga go odzyskać. Jej celem nie jest uzależnienie od procesu, lecz przywrócenie sprawczości.
Kiedy wystarczy kontakt ze sobą
Są też momenty, w których zamiast kolejnej konsultacji potrzebujemy ciszy. Zatrzymania. Zgody na to, że nie wszystko musi być natychmiast nazwane, zdiagnozowane i przepracowane.
Czasem wystarczy zapytać siebie:
„Co ja teraz naprawdę czuję?”
„Czego potrzebuję?”
„Czy to jest mój lęk, czy cudze oczekiwanie?”
To nie są pytania terapeutyczne. To są pytania dorosłego człowieka w kontakcie ze sobą.
Podsumowanie: terapia czy samoregulacja to nie wybór zero-jedynkowy
Nie chodzi o to, by wybierać między terapią a samoregulacją. Chodzi o proporcje.
Zdrowa psychika to taka, która potrafi korzystać z pomocy, ale nie oddaje odpowiedzialności za siebie na zewnątrz. Która umie słuchać innych, ale nie traci kontaktu z własnym czuciem. Która wie, kiedy poprosić o wsparcie — i kiedy po prostu pobyć ze sobą.
Bo bardzo często to, czego naprawdę potrzebujemy, to nie kolejnej interpretacji, lecz powrotu do siebie.
🎧 Jeśli ta tematyka jest Ci bliska, zapraszamy Cię do podcastu „Ukojenia”.
UKOJENIA to przestrzeń rozmów Anny i Macieja Jera-Bennewicz. Mówimy o zmysłach, świadomości, sztuce i codziennym byciu razem. Dźwięk, który otula. Słowa, które budzą. Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.
Zapisz się do newslettera UKOJENIA, aby:
✔️ otrzymywać materiały do pobrania – ćwiczenia i refleksje do każdego odcinka,
✔️ mieć dostęp do inspiracji i narzędzi rozwojowych, których nie publikujemy nigdzie indziej,
✔️ nie przegapić żadnego nowego odcinka.